Jakieś 2 lata temu moja córa (wtedy 9-letnia) miała w szkole organizowany bal przebierańców. Szkoła uznała, że normalne imprezy na sali gimnastycznej są już nudne, więc na ten cel wynajęła park znajdujący się na obrzeżach (są tam dwie wiaty, ogniska itp.). Dzieci miały stawić się na 12:00 w tym parku, ze sobą powinny mieć kiełbaskę i jakiś chleb/bułki na ognisko. Córka od początku mówiła, że ona nie chce być księżniczką, tylko mieć jakieś oryginalne i śmieszne przebranie. Długo się nad nim zastanawialiśmy, ale wpadliśmy na idealny plan. Mam psa. Jest to mieszaniec, jednak wielkości owczarka niemieckiego. Szkolony od małego, ułożony i jest jednocześnie najlepszym przyjacielem mojej córki. Postanowiliśmy, że córa przebierze się za taką typową babcię (siwe krótkie włosy, laska, jakieś babcine ciuszki), a psu przydzielimy rolę psa przewodnika. Tak jak dla córki przebranie znalazło się całkiem dobre (zresztą problemu ze znalezieniem laski nikt by nie miał), tak dla zwierzaka sam musiałem coś wyprodukować. Wiadomo, chodziło o zabawę, więc po prostu napisałem na lekkim kartonie „PIES PRZEWODNIK” czy jakoś tak, z jakichś skrawków materiału wraz z żoną zszyliśmy coś, co imitowało uprząż – i gotowe. Razem z psem i córką wyruszyliśmy w drogę.
Pojawił się tylko mały problem – zapomniałem o bułkach. Zatrzymaliśmy się więc przed marketem, córka została na dosłownie 3 minuty razem z psem przed wejściem, a ja w tym czasie szybko zakupiłem pieczywo. Co mogło pójść nie tak?
Cóż, no całkiem sporo
Kiedy wyszedłem, zostałem świadkiem... dziwnej sceny.
Konkretnie to okazało się, że jakaś mama z dzieckiem po zobaczeniu stroju psa przewodnika serio uwierzyły, że to pies przewodnik i poleciały uradowane go wygłaskać i w ogóle nadziwić się tak niezwykłym osobnikiem. Zanim córka zdążyła jakkolwiek zareagować, z drugiej strony nadszedł pan w podeszłym wieku, który dał OGROMNY ochrzan tej kobiecie z dzieckiem i teraz półkrzykiem tłumaczył jej, jak ona głupio zrobiła, że kto to widział psuć pracę psa przewodnika. No myślałem, że zabije tę kobietę normalnie.
Ostatecznie ja i moja córa byliśmy tak zszokowani, że nawet nie powiedzieliśmy, iż to tylko kostium, kobieta z dzieckiem odeszły, a facet powiedział tylko, że moja mała jest bardzo dzielna i też poszedł.
Serio, nie wiem co tam się odprawiło.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie wiem, co to znaczy ogromny ochrzan, ale może dotrze, że psów przewodników się nie dotyka, gdy pracują.
Też o tym pomyślałam, że po prostu dobra lekcja dla tego dziecka oraz jego matki. I to realnie w bezpiecznym środowisku. Na szczęście w ten sposób nie naraziły nikogo na niebezpieczeństwo przerywając pracę psa opiekującego się osobą z niepełnosprawnością. Mogłoby dojść do wypadku gdyby to np. była osoba niewidoma.
Trzeba było zrezygnować z bułek albo pożyczyć od innego dziecka. Pies , który przewodnikiem nie był a więc nie był przyzwyczajony ani przeszkolony za mocno wygłaskany mógł kogoś po prostu ugryźć. Pomijając już fakt że widząc dziwną parę pod sklepem ktoś mógł wezwać policję.
- Policja? Bo ja tu widzę dziwną parę pod sklepem
- Już wysyłam patrol. Nie będą u nas stały dziwne pary pod sklepem.
Pies przewodnik również nie jest szkolony do tego, aby być mocno głaskanym...
Właściwie to jest szansa, że to właśnie pies autora był przyzwyczajony do mocnego głaskania, zwłaszcza, że został zabrany na imprezę dla dzieci.
Nie zmienia to faktu, że po prostu należy zawsze zapytać, czy można pogłaskać psa.