#4zz6S
To się zaczęło po relacji z eks. Miał problem z domywaniem się, więc po jak najdelikatniejszych z mojej strony rozmowach ustaliliśmy, że każda pójście do łóżka to obowiązkowe mycie przed (dla mnie też po, bo mam tendencję do problemów i muszę szczególnie dbać o higienę). Praktycznie przez cały czas będąc z nim musiałam po każdym stosunku brać jakieś preparaty na odbudowę Ph w sobie, bez tego miałam potem kilka cięższych dni, inny kolor wydzieliny itp.
Po pewnym czasie oskarżył mnie o to, że "zabiłam spontaniczność" w naszym "związku". Wszelkie tłumaczenia w stylu, ''mam problem i muszę się trzymać higieny!'' albo ''co ty masz za problem z myciem się raz dziennie?'' albo "chcesz mieć seksik 24/7, to się myj. TYLKO tyle!''. Koniec końców, robiliśmy to coraz rzadziej, potem tylko 2-3 razy na miesiąc. Złapałam się na tym, że pod koniec fantazjowałam o innych. Nikim realnym, po prostu o kimś z wyobraźni.
Jakieś pół roku temu mnie rzucił, właśnie kiedy moje fantazje zaczęłam spisywać w formie fikcyjnego pamiętnika. Od czasu rozstania brak u mnie problemów tam na dole. Odstawiłam preparaty. Lecz podczas gdy na dole problemów brak, to zaczęły się w głowie. Non stop mam jakieś wizje, fobie itp., że każdy następny (nie żebym ich chciała wielu) będzie też niedomyty. Kiedy np. spotykam, poznaję albo zwyczajnie widzę jakiegoś przystojnego chłopaka, o którym mogę sobie chociaż pofantazjować, i wyobrażam sobie, jak bierzemy się do roboty, para buch, nagle zauważam niespodzianki pod napletkiem. Potem oczywiście otwieram oczy, wstaję z kanapy i idę coś robić pożytecznego. Serio, nawet nie jestem w stanie normalnie fantazjować.
Jestem pod opieką psychoterapeutki, jestem z nią bardzo szczera, też jeśli chodzi o tamten związek, ale to jest jedna rzecz, której wstydzę się powiedzieć komukolwiek. Wstydzę się, że pozwalałam przez parę lat sobie wtykać niedomytego członka czy brać go do ust.
Z jednej strony to dobrze, że nie uzależniłam się od masturbacji ani nie uprawiam przygodnego seksu (bałam się, że po rozstaniu mi się takie coś uruchomi). Natomiast martwi mnie to, co jest powodem totalnej blokady. Rozumiem, że to może tylko przykrywka, a lęk podszyty jest strachem przed kolejnym zranieniem. Ale nie, serio patrzę optymistycznie.
Fakt, że online czytam, że wielu facetów ma z tym problem i nawet nie wie, że trzeba się myć mnie przeraża. Boję się poznawać kogoś na serio.
A mnie przeraża, że mogą być faceci, którzy nie potrafią sobie fiuta umyć. To nie może być prawda.
W tym kraju spora część osób nie potrafi umyć rąk po skorzystaniu z toalety, a i bywają tacy, co myją się pare razy w roku. O chodzeniu w tych samych ubraniach przez pare tygodni/miesięcy nie wspominając. Sytuacje trochę poprawił covid i koronapanika, ale tylko trochę.
Dawno takiego odruchu wymiotnego nie miałam...
Kumpel miał kiedyś dziewczynę, która miała jakąś infekcję intymną, której nie chciała zaleczyć (relata refero, nie do końca pamiętam o co chodziło). W każdym razie wyglądało to podobnie jak u ciebie - coraz rzadsze współżycie, przykre rozstanie i potem fobia.
Ja jakbym chociaż raz zobaczył mastkę pod siurem partnera to kazałbym mu wypieprzać pod prysznic, albo z mojego akademika.
To jakbyś zobaczył gówno pewnie byś zawołał strażaków z sikawką ...
Nawet to mnie aż tak nie obrzydza jak smegma xD
wspolczuje ci
nie kazdy jest niedomyty, ale tez kazdy normalny zareagowalby na taka sugestie normalnie i jesli tak nie bedzie to wiadomo, ze trzeba uciekac
to akurat pominelam w domysle ;)
w ogole niestety spora czesc facetow ma problemy z higiena, a potem sie dziwia, ze kobiety ich nie chca, dla mnie to dosc oczywiste, by sie odswiezyc przed bliskoscia
Robiłaś sobie w czasie tamtego związku posiew z pochwy i leczyłaś się ginekologicznie? Trudno mi uwierzyć, że samo "niedomycie" może spowodować r takie objawy.
Jak ma się skłonność to głupoty mogą spowodować infekcję. Nawet jednorazowe użycie podpaski, na którą ma się alergię. Więc jestem w stanie uwierzyć
Jak można się nie umyc przed stosunkiem?? Ochyda...ale na mnie nie patrz, mam ukochaną narzeczoną ^^
No to niezłego niefarta miałaś. To jest raczej przypadek 1 na milion.
Wydzielina pod napletkiem powstała w toku ewolucji żeby ułatwić wprowadzenie prącia do pochwy. Do próbowania tego ustami nikt nie namawia ale jeśli facet nie ma jakiejś infekcji to przy normalnym stosunku jaki popierają księża nie powinno się nic złego wydarzyć.
Mówisz o preejakulacie a nie o mastce...
dokladnie, preejakulat czyli przezroczyta wydzielina tak, ale mastka to tzw. ser pod napletem, fuj
Jeden z moich byłych też próbował mnie przekonać, że on jest czysty i umyty, a tylko "wystarczy, że się trochę poprzytulamy i to się pojawia". No cóż, istnieje ogromna różnica między śluzem pojawiającym się podczas podniecenia, który jest z reguły bezwonny i bez smaku, a serem z niemycia - zarówno u mężczyzn, jak i kobiet.