Dawno, dawno temu nadesłany przeze mnie e-mailem rysunek przedstawiający pewną znaną osobę ukazał się w jednym z młodzieżowych magazynów, w nagrodę przysłano mi nawet upominki z logo magazynu.
Prawda jest taka, że znalazłem ten obrazek w grafice Google i wysłałem do redakcji.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ostatnio słyszałam na ulicy jak jakiś chłopak narzekał ze jego praca ukazała się w jakimś artykule. To była młodzież chodząca do liceum plastycznego. Całe życie pracowali aby tam być. Liczę że ubiegał się o sprawiedliwość i że ciebie też to spotka.
Ubiegałbym się o sprawiedliwość... I zażyczył sobie płyty artysty a nie jakichś gadżetów... Ale magazyn już nie istnieje.
Gratuluję, złodzieju.
Nie przesadzacie trochę? Był ewidentnie dzieciakiem, który popełnił głupotę, a widywaliśmy tutaj zdecydowanie gorsze incydenty z udziałem nastolatków. Osoba zamieszczająca swoje prace w internecie musi liczyć się z takimi możliwościami, bo ludzie są niestety jacy są. Można zamieścić na rysunku watermark, podpis cięższy do usunięcia albo przerobienia - cokolwiek co by zabezpieczało artystę. Jeśli spojrzeć na niektórych, to nawet nie podpisują własnych rysunków choćby drobnym inicjałem, a później płaczą o kradzież, której w prosty sposób można było uniknąć.