#MW7ld

Ostatnio w moim życiu się dzieje, a raczej działo od początku związku, ale tego nie zauważałem. Jestem z żoną 8 lat w związku, 4 lata po ślubie, mamy córkę (5 lat) i syna (2 lata). Sytuacja w domu była bardzo napięta już od dawna, a z tego co „wytłumaczyła” mi żona, ma problem ze mną, ponieważ nie potrafię okazywać uczuć, nie pomagam NIC! w domu i gram w gry (tak, dopuściłem się takiej zbrodni, że jestem streamerem trzy razy w tygodniu, krótko,  plus 5-10 minut dziennie na odpowiadanie na komentarze wiadomości itp... Oczywiście jak wykąpiemy dzieci, one zjedzą kolację i idą spać). Pomagam w domu przy dzieciach zawsze, sprzątam, przebieram, prowadzę i odbieram z przedszkola, gram mało i chcę to robić, nie jestem uzależniony.

Jak mówiłem, problemem jest to, że nie potrafię okazać uczuć, jestem zamknięty w sobie. Czy tak chcę? Otóż nie, wiele razy „próbowaliśmy” się zmienić, chciałem okazywać uczucia, jednak nie potrafię przez to, jak jestem traktowany. Żona ma problemy z nerwicą, była z tym nawet u lekarza i dał jej leki, które ciągle bierze, ale podobno nie pomagają jej z mojej winy. Jak się zdenerwuje (często to się zdarza, prawie codziennie), obraża mnie i wyzywa (dwa razy uderzyła). Jestem wyzywany, słyszę, że jestem najgorszy, niepotrzebny, że nienawidzi mnie, nic nie znaczę, jestem bezużyteczny itp. A ja w obronie odpowiadam, żeby mnie nie obrażała i że ma problemy z nerwami, a jak już nie wytrzymam, to mówię, że chyba sama jest albo żeby już nic nie mówiła do mnie. Jak się odezwę i wejdę w kłótnię, to często kończy się urwanymi kablami w komputerze, poprzewracanymi monitorami, kopaniem komputera, wyłączaniem go itp. Po chwili ma pretensje, że jej nie przytulam i ona ma prawo się tak denerwować. 

Myślałem, że jak przeczekam kilka lat, żona pójdzie do pracy i mniej będzie w domu z dziećmi, to się nie będzie tak denerwować. I to był błąd, bo chyba z nudów kazała mi zrobić zdjęcia (niby dla mnie, ale wiedziałem, że coś jest nie tak), jak pozuje w seksownych pozycjach w samym kasku i bieliźnie. Wysłała mi kilka zdjęć i tyle, nie upewniła mnie, że to dla mnie. Jak okazało się później, niby znowu z mojej winy, nie wylogowała się z FB na komputerze i przeczytałem, że wysłała jakieś zdjęcia koledze i żeby o nich zapomniał (poczucie winy?). Trzy dni ją męczyłem, aż powiedziała, że jedno z tych zdjęć mu wysłała i to moja wina oczywiście, bo nie poświęciłem jej uwagi i to nic takiego, bo chciała i tak wrzucić to na insta.

Teraz przeprosiła i wymaga, żeby żyć dalej, a ja tak nie mogę. Brzydzę się, denerwuję i mam dość.
Postac Odpowiedz

To nie jest Twoja wina. Ty możesz wywoływać w niej jakieś uczucia (np jest jej przykro jeśli jej nie przytulasz), ale jej reakcja to jej odpowiedzialność. Może powiedzieć, że chce więcej tulenia, a może krzyczeć i Cię obwiniać.
To ona chodzi do pracy czy nie? Może ma za dużo czasu, skoro ma czas na wysyłanie zdjęć koledze?

ArabellaStrange Odpowiedz

Same leki nie wystarczą, potrzebna jest jeszcze psychoterapia. No i żona musi chcieć się zmienić, z tym może być najtrudniej. Ale gdybyś mimo wszystko namówił ją na terapię, to może pragnienie zmiany też się z czasem pojawi.

