#4lXOj
Parę lat temu jechałem z wujkiem nad morze. Przeprawa koleją państwową miała nam zająć ok. 6 godzin, więc kiedy szliśmy korytarzem, modliłem się, aby trafił nam się pusty przedział. Niestety – wszystkie były już częściowo zaludnione, więc wujek wybrał ten, w którym siedziała jakaś matka z kilkuletnim brzdącem. Dzień dobry, wolne? Ależ tak, oczywiście. Bęc! Manele na półkę.
Dzieciak był trochę rozskakany, więc jego mama, chcąc zrobić nam miejsce na nasze szlachetne tyłki, zwróciła się do swej pociechy słowami:
- Usiądź tu sobie z boczku…
Wujek tylko na to czekał. Wąs mu się nastroszył, na twarzy wykwitł rubaszny uśmiech, a z ust poleciała błyskotliwy one-liner:
- ZBOK! Jakie piękne imię!
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo krępująca jest niezręczna cisza, która trwa przez sześć godzin...
Mistrzem ciętej riposty, to ten wujek nie jest.
Mocno żenujący tekst.
może chodziło mu, żeby mieć ciszę w przedziale