Mam nadzieję że następnym razem będą się bawić w to samo twoimi jajami.
Diddl
Ale te psy były na swojej posesji, a kot był intruzem. Szkoda kota, ale winę ponosi tu sąsiadka, która pewnie puszcza kota samopas, bo pewnie ,,szczęśliwy kot to wychodzący kot". No właśnie widać jak szczęśliwy... Jak kot chce wychodzić to istnieje coś takiego jak szelki i smycz. Albo można zrobić mu wolierę na ogrodzie albo po prostu ogród (a zakładam że ta sąsiadka ma ogród, skoro autor ma) ogrodzić specjalnym ogrodzeniem, które u góry kończy się poziomo. Kot by nie mógł pójść do ogrodu autora i nic by się nie stało. I tak poza tym ten kot pewnie sam nieraz bawił się np. upolowanym ptaszkiem czy innym zwierzątkiem, bo koty polują dla zabawy, a nie z głodu, więc wypuszczane samopas robią to nawet mając pełną miskę w domu.
Dragomir
Dla kota granicą terytorium nie jest płot czy balkon, koty na wsi wychodzą i przychodzą kiedy i gdzie chcą. Jednak szkoda kiciaka, bo padł ofiarą zgrai agresywnych psów. Nie mówię tu o niczyjej winie, wiadomo że to kot wszedł na obce podwórko.
To jest straszne.
Mam nadzieję że następnym razem będą się bawić w to samo twoimi jajami.
Ale te psy były na swojej posesji, a kot był intruzem. Szkoda kota, ale winę ponosi tu sąsiadka, która pewnie puszcza kota samopas, bo pewnie ,,szczęśliwy kot to wychodzący kot". No właśnie widać jak szczęśliwy... Jak kot chce wychodzić to istnieje coś takiego jak szelki i smycz. Albo można zrobić mu wolierę na ogrodzie albo po prostu ogród (a zakładam że ta sąsiadka ma ogród, skoro autor ma) ogrodzić specjalnym ogrodzeniem, które u góry kończy się poziomo. Kot by nie mógł pójść do ogrodu autora i nic by się nie stało. I tak poza tym ten kot pewnie sam nieraz bawił się np. upolowanym ptaszkiem czy innym zwierzątkiem, bo koty polują dla zabawy, a nie z głodu, więc wypuszczane samopas robią to nawet mając pełną miskę w domu.
Dla kota granicą terytorium nie jest płot czy balkon, koty na wsi wychodzą i przychodzą kiedy i gdzie chcą. Jednak szkoda kiciaka, bo padł ofiarą zgrai agresywnych psów. Nie mówię tu o niczyjej winie, wiadomo że to kot wszedł na obce podwórko.
Sam wszedł, niech sam sobie radzi.