#4BfGO
Nigdy nie zwracałam uwagi na ludzki wygląd. Po prostu. Nie zauważam tego, jaką kto ma fryzurę, w co się ubrał, jaki ma kolor oczu i tak dalej.
Dalej. Nie potrafię ocenić, czy ktoś jest ładny, czy brzydki, przystojny czy pociągający. Dla mnie każdy człowiek jest po prostu... człowiekiem. Przyjmuję ludzi takimi, jakimi są.
Dopiero, kiedy kogoś bliżej poznam, albo spędzam czas z tą osobą, dostrzegam elementy urody, ale najczęściej mam je, że tak powiem, gdzieś.
Nie rozumiem ludzkich kompleksów, jeśli ktoś mówi, że ma za duży nos, za grube uda albo krzywo rozstawione oczy. Nie widzę tego. Nie rozumiem też nakładania sobie makijażu. Chociaż też nie robi mi to większej różnicy, sam fakt, że ktoś się maluje, jest odpychający.
Jeśli ktoś się zachwyca czyjąś urodziwą twarzą albo piękną sylwetką... Zastanawiam się, czy mnie wkręca, czy mówi poważnie.
Nie, nie wmawiam wam, że oto jestem wspaniałą, znaną z mitów i przekazów dziewczyną, bo nie oceniam przysłowiowej książki po okładce. Że to mnie czyni lepszą. Nie uważam tak.
Chciałam się tylko z wami podzielić tym, co mam i powiedzieć, czy bywa i tak.
Moze potrzebujesz terapii szokowej? Za odpowiednia oplata moge pokazac swoj przerazajacy ryj
Ja się obawiam, że gdyby autorka mnie zobaczyla to miałaby uraz na psychice :p
I napisał to LeonardTwarz 😂
Oplułam sie :D
A ja mam coś takiego, że jeżeli kogoś polubię, to wydaje mi się ladniejszy. Np. gdy jakąś nieznajomą ocenię jako brzydką, to po bliższym poznaniu, gdy uznam ją za fajną osobę, zaczynam dostrzegać, że całkiem miło również na nią popatrzeć.
Mam podobnie :) później jak kogoś polubię, to jest mi głupio że wcześniej zwróciłam uwagę na jakąś jego wadę albo mimowolnie skrytykowalam..
*skrytykowalam w myślach oczywiście ;)
Mam tak samo :) Ile już razy się na tym złapałam...
Mam to samo :D
To całkiem normalne i wielu ludzi tak ma. Ogólnie jak ktoś jest fajny, sympatyczny i radosny, to wydaje się ładniejszy, a gdy ktoś nas irytuje, jest niemiły itp. to brzydszy. Stąd, ktoś na pierwszy rzut oka nieatrakcyjny, po poznaniu jego charakteru może wydawać się ładny (działa to też na odwrót)
mam dokładnie tak samo. w drugą stronę też to działa - jak kogoś nie lubię, to nawet najzwyczajniejsze czynności/zachowania/przyzwyczajenia działają mi na nerwy, gdzie u kogoś kto wzbudził moją sympatię podobne rzeczy wydają się wręcz przyjemne dla oka i ucha
Też tak mam ;)
Mam tak samo, na początku tak oceniłam mojego aktualnego chłopaka, wydawał mi się brzydki, ale gdy już poznałam jego cudowną i opiekuńczą osobowość, zmieniłam zdanie :)
Mam dokładnie to samo :D
Myślę, że w pewien sposób mogę się z tobą utożsamić. Nie ze wszystkim, ale z głównym założeniem - owszem.
Długo nie mogłam pojąć reguł oceniania czyjegoś wyglądu. Potrafiłam wyróżnić piękno - ale nigdy nie sądziłam, by ktokolwiek wyglądał źle, może jedynie, że odbiega od kanonu powszechnej urody. Jako, iż moje zastanawianie się nad tym przypadało głównie w gimnazjum, gdzie uważałam się za dojrzałą, przypisywałam to głównie racjonalnemu spojrzeniu na świat.
A potem zauważyłam, że nawet, gdy czyjeś niedoskonałości zwracały moją uwagę podczas pierwszego wrażenia, gdy ta osoba stawała mi się bliska, potrafiłam ją uznać za ładniejszą od innych.
