#5lv4M

Przeczytałam tu historię faceta, który razem z synem odszedł od żony i chorego syna. Bardzo zazdroszczę temu zdrowemu chłopcu.

Mam siedemnaście lat, mam ciężko upośledzonego brata (ma 20 lat), który jest potworem. Rodzice nigdy nie kryli, że urodziłam się tylko po to, żeby w przyszłości zajmować się Wojtkiem. Nie ma takiej opcji.

Brat mówi tylko mama czy tata, reszty nie da się zrozumieć. Matka chucha i dmucha na niego.

Do tego, że zawsze moje potrzeby są na samym końcu już przywykłam. Nie jeździłam na wycieczki szkolne czy kolonie, bo zawsze trzeba było zapłacić za terapię i leki brata. Kiedy dostawałam kasę na urodziny czy święta, rodzice kupowali mi za to niezbędne ciuchy, buty czy przybory szkolne. Ja nie miałam nic do gadania. Teraz w weekendy pracuję w kawiarni i mam swoje pieniądze. Matka nie pracuje, siedzi w domu z bratem. Cudem przebrnął przez szkołę specjalną, z warsztatów go wyrzucili po tym jak dusił kolegę. A jest wielki i silny. Uwielbia jeść, waży ponad 100 kilo.

Dręczy zwierzęta. Kiedyś mieliśmy kota. Nie mogłam patrzeć jak rzuca nim o ścianę i dusi, więc przekonałam razem z moją przyjaciółką jej rodziców, żeby go przygarnęli. Teraz Felek jest szczęśliwy i bezpieczny. Rodzice wybryki brata tłumaczą standardowym "on nie rozumie, że tak nie wolno", a poza tym to tylko kot. A Wojtuś ma ogromną uciechę kiedy zrobi komuś krzywdę. Czasem kiedy rodzice jadą na zakupy ja muszę z nim zostać. Jeśli się nie zgodzę mam szlaban. A brat wtedy zawsze musi zesrać się w pampersa. Mógłby nauczyć się załatwiać do toalety, ale mu się nie chce. Kiedy go myję, najgorsze jest to, że mu staje. Kiedy rozmawiam o tym z rodzicami, ojciec się wstydzi, a matka twierdzi, że przesadzam. A ja się boję. Wojtek próbuje łapać mnie za tyłek i piersi. Kilka razy dałam mu mocno po łapach i odpuszcza. Na noc i tak zamykam się na klucz. W dzień też zamykam swój pokój i klucz mam zawsze przy sobie.

Nie mogę się doczekać maja. Wtedy skończę osiemnaście lat i wynoszę się z domu, bo nie wytrzymam do końca technikum. Już mam dogadane z siostrą cioteczną, będę miała swój pokój. Z opłatami dam radę z kasy z kawiarni i praktyk.
asienaebaam Odpowiedz

Masakra! Ja bym go nie myła, niech godzinę czy dwie posiedzi w gównie i poczeka na rodziców.

Jeśli nie chcę stracić czasu dla siebie i pozwolenia na wyjście, nie mam wyboru. Ale jeszcze tylko 4 miesiące

Szczypi0rek

Najgorzej, że mu staje :/

nacomi13

dobra powiedz ze nie widzialas.On specjalnie to robi cwaniak.

Irvette111 Odpowiedz

To nie jest normalne co się w Twoim domu dzieje. Rozumiem choroba brata ale bardzo niepokoi mnie to o tym że jesteś tylko po to żeby opiekować się bratem. Ja bym próbowała zebrać dowody na to: " Rodzice nigdy nie kryli, że urodziłam się tylko po to, żeby w przyszłości zajmować się Wojtkiem. " i inne akcje np. jak brat się zachowuje i co rodzice na to. A to po to aby potem nie wrzucili Ci na barki brata jakimkolwiek sposobem lub formą, np. że masz mu (lub rodzicom którzy Ciebie olewają ale nigdy nie wiadomo czy nie zachorują i nie będą potrzebowali opieki/leczenia) płacić alimenty/ pobyt w ośrodku/ sama być opiekunką jego. To trzeba udowodnić że taka pomoc z Twojej strony za ileś tam lat jest niezgodna z zasadami współżycia społecznego. Ale to sprawa sądowa za ileś lat a czas zbierania dowodów jest TERAZ. Ew. może się to przydać jak społeczeństwo (rodzina na przykład lub znajomi, sąsiedzi) będzie na Ciebie buczeć żeś niedobra córka i siostra. Tylko to musisz mieć materialne dowody np. nagrania dyktafonem rozmów. Popieram przeprowadzkę ale zadbaj o to żebyś miała te dowody. Myślę że dla brata byłby jakiś sposób ale to trzeba chcieć pomóc.

