Tydzień temu jechałem rowerem, przed zakrętem spadł mi łańcuch, więc zatrzymałem się na poboczu, żeby go założyć i po chwili zobaczyłem samochód, który uderza w barierki.
Potem przez 30 minut siedziałem i dziękowałem Bogu.
Kiedyś miałam bardzo podobną historię ale przemieszczałam się na własnych nogach. Kwestia kilkudziesieciu sekund, kierowca stracil panowanie nad samochodem. Nie wiem czy bym to pisala gdybym nie przyspieszyla tamtego dnia
Historia ta przypomniała mi wydarzenie sprzed ok. 5 lat... Przyjechałam zrobić bodajże jakieś badania, do miasta powiatowego oddalonego od mojego miasteczka jakieś 30 km. Aby z dworca dojść do szpitala przechodziło się pod wiaduktem. Normalna droga z chodnikiem po obu stronach. Tunel był dość długi i tak sobie nim przechodziłam, gdy ujrzałam nadjeżdżający dostawczy samochód z odkrytą przyczepą, który przewoził duże okna nadające się do sklepowych witryn. Jak gdyby nigdy nic idę sobie, słuchawki w uszach, ledwo zwracam uwagę na to co się dzieje wokół, zasłuchana w ulubione nuty, gdy nagle w połowie tunelu przez dźwięki muzyki przebija się ogromny trzask tłuczonego szkła... Odwracam się, a w miejscu, gdzie przechodziłam jakieś 30 sekund wcześniej leży stłuczone, wielkie okno sklepowe (kierowca źle ocenił wysokość i zahaczył o sufit tunelu). Kilka kawałków pokruszonego szkła doleciało aż pod moje nogi, a znajdowałam się dobre kilka metrów dalej. Pamiętam, że podbiegła do mnie Pani zapytać czy wszystko w porządku i czy czasami się nie pokaleczyłam. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak duże miałam szczęście, bo to wielkie okno mogło wylądować na mojej głowie i w najlepszym wypadku całą mnie pokaleczyć, w najgorszym zabić. Historia nadająca się do serii oszukać przeznaczenie ;) Pozdrawiam wszystkich w 'czepku urodzonych' ;)
Pamiętam jak kiedyś wracałam pieszo ze szkoły do domu. Zima, śnieg, lód na drodze, a ja szłam sobie powoli chodnikiem ze słuchawkami w uszach i wpatrzona w ziemię. Nagle coś mi mignęło przed oczami - patrzę, a metr przede mną, w poprzek chodnika stoi auto, a w środku babka z dzieckiem, pewnie jechała szybko i wpadła w poślizg. Kobieta zszokowana, gapi się na mnie, a ja jeszcze bardziej zszokowana gapię się na nią. Po chwili wyjechała z powrotem na drogę i pojechała w swoim kierunku, a ja jeszcze przez chwilę stałam z takim "wtf?" na twarzy. Możliwe że gdybym szła nieco szybciej to te auto by we mnie strzeliło...
Zapewne na zakręcie - chodzi o to, że gdyby łańcuch nie spadł i się nie zatrzymał to samochód zanim w barierki to by skosił Autora. Ale fakt faktem, że trzeba się domyślać o co chodzi.
Vlogi11
Można sie domyśleć, że w barierki przy których byłby autor, gdyby nie zjechał na pobocze.
Z serii oszukać przeznaczenie :)
Już drugie takie :D
Kiedyś miałam bardzo podobną historię ale przemieszczałam się na własnych nogach. Kwestia kilkudziesieciu sekund, kierowca stracil panowanie nad samochodem. Nie wiem czy bym to pisala gdybym nie przyspieszyla tamtego dnia
Oszukałeś przeznaczenie, widocznie Bóg ma wobec Ciebie plany 😋
Nie zmarnuj ich
No, ja bym się tak średnio cieszył gdyby Bóg miał wobec mnie jakieś plany. Patrz Stary Testament, Hiob, Noe itp ;)
Nie martw sie samotniku teraz maja wieczna nagrodę w niebie
nowa moda na anonimowych, czyli wyznania o tym jak udało się ludziom oszukać przeznaczenie! :D
lubię te historie :)
Historia ta przypomniała mi wydarzenie sprzed ok. 5 lat... Przyjechałam zrobić bodajże jakieś badania, do miasta powiatowego oddalonego od mojego miasteczka jakieś 30 km. Aby z dworca dojść do szpitala przechodziło się pod wiaduktem. Normalna droga z chodnikiem po obu stronach. Tunel był dość długi i tak sobie nim przechodziłam, gdy ujrzałam nadjeżdżający dostawczy samochód z odkrytą przyczepą, który przewoził duże okna nadające się do sklepowych witryn. Jak gdyby nigdy nic idę sobie, słuchawki w uszach, ledwo zwracam uwagę na to co się dzieje wokół, zasłuchana w ulubione nuty, gdy nagle w połowie tunelu przez dźwięki muzyki przebija się ogromny trzask tłuczonego szkła... Odwracam się, a w miejscu, gdzie przechodziłam jakieś 30 sekund wcześniej leży stłuczone, wielkie okno sklepowe (kierowca źle ocenił wysokość i zahaczył o sufit tunelu). Kilka kawałków pokruszonego szkła doleciało aż pod moje nogi, a znajdowałam się dobre kilka metrów dalej. Pamiętam, że podbiegła do mnie Pani zapytać czy wszystko w porządku i czy czasami się nie pokaleczyłam. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak duże miałam szczęście, bo to wielkie okno mogło wylądować na mojej głowie i w najlepszym wypadku całą mnie pokaleczyć, w najgorszym zabić. Historia nadająca się do serii oszukać przeznaczenie ;) Pozdrawiam wszystkich w 'czepku urodzonych' ;)
Radziłabym teraz uważać 😂 przeznaczenie tak łatwo nie odpuszcza !
Nie pomogles? :o
Pamiętam jak kiedyś wracałam pieszo ze szkoły do domu. Zima, śnieg, lód na drodze, a ja szłam sobie powoli chodnikiem ze słuchawkami w uszach i wpatrzona w ziemię. Nagle coś mi mignęło przed oczami - patrzę, a metr przede mną, w poprzek chodnika stoi auto, a w środku babka z dzieckiem, pewnie jechała szybko i wpadła w poślizg. Kobieta zszokowana, gapi się na mnie, a ja jeszcze bardziej zszokowana gapię się na nią. Po chwili wyjechała z powrotem na drogę i pojechała w swoim kierunku, a ja jeszcze przez chwilę stałam z takim "wtf?" na twarzy. Możliwe że gdybym szła nieco szybciej to te auto by we mnie strzeliło...
Rower się o ciebie troszczy 😂😂😂
W jakie barierki? Troche niezrozumiale napisane..
Zapewne na zakręcie - chodzi o to, że gdyby łańcuch nie spadł i się nie zatrzymał to samochód zanim w barierki to by skosił Autora. Ale fakt faktem, że trzeba się domyślać o co chodzi.
Można sie domyśleć, że w barierki przy których byłby autor, gdyby nie zjechał na pobocze.
Aaa spoko, na początku nie zrozumiałam, dzięki :)
Co się odwlecze to nie uciecze :P A tak na serio to życzę szczęścia