#5BptD
Po paru miesiącach tej samej gadki, podczas przerwy obiadowej dzieci biegły co sił w nogach, aby zająć kolejkę. Chłopiec spadł ze schodów i złamał rękę, na którą narzekał. Okazało się, że ma raka kości... SZEŚCIOLATEK MA RAKA.
Dla wszystkich był to wielki szok, nauczycielka przepraszała godzinami. Gdyby nie ten wypadek, mogliby to odkryć za późno. Zorganizowano zbiórkę, rozpoczęto leczenie.
Słuchajcie, co mówią wam wasze dzieci i nie lekceważcie ich.
W rodzinie mojej kolezanki kilka osob zmarlo na raka w tym jej mama, ale tu chodzi o jej kuzyna - byl jeszcze maly, wtedy mial pare lat kiedy zdiagnozowano u niego raka mozgu - nie udalo sie chlopaka uratowac, teraz mialby 18 lat, w sumie juz 19.
Fakt - ja zawsze lubiłam chodzić po lekarzach i cały czas męczyłam mamę, że słabo widzę na prawe oko. Ona to olewała, bo domyślała się, jakie miałam intencje. Dopiero szkolna pielęgniarka poinformowała rodziców, bo nie potrafiłam tym okiem odczytać pierwszej największej literki na takiej tablicy.
Męczyłam mamę od zerówki do 3 klasy podstawówki, kiedy ta wada została wykryta...
Znajomej corka (7lat) pewnego dnia powiedziala że niewyraźnie widzi. Nastepnego dnia do okulisty nic nie wyszlo. Koleżanka drazyla temat i szybko okazało sie że dziecko ma raka mózgu. Nie mozna lekceważyć bo moze być za późno.
Zgadzam się, że powinniśmy słuchać, ale czasem to naprawdę jest trudne, dużo dzieci udaje. Szczególnie chodzi mi o przypadki, gdy dziecko nie panuje nad swoimi emocjami, mówi o swoim problemie i nagle niewiadomo dlaczego zaczyna się śmiać. Poza tym, jeśli dziecko lubi narzekać na wszystko, jego rodzicom będzie trudno sprawdzać, czy tym razem naprawdę coś się stało. Nadmierna uwaga chyba też jest szkodliwa. Myślę, że jedna przestroga nie wystarczy, trzeba by było przejść jakieś specjalne szkolenia.
Moją babcie cholernie bolał brzuch, zwijała się z bólu. Lekarz powiedział jej że to może woreczek żółciowy, ale niegroźne to i niech sobie idzie. Okazało się że był to rak trzustki.
Babcia zmarła, a ja gdy tylko znajdę tego lekarza to mu nogi z dupy powyrywam.
Pracuję w diagnostyce obrazowej i nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak częste są takie sytuacje. Chociaż o tyle szczęśliwie, nowotwory kości u dzieci w prawie 90% są łagodne, dają się łatwo wyleczyć i nie nawracają, nawet te dość późno wykryte. Chłopiec z wyznania miał pecha znaleźć się w tych 10%.
Dlaczego w tych 10? Przecież żyje i rozpoczął leczenie
To smutne że osoby które mają całe życie przed sobą chorują na tak poważne choroby.
Ja kiedyś w podstawówce w pierwszej klasy powiedziałam :
-Mamo, nie chcę iść dzisiaj do szkoły
-pojdziesz, pójdziesz.
-mamo, źle się czuję.
Poszłam.
Po pierwszej lekcji zwymiotowałam na siebie, korytarz i łazienkę.
To było pierwsze "a nie mówiłam" w moim życiu .
Ps. Musiała po mnie przyjechać.
Ale popatrz na to z tej strony - gdyby wszyscy rodzice jeździliby ze swoimi pociechami które udawały by ból rączki tylko po to, by nie iść do szkoły itp. kolejka byłaby pełna i wtedy osoby, które faktycznie miały by złamanie i je faktycznie bolało, musiały by długo czekać :/
Tak, ale z drugiej strony tu trwało to kilka miesięcy
Nie raz na jakiś czas
chyba jednak lepiej dmuchać na zimne niż bagatelizować objawy
Ale ja nie mówię konkretnie o tym przypadku, tylko ogólnie. Przesłanie było do wszystkich rodziców, nie tylko ww. chłopca. Sa tacy rodzice, którzy ignorują objawy dziecka przez dłuższy czas, a są też tacy, którzy na zwykły katar i 38*C będą wzywać pogotowie, bo ich dziecko umierające :[
Gdy dziecko rzeczywiście się coś dzieje to to widać. Tylko rodzice to najczęściej olewa ja bo uważają, że udaje.
Udawałyby ból? No, nie mogę! Jeśli dziecko często mówi, że coś go boli to trzeba to sprawdzić, a nie lekceważyć.
Dzieci potrafią symulować i to bardzo...mój daleki kuzyn 5 lat miał w przedszkolu chłopca z jakąś wadą serca, więc przedszkolanki były dla niego milsze, dostawał dodatkowy deser itd. Więc co wymyślił kuzyn? Zaczął narzekać na ból serca w domu, co jakis czas. Po tygodniu mama zawiozła go na badanie - nic nie wyszło. Ale młody mowi że dalej boli. To jeszcze raz, po kolejnym tygodniu. Też nic. To zapisała go do super kardiologa we Warszawie na dwa tyg pozniej, wizyta 250zł i wniosek - pani syn jest zupełnie zdrowy. To go matka przy lekarzu zapytała, a chłopiec jakby nigdy nic "Bo ja tez chciałem dwa desery!!!". Przez bity miesiac udawał. Także ten, nie ma złotego środka, ale zgadzam się, że lepiej sprawdzić i żeby wyszło oszustwo niż zaniedbać dziecko bo na pewno udaje :/
Większość rodzicow zna na tyle swoje dziecko, ze widzi kiedy boli bo cos jestjenie nie tak, a kiedy "boli" bo dzieciak chce jakis przywilej.
Oj dzieci niestety potrafią być zadziwiająco przebiegłe.
Nam wlasnie na medycynie mowili, że wiele jest przypadkow, kiedy dziecko narzeka na bol a nieodpowiedzialni rodzice mowia-taki mlody, to co go tam moze bolec.Babcie 80 lat to moze, ale przeciez dziecko tylko udaje.A potem sa przykre niespodzianki w postaci zaawansowanych chorob ktorych nie da sie wyleczyc bo jest za pozno.
Znam to z autopsji. Mając 14 lat zaczęłam odczuwać dość silne bóle kolan. Inni twierdzili, że młoda jestem - pewnie przesadzam. Później okazało się, że był to pierwszy objaw poważniejszej choroby, z którą będę się zmagać do końca życia 👌