#5Z7ad
Jak poznałam prawdę? Przeczytałam kiedyś jego wiadomość do jego własnej matki o treści typu "ona się niczego nie domyśla, wiec w końcu pewnie pojawi się maluszek". Jak się okazało, on od początku bardzo chciał dzieci, a słysząc, że ja absolutnie nie, wymyślił sobie bezpłodność, żeby po trupach osiągnąć swój cel.
W ciążę na szczęście nie zaszłam, a jego wykopałam z domu i planuję go pozwać.
Nie ogarniam myślenia takich ludzi... Bardzo chce mieć dzieci, ale wiąże się z kobietą która ich absolutnie nie chce... Można by pomyśleć, dlatego że ją kocha ale w takim razie nie wykorzystywałby jej w ten sposób i nie okłamywał. Gdzie tu logika?!
brak szacunku dla czasu zarowno partnerki, jak i - przede wszystkim- swojego... to jest dramatyczne, tu wyszlo od razu, a czasem takie podstepy ludzie robia po kilku/kilkunastu latach
Nie wiem, co tacy ludzie mają w głowie, bo to durny plan (o niemoralności już nie wspomnę...) Nawet gdyby autorka zaszła w ciążę to jest jeszcze aborcja za granicą lub zrzeczenie się praw do dziecka. Pozywaj dziada i niech zapłaci wysokie odszkodowanie.
Pomijając już fakt, że jeśliby urodziła mogła siebie, jego i to dziecko unieszczesliwic do końca życia. No ale debil pewnie myślał, że zmieni zdanie, jak urodzi to pokocha itd. Brak mi słów...
Nie wiem co ludzie mają w głowie... Może by pokochała, a może nie i co wtedy? Zajmować się dzieckiem pewnie by nie chciał jak 80% facetów i autorka została by sama ze zrujnową psychiką. Wierzyć mi się nie chce ze w tych czasach są jeszcze ludzie którzy nie umieją uszanować zdania swojego partnera i na siłę chcą robić po swojemu..
Mam nadzieję że zapłaci grube odszkodowanie.
rozumiem wzburzenie autorki, ale skoro w ciążę nie zaszła, to za co jej były ma płacić odszkodowanie? za nieczyste zamiary?
Ooo... Pierwszy komentarz i już sekcja bredni :D
@PrzezSamoH o co ma go pozwać konkretnie? I jeszcze lepiej... Na jakiej podstawie ma płacić wysokie odszkodowanie? Odszkodowanie za co? Jaka szkoda powstała? :D
@Morphogenesis... Następny/następna. Za co to odszkodowanie? Na jakiej podstawie?
80% facetów nie chce zajmować się dzieckiem? Rozumiem, że tata miał Cie gdzieś i teraz robisz projekcje własnych doświadczeń na cała populację?
Feniks - nie jestem prawnikiem. To do niego powinna zgłosić się autorka, żeby sprawdzić czy jest możliwość podciągnięcia tego zachowania pod przepis o doprowadzenie do współżycia przez oszustwo. Szkoda nie powstała, ale mogła i do dość znaczna. W naszym kraju aborcja jest nielegalna, czyli zgodnie z prawem autorka musiałaby to dziecko urodzić. Ciąża i poród mogą doprowadzić do nieodwracalnych zmian w ciele i psychice kobiety.
@przezsamoh to skoro nie jesteś prawnikiem to dlaczego każesz komuś "pozbywać dziada i żeby płacił wysokie odszkodowanie."?
Nawet jeśli można to podciągnąć pod przepisy o stosunek przez oszustwo to jest to dalej paragraf karny i sam w sobie ma się nijak do jakiegokolwiek odszkodowania.
"szkoda nie powstała ale mogła." - O to jest świetne :D Muszą zapamiętać ta argumentację i wyskoczyć do mojego ubezpieczyciela. Co prawda moj samochód nie został uszkodzony w wyniku wypadku ale mógł zostać :D Na szczęście w tym kraju prawo nie jest tak absurdalne by wypłacać odszkodowania za straty które mogły powstać ale nie powstały. Do dalszej części argumentacji już si nawet nie odnoszę bo dojdziesz do wniosku, że gość powinien pójść siedzieć za usiłowanie morderstwa.
@zmineralizowana - zluzuj gumkę w majtkach. Ja nie bronię gościa bo to jakiś pojeb. Ja się naśmiewam z tych wszystkich domoroslych prawników z anonimowych, którzy naogladali się Ally McBeal i będą teraz gościa pozywać o gigantyczne odszkodowanie za "szkody które nie wystąpiły ale mogły wystąpić."
