#3IkwL
Okres świąteczny, wiadomo - gotowanie, sprzątanie, układanie, pakowanie. Pech chciał, że rozchorowałam się. Zapalenie pęcherza i zapalenie oskrzeli. Męczyło z dwóch stron, więc leżałam w łóżku całymi dniami. Dla mojej rodzicielki moje wycieńczenie i choroba nic nie znaczyło. Mam jej pomagać w sprzątaniu i koniec, a nie będę się tylko lenić. Odmówiłam, pierwszy raz chciałam się do końca wykurować i nie miałam siły. Dostałam złapanym laciem w twarz i szykowała się na kolejny cios. W tamtym momencie coś we mnie pękło. Cały ból, nienawiść wybuchły. Odepchnęłam ją od siebie. Moja matka straciła równowagę, ślizgając się na panelach i uderzyła plecami w kant komody. Ryk, kwik, ja dostałam w twarz od ojca, bo "uderzyłam matkę". Mamie nic się nie stało, lekko obite plecy i siniak. Wszystkim zdążyła się poskarżyć, że w domu ma potwora, że własną córka ją bije.Cała rodzina chce mnie zgłaszać na policję, procesy zakładać, bo "jestem agresywna" Powiedziałam, że już nie mogłam wytrzymać. Że matka mnie 17 lat biła, a ojciec nawet o pomocy nie wspomniał. Wszyscy albo udawali, że nie widzą, albo chcieli widzieć. Nikt mi nie uwierzył. A ci, którzy uwierzyli usprawiedliwiają matkę, że tak jest wychowana, że ja powinnam być mądrzejsza.
Jestem potworem w rodzinie, bo pierwszy raz się obroniłam. Bo odepchnęłam kogoś, kto robił mi krzywdę przez lata. Ale to nikogo nie obchodzi, bo podniosłam rękę na "mamę".
Powiem tak, weź telefon, ustaw nagrywanie, schowaj gdzieś telefon i celowo sprzeciw się matce (tylko sprzeciw - nie prowokuj) i tym razem się nie broń. Niech zrobi co ma zrobić, jak trzeba powtórz to kilka razy by nie było, że jednorazowo.
Nagrania zabezpiecz i pokaż w rodzinie kto tu jest potworem i skoro tak ochoczo chcą by Cię zgłosili na policję za pobicie, zrób to samo, Ty chociaż będziesz mieć dowody.
Ja bym na jej miejscu pokazała to na policji, a nie w rodzinie. Matka popełnia przestępstwo i reszta rodziny nie wierzy, bo nie chce wierzyć. Autorka napisała, że nawet ci co wiedzą jak jest usprawiedliwiają matkę. Poza tym co za różnica co oni sobie myślą, nie to jest największym problemem w wyznaniu, tylko przemoc.
Ale po co wybierać? Można pokazać najpierw rodzinie, a potem odpowiednim służbom. Mam nadzieję, że stosowni ludzie zainteresują się tą sytuacją i jak raz sprawiedliwość będzie górą.
Tylko żeby ta "rodzina" nie wyrwała jej telefonu i nie usunęła dowodów
nothing ale to trzeba porobic kopie i wyslac np. na jakiegos maila, o kt nikt nie wie, w chmure czy cos
istnieje prawdopodobienstwo, ze rodzina zniszczy telefon lub wyrwie go jej i wykasuje nagranie
najpierw trzeba zabezpieczyc dowody przed czyms takim
i tez jestem zdania, ze najpierw pokazujemy policji a potem rodzinie
ewentualnie opcja 3 to w jakiś sposób magiczny uda sie jej obrócić sytuacje o 180 stopni i matke "przykróci"
To nie jest takie proste. Ona się teraz może pilnować...
Masz prawo sie bronic. Nie mscic- ale bronic tak.
@samezboki : I co jej to da? Ma się stać własną matką i zniżyć do jej patologicznego poziomu? Niech żyje sobie ze swoimi „grzechami” i niech ją zjadają od środka. Bijąc staruszkę, ona sama by siebie zniszczyła, a po co jej to? Ewentualnie może jej przypomnieć jakim jest złym człowiekiem na stare lata, niech nie myśli, że była super matką....
A co to znaczy "tak jest wychowana"?! Co to za argument? To chyba matka powinna chcieć, by jej dzieci miały lepiej od niej, prawda?
Prawda. Niestety to tak nie działa często. Bardzo nie chcemy powielać błędów rodziców, ale gdzieś to w nas czasem siedzi i je powielamy mimo woli. Nie tłumacze matki autorki, bo ma swój mózg i jak zauważyła, że zaczyna powielać niedobry schemat z dzieciństwa, to powinna coś z tym zrobić...
Rodzinę obdzwoń i zamiast przekonywać, proś tylko o to, żebyś mogła nagrać, zeznania, że im taką historię opowiedziała, bo zbierasz dowody do sprawy o zniesławienie, którą założysz jak tylko przekroczysz 18.
Może wtedy coś im w umysłach w końcu drgnie.
Ale nagrywaj oczywiście te rozmowy telefoniczne i tak, bo na pewno większość potwierdzi, że matka coś takiego mówiła, tylko będą twierdzić, że to Ty kłamiesz.
Widzisz, świat nie lubi ludzi, którzy walczą o swoje. Póki widzą w tobie cichą ofiarę, jest ok. Póki się nie sprzeciwiasz, nie próbujesz żyć po swojemu, póki dajesz sobą pomiatać.
Szczęście w nieszczęściu, do osiemnastki nie zostało ci dużo czasu. Już niedługo będziesz mogła zostawić ten świat za sobą. A póki co - czy zamierzasz skorzystać z rady, która tu już padła - czyli podłożenia się parę razy matce i pokazaniu tego na nagraniu rodzinie i/lub policji?
Bez względu na decyzję życzę ci dużo siły i wytrwałości.
Przecież ta kobieta to potwór. Zresztą rodzinka i ojciec także, z takimi to tylko dobrze na zdjęciu.
bardzo dobrze, ze sie obronilas, jestem z ciebie dumna
nagrywaj ja ilektosc sie o ciebie odezwie, jesli bedzie cie wyzywac lub nawiaze do wczesniejszego bicia czy wyzwisk, bedzies zmiec dowod
jesli bedzie miala dalej czelnosc cie uderzyc, rob zdjecia obrazen
jak wyniesiesz sie z domu polecam oskarzenie o czyn z art 207kk - dlugotrwale znecanie sie psychiczne lub/i fizyczne nad osoba najblizsza
Albo zacznij zbierać dowody, albo zacznij sama się nad nią znęcać tak, by nie zostawiać śladów - aż zastraszysz ją wystarczająco, by od Ciebie się odczepiła.
Przerażające, że takie potwory zostają rodzicami.
Nie podniosłaś ręki na matkę - matka nie bije swoich dzieci. Obroniłaś się przed potworkiem. Uciekaj stamtąd, bo życie w piekle z anioła zrobi diabła.
Zadzwoń na niebieską linię.