#5hZuo

Zawsze kiedy w szkole organizowana była wycieczka, mówiłam, że nie chcę na nią jechać, ewentualnie, że wolę mieć parę dni wolnego. Tak naprawdę moi rodzice nie chcieli mi na nie dawać pieniędzy, bo uważali, że nie ma sensu, żebym na nie jechała, bo i tak nic nie zapamiętam. Właściwie to tak było, odkąd pamiętam, czyli klas 1-3 podstawówki.

Teraz wiem, że przy małej wypłacie i pracującym jednym rodzicu taki wydatek rzędu paru setek złotych to mógł być problem, ale w szkole było mi strasznie przykro, kiedy wszyscy później wspominali i się śmiali, a ja po prostu siedziałam cicho w klasie.
Takie nastawienie do „oszczędzania” na wycieczkach czy innych „niepotrzebnych” akcjach tak we mnie wsiąkło, że nawet na swoją studniówkę nie poszłam, choć bardzo chciałam. Nasza sytuacja materialna się poprawiła (nastawienie rodziców też) i nie byłby to problem, żebym gdzieś pojechała, ale nie mogę wyrzucić takiego myślenia z głowy – po co tyle wydawać na jedną noc itp.
ArabellaStrange Odpowiedz

Nie wiem czy rodzice ukrywali w ten sposób prawdziwą przyczynę, czyli brak pieniędzy, czy naprawdę uważali, że dziecko (szkolne!) nic nie zapamięta. W każdym razie zdecydowanie się mylili. Większość przeżyć dzieci rozwija po prostu ich mózg, tworzą się połączenia neuronalne. Poza tym faktycznie jest taki moment około 4. roku życia, kiedy dzieciom zacierają się wcześniejsze wspomnienia (chociaż nie wszystkie). Ale 7-10 latek może już sporo zapamiętać. A alienowanie dziecka z grupy rówieśników to przecież oczywista krzywda dla niego.

Trudno mieć pretensje, jeśli rzeczywiście ledwo wiązali koniec z końcem i nie mogli wysłać Autorki na wycieczkę. Ale w takim przypadku uczciwość kazałaby przynajmniej szczerze wyjaśnić sytuację. A może raz na dwa-trzy lata spróbować jednak uzbierać trochę pieniędzy, żeby chociaż na jedną wycieczkę córka mogła pojechać.

A co do skrajnego oszczędzania - może zaplanuj sobie budżet, w którym uwzględnisz pewną kwotę na rozrywkę? Zapisz to jako zdobywanie potrzebnych życiowych doświadczeń. Zaplanuj sobie raz kino, raz kawiarnię, raz wyjście na jakieś łyżwy, gokarty, basen (wodny park rozrywki) i konsekwentnie to realizuj. Potem może nawet odważysz się jechać na koncert albo do znanego muzeum w innym mieście :).

Szwedacz Odpowiedz

Wiesz co mogło by być na to najlepszym lekarstwem? Po prostu pojedź gdzieś na jedną noc i pozwiedzaj okolicę ;)

PaulineSanne Odpowiedz

To ciekawe jak każdy reaguje na podobne przeżycia inaczej. Ja nigdy nie byłam na żadnej kolonii, wakacjach, za granicą itp. I teraz czuję ogromną potrzebę zwiedzania i podróżowania. Oczywiście jestem przy tym bardzo oszczędna i latam budżetowo ale wciąż.

Dodaj anonimowe wyznanie