Oczywiście, można otrzymać ZADOŚĆUCZYNIENIE za straty moralne. Tylko ponownie... Te straty po pierwsze muszą wystąpić. Po drugie trzeba je udowodnić. Po trzecie dobrze by było by były udokumentowane. Samo oświadczenie" jest mi przykro bo mnie oklamał" to trochę za mało.
zmineralizowana no wlasnie tu moze byc ciezko, bo pewnie stosunek bylby i tak, ale z antykoncepcja, wiec sad to moze rozpatrzyc wg swojego widzimisie tak naprawde
Feniks - w prawie funkcjonuje coś takiego jak odpowiedzialność za straty moralne. I nie wiem, co Cię śmieszy w tym, że nie zawsze musi zaistnieć realna szkoda, żeby kogoś ukarać - przykładem są chociażby grożby karalne. Za samo wymachiwanie nożem zostaniesz ukarany, nie musisz nikogo zranić, okraść czy wyrządzić jakąś inną krzywdę.
Autorka planuje go pozwać, a ja jej przyznałam rację. Ot cała historia, z którą masz problem.
@PrzezsamoH odpuść... palnełaś głupotę. Trudno... zdarza się ale nie idź w zaparte.
Nie masz bladego pojęcia o prawie i żonglujesz sobie dowolnie pojęciami o, których masz mgliste wyobrażenie. Bogu dzięki prawo tak nie działa.
Tak, wiem, że istnieje coś takiego jak straty moralne i jak już to raz napisałem ale widocznie w zacietrzewieniu nie przeczytałaś więc zacytuje raz jeszcze: "Te straty po pierwsze muszą wystąpić. Po drugie trzeba je udowodnić. Po trzecie dobrze by było by były udokumentowane. Samo oświadczenie" jest mi przykro bo mnie oklamał" to trochę za mało."
Jeśli autorka jest w stanie udowodnić, że sytuacja wpłynęła na jej zdrowie psychiczne co będzie potwierdzone diagnostyką lekarską, udowodni wizyty u np psychologa, jeśli będzie miała jakiekolwiek papier na to, że w wyniku tego wydarzenia poniosła realne strat w postaci np. tego, że jego zachowanie odbiło się np na jej sytuacji zawodowej albo na utraconych relacjach z najbliższymi, na jej pozycji społecznej, tego jak jest postrzegana jej osoba to może próbować dochodzić zadośćuczynienia poniesionych strat. Sam fakt, że ktoś się czuje oszukany NIE JEST STRATĄ MORALNĄ ZA KTÓRĄ OTRZYMA ZADOŚĆUCZYNIENIE.
Przykład z groźbami karalnymi to już w ogóle wyjęłaś z czapy totalnie. Groźba karalna to czyn zabroniony sam w sobie zagrożony sankcjami. To nawet nie ma nic wspólnego z żadnymi stratami. Serio... nie brnij. Nie baw się w prawnika bo jak ktoś choć trochę ma na ten temat pojęcie to... no wygłupiasz się.
Feniks zniszczył argumentacją przewrażliwionych adwersarzy i dostał najwięcej minusów;) logika feministek.
Synuś z mamusią wymarzyli sobie maluszka, więc postanowili podstępem zniszczyć życie kobiecie niechcącej dzieci, kompletnie nie biorąc pod uwagę jej zdania ani uczuć. Czytając niektóre wyznania można stracić i tak wątłą wiarę w ludzi.
taaa bo kobieta to chodzacy inkubator, nie? ehhh
Powodzenia!
Trzeba było mu na złość powiedzieć: "kochanie chyba musisz zbadać się, wyobraź sobie, że byłam w ciąży, ale już dostałam odpowiednie leki i się tego pozbyłam". :D
Rozumiem jak najbardziej uzasadnione wzburzenie, zachowanie chłopca idiotyczne, ale czy są jakieś podstawy prawne na podstawie których można się sądzić w tej sprawie ? Pytam z ciekawości.
Też się nad tym zastanawiam. Jak by to miało wyglądać? Co innego, gdy ukrywa chorobę. Ale w przypadku powiedzenia, że jest bezpłodny? Autorka nie drążyła tematu, nie oczekiwała wyników badań. Mógł być przecież chwilowo nieplodny i tak się ewentualnie bronić.
Nikt nigdy nie pokazał mi argumentu przeciwko temu, by sądzić to z tego samego przepisu co gwałt - mówi on o doprowadzeniu do współżycia przemocą LUB oszustwem, a przecież to było oszustwo, zgoda na seks z zabezpieczeniem to co innego, niż zgoda na seks bez.
Serwatka - w takim razie drastycznie rośnie liczba kobiet-gwałcicielek, które "złapały na dziecko" faceta zapewniając, że biorą tabletki...