Przeczekiwanie nic nie da, będzie tylko gorzej. Musicie się jakoś porozumieć. Powtarzaj do znudzenia, że nie zgadzasz się na wyzwiska i bicie oraz że musisz ochłonąć, zanim będziesz gotowy na kontakt fizyczny.

Ostatnia rzecz: czy na pewno macie ten sam język miłości? Z opisu by wynikało, że Ty okazujesz miłość przez pomaganie, a ona przez dotyk/spędzanie czasu. To też jest coś, co warto wyjaśnić. Nawet w małżeństwach, w których obie strony są zdrowe (bez nerwicy), może dojść do ochłodzenia relacji, jeśli mąż i żona w inny sposób okazują sobie miłość i w inny chcieliby, żeby im okazywano.

anonimowe6692

Mówienie o różnych językach miłości jest co najmniej nie na miejscu w sytuacji, w której z jednej strony dochodzi do psychicznej i fizycznej przemocy. Dlaczego kobietom wpajamy, że po pierwszym uderzeniu przez faceta, należy odejść, a facetom nie? Ona się nie chce zmienić i jest agresywna. To nie jest materiał na terapię, to są bardzo solidne powody do rozstania i należałoby się zastanowić czy nie lepiej jej pozbawić praw rodzicielskich, jeśli wobec dzieci zachowuje się tak samo.

tramwajowe Odpowiedz

Gdyby to napisała kobieta, to oczywiście byłaby wina męża. I porady: to przemoc, uciekaj.
Ale to napisał mężczyzna i cóż: "moze ona ma trochę racji, moze sie za malo starasz".
Autorze, moim zdaniem jesteś ofiarą przemocy. Poszukaj dla siebie porady, pomocy, terapii. Kogos kto to oceni nie patrząc na płeć.

anonimowe6692 Odpowiedz

Brzmi to jak fake, ale jeśli nim nie jest: zbierz dowody na te akty agresji, zastanów się czy nie chcesz przejść opieki nad dzieckiem i składaj pozew rozwodowy. To nie ma racji bytu, Twoja żona jest walnięta i nie chce się zmienić

anonimowe6692

Zanim ktoś powie, że mówię, że fake tylko dlatego, że to żona jest agresywna w tym wyznaniu, bo pewnie dla niektórych to tak zabrzmi - bardziej chodzi mi o tą akcję ze zdjęciami i w ogóle całokształt bije taką niewiarygodną naiwnością ze strony autora. Ale może być też po prostu już zaszczuty w tym związku

wyzwolonaa Odpowiedz

Skoro ona mówi, że to twoja wina to tak jest. Zapytaj jej dokładnie, co powinieneś zmienić i zrób to

HansVanDanz

Weź się ebnij w czerep.
Kobieta ma nerwice i jakieś zaburzenia emocjonalne.
Bez pomocy specjalisty, będzie dalej niszczyć życie sobie i partnerowi.

wyzwolonaa

@HansVanDanz a przez kogo ma te zaburzenia? To on jej niszczy życie, być może nawet samą obecnością. Powinien zapewnić jej na własny koszt terapię

Dragomir Odpowiedz

Na pewno zaniedbujesz jej potrzeby uwagi, przytulania, nie reagujesz na jej polecenia, ignorujesz jej zachcianki i tak się dzieje. Do tego niszczysz efekty jej terapii. To wszystko Twoja wina :)

3210

Brzmi jakby to była jej wina, i żona wymagała pomocy psychiatry, natomiast nie mam pojęcia ile czasu poświęca się na gry jeśli jest się na tyle dobrym żeby być streamerem, a odpowiadanie na komentarze w ciągu 10 minut wydaje mi się mało realne - ale może się mylę. I nie dlatego że napisał to facet a ja zawsze bronię kobiet.

Dodaj anonimowe wyznanie