Zawsze też bawiło mnie pytanie o ciacha przez koleżanki. Potrafiłam wskazać, kto wygląda naprawdę dobrze - co zazwyczaj obejmowało spory zakres ludzi - ale nie było w tym żadnych osobistych preferencji. I to też uznawałam za brak zainteresowania i dojrzałość, póki nie dowiedziałam się, czym jest demiseksualizm. (:
Może i takie myślenie jest niespotykane, ale nie ma powodu, by czuć się z tym gorzej. Jest wyjątkowe, skoro naprawdę oceniasz charakter i umysł. I, muszę przyznać - nie rozumiem wszystkich tych, którzy kiedykolwiek powiedzieli ci coś innego. Jakby nie patrzeć, już raczej tego nie zmienisz - dostrzeż więc korzyści!
Użyłaś słowa demiseksualizm, zainteresowało mnie, więc googluję...wypisz-wymaluj ja. Kurde, nie wiedziałam, że to się profesjonalnie nazywa! Myślałam, że dziwna jestem, jak mnie nie podnieca umięśniony model na plakacie, a moje koleżanki rozpływają się nad jego ciałem. Dzięki za uświadomienie!
W razie gdyby ktoś nie wiedział:
Demiseksualizm - odczuwanie pociągu seksualnego do danej osoby jedynie w przypadku nawiązania silnej więzi emocjonalnej z nią.
Ja wszystko widzę "w szczycie świetności". Obdrapane kamienice widzę już po remoncie, ludzi razem z ich maksymalnym możliwym potencjałem.
Miałam się kiedyś spotkać z facetem poznanym przez internet. Nie widziałam wcześniej jego zdjęcia, jakoś było mi obojętne jak będzie wyglądał, grunt, że dobrze mi się z nim rozmawiało. Nie obchodziło mnie czy będzie gruby czy chudy, przystojny czy niekoniecznie.
Za to jak moja koleżanka się o tym dowiedziała wykrzyknęła z oburzeniem: "JAK TO NIE WIDZIAŁAŚ JEGO ZDJĘCIA NAWET??? A JEŚLI ON MA DAJMY NA TO KRZYWY NOS???" :D
W sumie wiem o czym mowisz. Jestem facetem. I nie rozumiem dxiewczyn, ktore sie odchudzaja. Które mówią, ze muszą schudnac kilogram czy dwa. Dla mnie liczy sie figura. Kondycja. I wole wyspirtowana, zadbana dziewczyne ktora ma 70kg od nieogarnietej 50. Najgorsze jest to, ze moja dziewczyna tego poglafu nie podziela i nie wierzy ki, ze mi sie podoba. Jest zrabna, wysportowana, 168cm, 60kg i marudzi. A ja ie wiem, co zrobic.
Moze masz propopagnazje? Ja mam w lekkim stopniu, nie rozróżniam ludzi po twarzach. Dla mnie wszyscy wyglądają tak samo. O ile są przynajmniej w miarę podobnej budowy i mają taką sama fryzurę, a różnią się jedynie twarzą to nie jestem w stanie ich rozróżnić.
Tak na prawdę to bardzo dobrze z twojej strony. Głupie jest krzywe patrzenie na kogoś, bo nie wiem... ma odstające uszy czy coś. Mam tylko nadzieje, że zwracasz uwagę na osobowość ludzi : p. Ja też raczej nie patrzę na wygląd, chociaż nie aż tak ekstremalnie. Ogólnie lubię np. patrzeć na oczy, czy kształt twarzy. Ale nawet nie ze względu na atrakcyjność, tylko, hmmm, tak po prostu, bo lubię.
Moim zdaniem masz po prostu tkie zaburzenie ktore nie pozwala Ci oceniać czyjejś urody. Żadna obelga to coś jak daltonizm.
Wiem ze czesc ludzi tez patrzy na to czy ktos jest biedny czy bogaty. Powiedzmy dziewczyny ktore wola facetow z fajnym autem (tzw. blachary), albo to, ze ktos sie z kims kumpluje bo ktos ma hajs. To ja na tej samej zasadzie nie potrafie tego zauwazyc. Czy ktos mnie podrzuci starym golfem czy drogim bmw. A po drugie to dla mnie charakter ma bardzo wiele do wygladu. Jak ktos powiedzmy nie jest brzydki ale ma niemily charakter od razu wydaje mi sie brzydki. I odwrotnie.