#3dnTn
Kilka miesięcy temu postanowiłam zadbać o formę! Nie należę do kobiet otyłych czy nawet "przy sobie", ale święta, przerwa od szkoły zrobiły swoje. Niestety przybrałam. Dlatego postanowiłam zapisać się na basen! Nie pamiętam, kiedy ostatnio wybrałam się na nasz MOSIR, słabo u mnie z pływaniem, ale jak się zaprę, to odwrotu nie ma. Namówiłam brata (na co dzień studiującego w innym mieście), aby poszedł ze mną. Jest świetnym pływakiem i na basenie bywa regularnie. Tak więc jedziemy!
Kupiliśmy godzinne karnety, ściągamy buty, kurtki, dostałam od brata tę "bransoletkę", którą otwiera się szafki (wiecie o co mi chodzi) i wiadomo - ja do damskiej szatni, on do męskiej. Z racji, że zawsze grzebię się niemiłosiernie, a samo założenie czepka i ogarnięcie włosów zajmuje mi sporo czasu, uznałam, że sprężę się, aby nie tracić czasu na siedzenie w szatni! Tak więc szybko wlatuję do szatni (uff, na szczęście nikogo nie ma), znajduję szafkę i raz, dwa! Rozbieram się (jak wspominałam, nikogo nie było, wiec postanowiłam założyć na siebie strój bez wchodzenia do przebieralni. A poza tym same baby! Czego się wstydzić?).
I kiedy to stałam w szatni w pełnej okazałości, obracam się, a tam chłopak - na oko w moim wieku. Nieźle wmurowany patrzy na mnie, jakby ducha zobaczył. Zakryłam się szybko ręcznikiem, ubrałam strój, w tym samym czasie drąc się wniebogłosy, co to za zboczeniec i debil podgląda mnie w szatni! Konkretnie go zjechałam, nie szczędząc wyzwisk i docinek. A on tylko stoi! Kiedy już ubrałam się i byłam gotowa po prostu wywlec gościa z szatni, on tylko uciszył mnie i powiedział, żebym poszła za nim. Co tu się dzieje?! Byłam tak zmieszana, że poszłam. A on pokazał mi salę z prysznicami pełną... facetów! Spojrzał mi w oczy i wypowiedział pamiętne słowa: "Słuchaj, to jest męska szatnia!".
Wybiegłam z niej szybciej, niż się tam znalazłam. A pod nią kto stoi? Nie kto inny, tylko mój głupi brat, wijący się ze śmiechu. Tak, specjalnie dał mi "bransoletkę" do męskiej szatni, a ja jako rzadki gość basenowy nie zorientowałam się.
Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Kolega z szatni przedstawił się, poszliśmy po basenie na kawę, zakochaliśmy się i teraz JESTEŚMY RAZEM (zawsze chciałam to tutaj napisać :D !)
Tak wiec, nie zrażajcie się, kochani single i singielki! Nie znacie dnia ani godziny. Wszystko się może zdarzyć:) Trzymam kciuki, aby ta historia choć trochę podniosła was na duchu!
Co się zobaczy to się nie odpaczy 😃
Zaimponowałaś mu swoimi atutami 😊☺
Sory ale pisze sie co sie zobaczylo to sie nieodzobaczy
Nie odzobaczy. Jak jusz poprawiasz to rob to poprawnie, padalcu
*już
*czarne jabłko nie blackapple. Spacja i po Polsku, az zal, ze mam tak ich rodakoow
Bardzo dziękuję za poprawkę 😊😊
Kochana @KawaiiHitlerChan, jeżeli chcesz kogoś poprawiać to, ja cię błagam, weź nie wal takich byków :v
To co, karmimy trolla?
Przynajmniej wie czego się spodziewać jak pójdziecie do łóżka <3
Jak pewnego razu byłam tak oszołomiona wyglądem ratownika że weszłam do basenu w klapkach...
Ten moment kiedy nie jesteście jeszcze parą, a już Cię widział nagą...
Nieźle to wymyśliła. Nikt obcy nie może zobaczyć jej nago więc został jej chłopakiem.
od nagości do miłości
To chyba tylko pogorszy sprawe....
w wielokropku się pisze tylko trzy kropki, nie 4 padalcu.
Zamiast się nad sobą użalać, lepiej wyjść na miasto/ do pubu/kina i tam kogoś poznać..
Dokładnie, padalcu! A ty dalej panikujesz, bo twoja była cie ignoruje!
Masz nowe zycie w UK, zamiast zosatc w ojxcyznie, a dalej siedzisz w pszeszlosci...
Zalosna jestes I tyle.
KawaiiHitlerChan
Znosze krytyke, zniose wyzywanie mnie od padalców. Durne trolling I tyle. Ale naskoki na mnie w ten sposób nie. Wracaj, dziecko lepiej do lekcji.
@NoMatterWhatTheySay na Twoim miejscu już by teraz na miasto wyszła i polazała cycki..
@klaudek nikt nie każe strzelać strzałą, tylko jak ktoś non stop siedzi przed laptopem/komputerem i użala się nad sobą, że jest singlem/singielką to jest to śmieszne.
Yhym w imieniu singlów stwierdzam: Nie pomagasz!!! 😄😄😄
znajdź sw chłopa nie narzekaj
Kurde, to znaczy, że już nie wystarczy tylko udawać skręconej kostki... Trzeba zacząć paradować nago po szatniach na basenie ;)
Po pierwsze, ta bransoletka o której piszesz nazywa się "transponder" albo częściej bardziej potocznie "zegarek" xD
Po drugie nie chcę być malkontentem, ale ta historia to słabe pocieszenie. Ludzie nie potrafią cieszyć się cudzym szczęściem (zwłaszcza obcych), chcą swojego prywatnego szczęścia i nic nie pocieszy ich tak, jak doświadczenie miłości ;)
Po trzecie chciałabym poinformować wszystkie singielki czytające mój komentarz, że na każdego przychodzi kiedyś pora, a im dłużej czekacie na swojego pierwszego faceta, tym lepiej będzie smakował wasz związek. Ja zakochałam się w swoim jedynym chłopaku w dniu swoich dwudziestych pierwszych urodzin (bez fajerwerków, był moim przyjacielem i nagle mi odbiło, bo dostałam od niego życzenia urodzinowe). Oboje jesteśmy dla siebie tymi pierwszymi i dzięki temu wszystko co robimy razem, to takie drobne "pierwsze razy".
Nie twierdzę, że jak ktoś miał kogoś w przeszłości to jest gorszy, tylko że lepiej potraktować to czekanie jak skarb, czystą kartę, a nie jako zbędny balast ;)
A teraz prawdziwe pocieszenie : Każda potwora znajdzie swego amatora! :)
Sheed #
W końcu to ktoś ładnie ujął.:-)
Tylko, że większość ma ciśnienie na znalezienie partnera JUZ, bo tak.
Chodzę na basen co najmniej 3 razy w tygodniu, chyba czas pomylić szatnie :D