#2fiLd
To jednak nie sprawiło, że jej mama zrozumiała swój błąd, wręcz przeciwnie. Planowała w życiu córki absolutnie wszystko twierdząc, że jest nieomylna i ona wie najlepiej. Decydowała za nią, jak ma się ubierać, co ma robić, ile makijażu może nosić... A nawet wybrała za nią suknię ślubną. Koleżanka nie miała zupełnie nic do powiedzenia w sprawie własnego wesela, ponieważ finansowali je głównie jej rodzice za ostatnie pieniądze, które im zostały po firmie.
Tak było przez lata. Matka wpychała się w każdy obszar życia mojej koleżanki i była obrażona, kiedy coś szło nie po jej myśli, na przykład córka zechciała się wyprowadzić do męża (co powinno być normalne po ślubie). Twierdziła bowiem, że jej miejsce jest przy mamie.
W końcu dziewczyna nie wytrzymała i wyjechała za granicę, gdzie nareszcie jest wolna, pracuje, kończy edukację i planuje z mężem posiadanie dzieci. Jej matka oczywiście nie rozumie dlaczego "wyrodne dziecko" uciekło od rodziny. Do dziś nie zdaje sobie sprawy, że to co ona nazywała miłością było tak naprawdę próbą ubezwłasnowolnienia.
Próbuje mnie po dziś dzień ubłagać o jakikolwiek kontakt do córki, bo przecież "to jej własne dziecko", ale moja koleżanka zabroniła mi przekazywać numer telefonu czy adres jej aktualnego zamieszkania. Twierdzi, że tak jest najlepiej, w końcu mając prawie 30 lat stała się dorosłą, odpowiadającą za siebie osobą.
Matka powinna się leczyć. Zdecydowanie ma problemy ze sobą.
Męża też jej chciała wybrać?
I pewnie pozycje, w jakich mogliby się kochać 🙄
i jakie dzieci w kolejnosci i kiedy mialaby urodzic
a jak zamiast chlopca pierwsza bylaby dziewczynka, to hyc ze skaly
Co za popaprana osoba... Aż dziwię się jak w takich okolicznościach jej córka zdołała poznać kogokolwiek na poważnie D: Dobrze, że jest happy end i twoja koleżanka zaczęła żyć, szkoda tylko, że takie osoby jak jej matka naprawdę istnieją... Czemu nikt jej do tej pory nie wygarnął, jaka jest toksyczna?
Może ktoś z matką rozmawiał, ale nie dopuszczała do siebie myśli, że robi swojej córce krzywdę? Możliwe, że cały czas uważała, że to wszystko dla jej dobra, a ludzie się nie znają, bo kto lepiej wie, co dobre dla dziecka, niż matka? Takim osobom trudno jest przemówić do rozsądku, prędzej uznają, że wszyscy wokół się na nich uwzięli, niż dostrzegą ich racje.
A pomyśleć jeszcze, że różnych poradników/blogów/vlogów i co nie tylko dla matek, gdzie nadrzędnym mottem jest "to matka wie co dla jej dziecka najlepsze" jest naprawdę od groma... Za każdym razem mnie skręca jak widzę coś takiego. To podbudowywanie wiary we własną nieomylność prowadzi jedynie do nieszczęść.
jestem pod wrazeniem zachwoania corki, czesto takie dzieci nie maja zadnej pewnosci siebie, poczucia wartosci itp., pokornie robia to, co chca rodzice icierpia
albo koncza jako piwniczaki/towarzystwo dla takiej matki bluszcza i mieszkaja z nimi do smierci rodzicow
Ja też wyjechałam głównie przez skrajną nadopiekuńczość mamy. Trochę inna historia i mam kontakt, ale jak po trzech dniach u niej wracam do siebie, to taka ulga, wolność, na śniadanie mogę jeść co chcę i ile chcę (mniej niż ona wmusza), na obiad, na kolację, mogę robić cokolwiek bez pouczania jak lepiej, bo ona wszystko wie lepiej, mogę nawet w autobusie usiąść, gdzie mi się podoba, zamiast słuchać całą drogę "chodź, tu siadaj, tu lepiej, tu nie trzęsie, tu jest cieplej", itd. na prawie każdym kroku za mnie myśli.
Jest to bardzo męczące, bo jestem dorosła, a za zwracanie jej uwagi ona obraża się za moją niewdzięczność... Cóż, ona się już nie zmieni, a wiem, że w jej dzieciństwie/młodości była zdana głównie na siebie i tak to odwrotnie na mnie przelewa. Tylko co ja temu winna :D ech, życie. Dlatego się wyprowadziłam na bezpieczną odległość, te 2-3 razy w roku to wytrzymam, nie chcę się z nią skłócić.
Ja bym się nie męczyła, ale jak wolisz...
w jaki sposob skonczyla po gimnazjum, przeciez jest obowiazek szkolny i jest to kontrolowane
Mogła być z początku roku plus pójść o rok później do pierwszej klasy.
Albo matka dała w łapę komuś na szczeblu regionalnym i nie poszło wyżej.
Obowiązkowe jest ukończenie gimnazjum. Nie musisz iść do liceum. Znam chłopaka, który po ukończeniu gimnazjum w wieku lat 16 już nigdzie się nie uczył. Rodzina niezbyt majętna czy ustosunkowana, nikt w lepe nie dawał.
Moim zdaniem duzy wplyw ma tu tez konsumpcyjna kultura. Media non-stop promuja tego typu zachowania (kobiety kontrolujace swoich bliskich) i to niezaleznie od tego jak desktukcyjny wplyw bedzie to mialo na rodziny. Swietnie to widac w relacjach w serialach/reklamach ale tez i w kobiecych magazynach przekonujacych kobiety ze sa naprawde inteligentne bo lubia kolor taki a taki albo poniewaz palec X jest dluzszy xD xD xD
A promuja poniewaz przejmowana jest w ten sposob takze kontrola nad rodzinnymi finansami - a kobiety sa znacznie lepszym targetem sprzedazowym (znacznie latwiej jest cos(wszystko) wcisnac) bo z facetami jest na tym polu problem (stad reklamuje sie (z malymi wyjatkami) piwo i maszynki do golenia).
Jest sporo ciekawych artykulow na tamat skutecznosci reklamy a i tez pare dyskusji na temat takiej propagandy (od czasu do czasu ktorys z marketingowcow "sie rozpruje" i opisuje rozne niemoralne sposoby wciskania ludziom g* ktorego niepotrzebuja) bo polska po transformacji ustrojowej jest swietnym objektem badan (ta sama populacja w zupelnie roznych warunkach).
Paradoksalnie, dziweczyna sie uwolnila bo jej sie tez ta propaganda dostaje. Sporo facetow w podobnej sytuacji daje sie kompletnie kontrolowac matkom (tzw. "maminsynki", w przeciwienstwie do "ludzi sukcesu" / "zdobyczy" ~ ktorymi dyryguje zona :p )
Ps. Mozna jeszcze poczytac o strukturach rodzinnych/hierarchicznych u amerykanskich (czarnych) niewolnikow - chociaz tam chodzilo glownie o kontrole.
Wow, dawno podobnych bzdur nie czytalam.
Nudnawe