OkBoomer

Typiara no to nadal powinna teraz zbierać materiały. Jakby zarabiała pięć tysięcy kokosów na miesiąc to nadal będzie prawdopodobnie wolała wydać te pieniądze na siebie, kogoś innego lub zaoszczędzić. W końcu ma co do tego powody, a rodzice ciężko pracują by umocnić ją w niechęci do brata. Powinna żyć własnym życiem i mieć możliwość wyboru zamiast być postawioną pod ścianą z alimentami.

PiratTomi

Jeśli będzie miała swoje dzieci, to nawet alimenty wobec rodziców staną pod wielkim znakiem zapytania.

chlef123 Odpowiedz

I takie rzeczy się dzieją, kiedy rodzice nie zczają w porę, że ich biedne, chore dzieciątko nie zawsze będzie malutkie i nieszkodliwe. Życzę ci tylko, żeby nic gorszego cię z rąk brata nie spotkało.

innanitka Odpowiedz

Uciekaj. Ja uciekłam z dokładnie takiej samej sytuacji. Część rodziny zrobiła ze mnie potwora. Ale mam to gdzieś, bo mam prawo do własnego życia i nie poświęcę się w wieku 30. lat na dożywotnie gotowanie obiadków dla siostry i ogranianie jej jak kilkuletniego dziecka. A na najbardziej debilny argument: "bo to przecież twoja siostra!" - zawsze odpowiadałam: mnie z nią łączy tylko fakt, że wylazłam z tej samej matki co ona, ani jej nie spłodziłam, ani sama się na świat nie pchałam. A też matka tylko nią się interesowała, mnie miała gdzieś. Ojciec w ogóle to tylko łaził po kolegach i chlał, ale jakoś jego zachowanie zawsze było usprawiedliwiane przez rodzinę i społeczeństwo: "bo mężczyźni nie radzą sobie z takimi sytuacjami". No szkoda gadać. Uciekłam 120 km od tego bagna i nie żałuję.

Owsiankozerca Odpowiedz

Pamietaj o alimentach jesli sie uczysz. Naleza Ci sie i tyle, zwlaszcza jak na sprawie sadowej powiesz jak wyglada sytuacja i ze ucieklas dla wlasnego bezpieczenstwa.

PrzezSamoH

Jasne, zgadzam się, ale na autorce też ciąży obowiązek alimentacyjny wobec rodziców i brata. Lepiej, jakby pogadała z mądrym prawnikiem, bo jeśli teraz oni będą jej płacić alimenty to chyba dobra podstawa do odwrócenia się sytuacji w przyszłości. Matka nie pracuje, więc jeśli ojciec umrze pierwszy to opieka finansowa nad matką i bratem spadnie w całości na autorkę (matka jako niezdolna do pracy, bo pełni opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem).

Owsiankozerca

Matka bedzie miala zasilek pielegnacyjny do samego konca. A jesli chodzi o alimenty obowiazek alimentacyjny jest zawsze, nawet jesli rodzic mial odebrane prawa rodzicielskie, wiec dlaczego ona ma sobie utrudniac wejscie w doroslosc jesli za kilkanascie lat i tak moga ja pozwac? Pozwac zawsze mozna a to tylko od sadu zalezy jaki bedzie wyrok. Poki co 200-500zl moze jej bardzo pomoc.

Erin

I nie bać się nasłać komornika jeśli nie będą płacić.

nacomi13

wobec brata sie chyba nie należą alimenty

Vito857 Odpowiedz

Nieraz już się na ten temat wypowiadałem, więc tym razem krótko.
Uciekaj stamtąd. Żadne z nich nie jest warte ciebie. A nie masz obowiązku zajmować się bratem.

wingardiumleviosa94 Odpowiedz

Współczuje, mam jednak pytanie czy nie powinnaś zrobić czegoś by w przyszłości rodzice mimo wszystko nie zrzucili ci brata na głowę, w jakiejkolwiek formie?

chlef123

A w jaki sposób mają to zrobić? Autroka nie ma żadnego prawnego obowiązku opieki nad bratem. Wyjeżdża z domu, zrywa kontakt i mogą ją cmoknąć.

Kitkunei

Nie byłabym taka pewna. Zdaje się, że jeżeli rodzice umrą a brat trafi do jakiegoś domu opieki to na autorce może spoczywać obowiązek ponoszenia kosztów za to.

PrzezSamoH

chlef - istnieje coś takiego jak obowiązek alimentacyjny wobec rodzeństwa, więc kto wie. Najlepiej jakby autorka skonsultowała się
w przyszłości z prawnikiem i obgadała, jakie ma opcje.

klakson Odpowiedz

Wkurza mnie to, jak rodzice niepełnosprawnych intelektualnie dzieci im pobłażają. Wkurza mnie to, jak nie uczą ich samodzielności - na tyle, na ile tylko jest to możliwe. Wkurza mnie to, jak są ślepi na prawdę o swoim chorym dziecku. Wkurza mnie to, jak nie liczą się z pozostałym potomstwem. Wkurza mnie, że nie umieją sięgnąć myślami w przyszłość i zobaczyć, jaki los szykują sobie i pozostałym dzieciom. Wkurza mnie to jak nieodpowiedzialnymi ludźmi są.