Z tego co wiem nie legalne jest kłamanie na temat antykoncepcji. Kobiet tez to tyczy
Tak, chlef masz rację. Te kobiety to również gwałcicieli zgodnie z tym paragrafem, który mówi o doprowadzeniu siła lub podstępem do obcowania płciowego. Więc tak, mówienie że się zabezpiecza gdy się tego nie robi jest równie gwałtem jak stealthing czyli pokryjomu zdejmowanie gumek.
Tylko jak potem udowodnić, że kobieta kłamała? Ona powie, że nic takiego nie mówiła, że facet dobrze wiedział, że się nie zabezpiecza. Mamy słowo przeciwko słowu. Trzeba by chodzić z dyktafonem i nagrywać laskę cały czas. Albo powie, że się zabezpieczała, ale tabletki nie zadziałały. Teoretycznie jest to możliwe. I jak jej udowodnić kłamstwo?
chlef123
Bardzo dobrze, za to też powinno być więzienie.
I przepis ten powinien być dość surowy, by jakkolwiek działał, bo szansa udowodnienia jest drastycznie niska (np. przez podsłuchanie i nagranie rozmowyy osoby oszukującej).
Ale nie wiem, czy słowo "gwałcicielki" jest właściwe - ja celowo nie mówiłam "gwałt", tylko "z tego samego przepisu, co gwałt", bo nie sądzę, by spełniało to dokładnie jego wszystkie definicje.
serwatka ale kurcze, byli razem, ona chciala z nim wspolzyc, jedyna roznica bylaby taka, ze by sie zabezpieczyli gdyby nie jego klamstwo
a nie ze nie wspolzyliby wcale
niestetyalenie jakas podstawa prawna lub orzecznictwo?
bo oszustwo samo w sobie tyczy sie korzysci finansowej,a gwalt wyrazenia zgody na seks (sam w sobie, w przepisie slowa na temat antykoncepcji nie ma)
BlueBlood to nie byłaby dobra linia obrony. Musiałaby być jakaś dokumentacja medyczna, która potwierdza tę wersję. Jeśli na nic się nie leczył, nie miał wyników żadnych badań to skąd miałby wiedzieć, że jest choćby chwilowo niepłodny?
Myślał tylko o sobie. Jeżeli bardzo chce dzieci to niech poszuka takiej co też tego chce a nie ciebie okłamuje. Najgorzej na tym niestety ucierpiałoby dziecko i prawdopodobnie autorka, jeśliby nie umiałaby pokochać tego dziecka i męczył się.
A masz screenshoty czy tylko go wykopałaś?
jeszcze jak kobieta tak wykorzysta faceta to tragedii nie ma (też jest to bardzo złe i facet musi do końca życia płacić kase jesli okaze sie dupkiem i nie pokocha dziecka)
ale jak facet tak wykorzysta kobiete to juz problem bo to ona bedzie musiala urodzic i zajac sie dzieckiem znając zycie bo zazwyczaj to kobiety karmią, bawią się z dzieckiem itp mimo równouprawnienia
W obu przypadkach jest dramat, w obu jest niedopuszczalne. Fakt, jeśli to kobietę się wykorzysta, to jest o tyle gorzej, że jest traktowana jako żywy inkubator, co może się silnie odbić na jej psychice. Facet z kolei jest w o tyle gorszej sytuacji, że nic już nie może zrobić, nie może zmusić tej dziewczyny do aborcji, więc do końca życia będzie żył ze świadomością, że gdzieś po Ziemi chodzi jego dziecko, którego wcale nie chciał mieć.
przeciez to sie nie wierzy na slowo tylko prosi o pokazanie wynikow badan... i to najlepiej potwierdzonych u 2+ lekarzy czy tam powtorzonych kilka razy
moj byly tak zostal ojcem, ja oddawalam jajeczka, to on poszedl sobie oddac sperme, po badaniach wyszly jakies "niepokojace wyniki" i zmniejszona ruchliwosc czy cos, ale dekiel tego nie sprawdzil tylko zalozyl, ze jest bezplodny
ja uzywalam tabsow z uwagi na regulacje cyklu, ale nastepna zaplodnil niemal od razu i ma kilkuletniejgo synka
a to tylko przypadek, kiedy acet naprawde jest rpzekonany o bezplodnosci, a nie perfidnie klamie
nie badzcie naiwni
minusujacych zapytuje- czy sami uprawialibyscie seks z kims, kto POWIEDZIALBY, ze sie zabezpiecza lub jest bezplodny- bez zabezpieczenia? na slowo?
juz abstrahujac od mozliwosci zlapania weneryka, gratuluje naiwnosci w kwestii antykoncepcji na zasadzie skrzyzowanych palcow :)