#3utul
Pogrzeb mojego taty, miałam 16 lat. Stoimy nad grobem, trochę ciężkie przeżycie, ale nie należę do tych którzy płaczą między ludźmi. Po uroczystości podchodzą różni ludzie, próbując składać kondolencje - trochę irytujące, że niektórych widziałam pierwszy raz, a zwracali się do mnie po imieniu.
Jak już skończyła się kolejka tych, którzy "odbębniali" obowiązek, to zaczęli podchodzić moi przyjaciele. Normalni ludzie, zawsze mają jakieś miłe słowo, aż lżej człowiekowi na duszy :) rozmawiając z nimi zaczęłam się uśmiechać i w ogóle było już ok...
Kilka dni później dowiedziałam się, że babcia obsmarowuje mnie przed całą rodziną, "bo ona w ogóle się nie umie zachowywać, śmieje się na pogrzebie własnego ojca". Dziękuję babciu.
PS. Zbieranie się do kupy zajęło mi 3 lata, ale moi przyjaciele byli przy mnie przez cały ten czas i bardzo mnie wspierali :)
Babcia powinna Cię wspierać w tak trudnej chwili...A nie obgadywać :(
Twój tata pewnie nie chciałby żebyś płakała na jego pogrzebie :)
5 lat temu straciłam przyjaciela- popełnił samobójstow, wpadłam w depresje itd. Kiedy powiedziałam babci, żeby mi dała znicz bo chce pójśc na jego grób babcia stwierdziła, że to przecież nie rodzina i on wg nie rozumie po co ja tam chce iść, i czemu jestem smutna! ( Ale córka wójka brata siostry ciotecznego od striny matki która umarła 40 lat temu i której nie znam odwiedzać trzeba).....
Jakbym czytała o sobie. Dokładnie to samo, to samo przeżycie, ten sam wiek, te same komentarze.
a co jak masz rozdwojenie jaźni a to wyznanie napisało twoje drugie ja
Bo to troll. Trolle są wkurzające i śmieszne jednocześnie.
Ludzie są dziwni.
Ja po pogrzebie taty straciłam "przyjaciół" którzy się ode mnie po prostu odwrócili, nie rozumieli, że cierpię.. Ponieważ straciłam osobę, którą kochałam najbardziej.
Ważne że się pozbierałaś! Ja straciłam mamę 12 lat temu i do tej pory mi ciężko :(
Mnie po śmierci taty zajęło 7 lat żeby się pogodzić z tym, że nie żyje. Niedługo mija 10 lat i też czasami jest mi jeszcze ciężko.
Mam podobnie- również nie płaczę, a wszystkie emocje duszę w sobie. To dużo gorsze uczucie. Dobrze, że się pozbierałaś i żyjesz dalej, tata na pewno jest z Ciebie dumny :)
Tak zawsze jest.. Najpierw rodzina się przepycha z kondolencjami która Cię prawie nie zna, a na koniec czekają zawsze osoby którym na Tobie zależy bardzo.. Przykro mi z powodu Twojej straty. Trzymaj się! :)
Moja rodzina nie miała kontaktu z dziadkiem przez wiele lat ze względu na jego alkoholizm i agresywne zachowanie ale moja babcia po rozwodzie z nim mieszkała w tym samym mieście więc często tam u niej bywaliśmy. Na pogrzebie dziadka nie mogło być mojej mamy więc pojechałam sama z tatą, stałam z nim na środku kościoła za trumną. Moja babcia usłyszała potem, że mój ojciec pojawił się na pogrzebie z kochanką...
Moja babcia tak samo sie zachowala po smierci mojej mamy. Byla obrazona ze potrafilam tylko plakac w ramionach mojego straszego brata a nie w jej. Przez rok docinala mi codziennie ze nie kochalam mojej mamy bo nie placze przy wszystkich tylko sama w pokoju.
Dziwna babcia.
Ja po śmierci mego ukochanego dziadka płakałam tylko przez chwilę na pogrzebie, ale do tej pory zanim tęsknię. Jak ktoś nie czuje potrzeby płakania to niech nie płacze, proste.
Masz wspaniałych przyjaciół, tylko pozazdrościć! :) a co do babci, to nie powinna się tak zachować..
Mialam "koleżankę" która bardzo się cieszyła,że jej ojciec się powiesił i razem z siostrą twierdzily,że nareszcie "zdechł" a na jego pogrzebie zrobiły z siebie biedne,zaplakane ofiary.