PrzezSamoH

Masz rację, ale nie rozumiesz, jak obciążające psychicznie jest posiadanie niepełnosprawnego dziecka. Wielu z tych ludzi ma depresję, przeświadczenie o zmarnowanym życiu i braku możliwości ucieczki - kochasz dziecko i oddanie go do ośrodka (o ile kogoś stać!) zniszczy cię, ale jego obecność też rujnuje ci życie. Dla wielu to sytuacja patowa do tego stopnia, że z człowieka nic nie zostaje.

Irvette111

na szczęście nie wszyscy są tacy. Są i tacy którzy walczą o to aby ich dziecko było na ile to możliwe samodzielne. Np. dorośli z zespołem Downa pracują, trenują różne sporty... Ci mają mądrych rodziców.

PrzezSamoH

Irvette - jeśli dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie w stopniu umiarkowanym i bardziej to nigdy nie będzie pracować i nie da się go za bardzo usamodzielnić, chociażby rodzic stanął na głowie. I takie są najczęściej dzieci z zespołem downa. Te przypadki, o których piszesz to olbrzymia praca rodziców i pedagogów, ale tam był już potencjał.

Rebelious

PrzezSamoH to co piszesz jest nie prawdą, osoby umiarkowane z zespołem downa mają duże szanse na znalezienie pracy i samodzielność. Pracuje z dziećmi z orzeczeniem i nawet dzieciaki ze znacznym stopniem mają duży potencjał na osiągnięcie pewnego stopnia samodzielnosci, fakt wymagają dużego nakładu pracy ze strony pedagogów, ale efekty są widoczne. A co do pracy to istnieją takie miejsca jak ZAZ i ZPR które umożliwiają pracę niepełnosprawnym.

PrzezSamoH

Rebelious - również pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi i nasze z orzeczeniem o umiarkowanej niepełnosprawności (również z zespołem downa) w wieku 10-13 lat uczyliśmy głównie zachowań społecznych i rozumienia podstwowych poleceń, prostych związków przyczynowo-skutkowych itp. Z tym nigdy to faktycznie przesadziłam, bo nie wzięłam pod uwagę zakładów chronionych, ale o jakiej samodzielności piszesz? Zakres niepełnosprawności jest bardzo duży, jeśli komuś w punktach IQ jest bliżej do stopnia lekkiego to oczywiście, że ma większe szanse.

Rebelious

Jeśli chodzi o zakres samodzielności u osób umiarkowanych to, zależnie od wieku uczymy ich samodzielności zaczynając od podstawowych czynności samoobsługowych, jak ubieranie się czy trening czystości. Następnie bezpieczne poruszanie się po drodze, zajęcia z gotowania, w najstarszych klasach załatwianie spraw urzędowych/na poczcie i nauka zawodu ale to w klasach przysposabiajacych do pracy. Fakt, że jeśli chodzi o stopień znaczny to ta samodzielność jest ograniczona zazwyczaj do czynności samoobsługowych, zgadzam się, że stopień stopniowi nie równy znam, dziewczynę, która ma stopień znaczny i sama jeździ do szkoły komunikacją miejską, a znam też takie dzieciaki które z tym samym stopniem nie wyjdą same z domu

Pyskatazmija Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy mając jedno ciężko chore dziecko świadomie decydują się na drugie. A urodzenie drugiego, żeby się chorym opiekował, to już czysty sadyzm.
Chociaż poznałam kiedyś jedno małżeństwo. Mieli zdrowe dziecko, drugie urodziło się chore, chłopczyk zmarł jak miał 9 miesięcy, cały czas był w szpitalu sam, rodzice nie przyjeżdżali. Badania wykazały że ojciec ma jakiś wadliwy gen i pierwszy zdrowy syn to cud. Co oni na to? Będę rodzic aż 2 będzie zdrowe. Kolejnej ciąży nie donosiła, kolejne dziecko zmarło po porodzie, znowu jest w ciąży...

NOTHING000 Odpowiedz

Strasznie współczuję ci sytuacji w domu, ale lżej się na sercu robi, gdy czytam, że masz zamiar się z tego wyrwać. I bardzo dobrze! Dla twoich rodziców, brak słów... Sami się przejadą na własnych błędach, choć czy to im otworzy oczy? Byłoby super, ale wątpię. Tobie zaś życzę dużo wytrwałości i gratuluję stanowczości.

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie