#38ggU
I któregoś dnia nie poszłam do szkoły. Następnego też. Przestałam chodzić do szkoły bodajże przez miesiąc, chyba 4-5 klasa podstawówki. Koleżankom pokrętnie tłumaczyłam się, że jestem chora, nauczyciele w to też wierzyli. Nikt nie zadzwonił do rodziców, nikt nie wysłał pisma odnośnie nieobecności. Ale wiadomo, sprawa wyszła na jak na wywiadówce.
Dostałam awanturę jakich mało, matka była zrozpaczona i całkowicie nie rozumiała co się stało. To był pierwszy raz, kiedy dostałam porządny opieprz, ale mniejsza o to. Najgorsze dla mojej mamy było to, że nie potrafiłam wytłumaczyć dlaczego nie chcę chodzić do szkoły. Co się stało, że z dobrej uczennicy stałam się notoryczną wagarowiczką?
I wtedy wymówiłam się tym, że boję się pana z matematyki (był naprawdę straszny, ale teraz po latach wspominam go jako wspaniałego, choć surowego nauczyciela). Miałam rozmowę ze szkolnym psychologiem, nauczyciele też chcieli mi pomóc. I niby sprawa się rozwiązała, zaległości nadrobiłam, wszystkich przeprosiłam i po sprawie. Teoretycznie.
Akcja właściwa:
Minęło wiele lat, ledwie już pamiętałam tamte wydarzenia. Z koleżankami kontakt się pourywał drogą naturalną, aż kiedyś przez przypadek na mieście spotkałam moją serdeczną koleżankę z ławki. Od słowa do słowa, umówiłyśmy się na kawę. Rozmawiałyśmy jakby nic się nie zmieniło, gdy nagle spoważniała i powiedziała:
- Przepraszam za wtedy.
Zdziwiłam się, nie pamiętałam, by kiedykolwiek mi sprawiła przykrość, a znałyśmy się od przedszkola i trzymałyśmy się razem aż do końca podstawówki. Prawie. Spytałam o co chodzi.
- No o tę sytuację w szkole...
Zdziwiłam się jeszcze bardziej i dopytuję.
- Wtedy, co chłopacy cię gonili i cię rozebrali, bo chcieli zobaczyć, czy masz wypchany stanik.
Mnie zmroziło. Nie pamiętałam takich wydarzeń. Owszem, jako dziewczyna byłam najwyższa, pierwsza dojrzałam, pierwsza nosiłam stanik (już w klasach 1-3 miałam miseczkę "b"). Miałam z chłopakami dobre kontakty, rozmawiało mi się z nimi lepiej niż z dziewczynami. Byłam "chłopczycą".
I chyba dostałam jakichś przebłysków. Nie wiem, czy to moja wyobraźnia uzupełniła luki, czy faktyczne coś takiego miało miejsce... A ja nie wiem nawet, czy to jest możliwe? Że "zapomniałam". Opowiedziała mi co się stało, że mnie zaciągnęli siłą do łazienki, że mi nie pomogła, tylko uciekła. Tłumaczyłoby to tę nagłą zmianę, strach przed chodzeniem do szkoły (strach zapamiętałam bardzo dobrze).
Boję się poznać prawdę. Bo co jeśli faktycznie tak było?
Wyparłaś traumę. Też tak miałam, gdy przypadkiem odrąbałam tacie palec u stopy. Po latach siostra mi to opowiedziała, bo pamiętałam, że kulał i miał bandaż na stopie,a mi też wróciły takie przebłyski.
Jak?!
No właśnie - JAK?!
Ona wie
Strasznie mi głupio, ale zaczęłam się śmiać jak idiotka jak to przeczytałam...
To oczywiście nic śmiesznego i mam nadzieję, że tata ma pozostale palce i już tak zostanie...
Możliwe, że to wyparcie. Jeśli chcesz poznać prawdę, możesz skontaktować się z psychoanalitykiem.
Niekoniecznie tylko psychoanalitykiem. Jakikolwiek psychoterapeuta, pracujący w dowolnym nurcie, powinien pomóc przepracować traumę i tym samym dotrzeć do wspomnień. Najważniejsze, by kierunek psychoterapii był zgodny ze światopoglądem i odczuciami osoby terapeutyzowanej.
Należy pamiętać, że podstawy psychoanalizy stworzone przez Freuda, zostały zrównane z ziemią - tworząc swoją koncepcję Freud popełnił tak wiele błędów i nadużyć metodologicznych, że trudno to pominąć. W sumie jedyne, co zostało potwierdzone i udokumentowane, to właśnie mechanizmy obronne.
Możesz nie pamiętać. Moja ciocia nie pamięta ze zgwałcił ja własny ojciec (i gwalcil przez wiele lat), a dziecko które urodziła poszło od razu do domu dziecka. Moja rodzina z tym dzieckiem utrzymywała kontakt. Ciocia nie i wyjechała do Niemiec. Wszyscy są już dorośli - sama ciotka ma już z 65 lat, a to dziecko 50... Kiedyś to dziecko z gwałtu chciało porozmawiać ze swoją mama wiec przyszedł na imprezę rodzinna. Ciocia powiedziała ze to niemożliwe bo ma trójkę dzieci, a jej mąż jest pierwszym z którym spała. Mówiła, ze robimy z niej wariatkę, co my sobie myślimy itd... jakis czas później próbowała popełnić samobójstwo.
wyparcie, czesty mechanizm obronny
musisz sama zdecydowac, czy chcesz przepracowac traume, najlepiej z pomoca specjalisty, czy to zostawic, nie rozgrzebywac i udawac, ze sie nie stalo
Do czego to doszło, żeby człowiek tłumaczył się, że sam pokonywał drogę do szkoły.
Ja mam wiele takich luk, a gdy ktoś o nich przypomni to jestem w szoku- znam dokładnie historie i uczucia jakie mi towarzyszyły, ale mam wrażenie ze to nie dotyczyło mnie, ze byłam tylko obserwatorem.
Psychika jest niesamowita
no i co Ci z tego grzebania w przeszłości? uczni Cię to szczęśliwszą? serio chcesz się babrać w czymś o czym nie wiesz co było, bo ktoś sobie może wymyślił historyjkę? a co Ci to da teraz oprócz ewentualnej rozwałki?
Jak myślisz po co o niektórych rzeczach zapominamy? może żeby móc normalnie żyć na co dzień?
no chyba, że koniecznie chcesz wesprzeć budżet psychologów i innych i jeszcze babrać się we wspomnieniach lub wytworzyć je na nowo i przekonać się że tak było (nawet jak nie było) no to śmiało, oni pomogą Ci na pewno z kasą i wmówią co trzeba, żebyś długo chodziła - klient to klient - kasa musi się zgadzać
Teraz raczej pozostawienie tego bez odpowiedzi może być gorsze niż poznanie prawdy.
nata - jakiej prawdy? prawdy wyobrażeń, prawdy domysłów, prawdy sugestii? nie ma prawdy jaką mogłaby poznać, nie ma podróżowania w czasie więc albo sobie wmówi albo da sobie wmówić coś tam i co z tego dalej? co to zmieni? to bez sensu bo realnie nic z tym zrobić nie można. Chyba, że kogoś kręci samopoczucie, że doznał tego czy tamtego i szuka czegoś, żeby móc się dołować
Nie , to niemożliwe. Jakby komuś ściągneli majtki w szkole będzie to pamiętał zawsze. Jeśli ma silną osobowość to nie wpłynie to na jego dalsze życie ale pamietał będzie. Koleżanka musiała coś usłyszeć i pokrecić albo chodziło o inną osobę. Owszem , zdarzają się podobne sytuacje że ktoś nie pamięta co robił ale wśród pijanych nastolatków na imprezie a nie dzieci w szkole.
Bo go lubię. Nie mam prawa? Wydaje mi się, że sama mogę o tym decydować.
ja go najpierw odbieralam jako osobe, ktorej sarkazmu wiekszosc nie rozumie
teraz zastanawiam sie, czy to nie zwykly troll
egzemita poczytaj sobie o wyparciu, amnezji wstecznej, takich zjawiskach jak fuga... ludzki umysl bywa zaskakujacy
Czy ktoś posiadający inne zdanie musi być od razu trollem ? Mylicie pojecia. Trollem to jest grazyna piczkas (aczkolwiek sympatycznym 😉) albo ten od papaja. Chłopak ma swój inny pogląd i tyle, nie musicie się z nim zgadzać, ja sam się z nim nie zgadzam w tym temacie, ale to nie znaczy, że od razu troll...