#1Xl2T
- Z reguły ludzie boją się ze mną jeździć...
Serce zaczyna mi szybciej bić.
- Dlaczego? - ściskałam już wtedy telefon w kieszeni, żeby w razie potrzeby uderzyć napastnika i wyskoczyć z samochodu.
- No sama zobacz - wskazał na tyły samochodu.
Niepewnie się odwracam, a tam... TRUMNA!
Cholera, pod sam dom podwiózł mnie karawan, ale pan okazał się być bardzo sympatyczny i krzywda mi się nie stała. Mama jedynie była bardzo zdziwiona, jak zobaczyła z czego wysiadam...
Podobne do tej historii z autostopowiczem i siekierą, chyba każdy ją zna. :D
Ja coś nie kojarzę, podrzuci ktoś kod wyznania?
@Cichociemna - To nie wyznanie, a raczej mit/legenda. Chodziło o to, że jechała jakaś babka samochodem przez las i wówczas pojawił się na poboczu autostopowicz, normalnie wyglądający gość w garniaku i z teczką. Pomyślała, że go podwiezie. Jechali, jechali i gość nagle powiedział coś pokroju: "pięknie wyglądałaby pani w trumnie". Spanikowana kobieta wymyśliła plan, że zatrzyma się pod pretekstem przebitej opony w samochodzie, jak się zatrzymali to gość wyszedł z samochodu, a ona odjechała bez niego. No ale zostawił w aucie swoją teczkę, ona ją później otworzyła i w środku była siekiera. Ta historia to raczej bajka, bo z tego co wiem to krąży po całej Polsce. :)
@AndyAnderson Aaa o to chodzi, jakoś nie skojarzyłam, bo przyjęłam, że chodzi o jakieś wyznanie. Dzięki
Nie znałam tej historii, teraz będę inaczej patrzeć na panów w garniturze i z teczką :D
Wy się śmieje cie z tej legendy a mojej cioci zdążyło się to samo. Gdybym jej nie znała to bym pomyślą ze żartuje ale to jeden z tych typów ludzi co żartrozumie tylko z dedefinicji wiemy czy był to głupi żart jakiegośkkogoś kto się nudził w domu czy może psychopata stwierdziłzże to dobry sposób by kogoś zabić.
Ale to prawda,u mnie w okolicy się to przytrafiło
To z autostopowiczem z siekierą tez znam ale nie z Internetu tylko z prawdziwych relacji opowiedzianych przez drugą osobę. Ciekawe to jest
A może we wszystkich historiach to ten sam koleś tylko podróżuje po Polsce? Albo działa ich cała klika?
Możliwe, bo jednak wiele relacji jest bardzo wiarygodnych, Np ta która ja słyszałam od dorosłej kobiety
Bajka lub nie ale za każdym razem jak to słyszę albo sobie wyobrażę to czuję się nieswojo. Normalnie mnie przerażają takie historie :D
Ja zawsze się trochę boję jak idę i samochód za mną zaczyna zwalniać :(
Mam to samo. Z reguly od razu przyspieszam. :)
Kiedys jak bylam mala to bardzo sie balam, ze mnie ktos porwie i jak raz jakis samochod sie obok mnie zatrzymal, to zaczelam biec, bo balam sie, ze to jakis porywacz ;)
Moja koleżanka była w takiej sytuacji. Był wieczór, zupełnie ciemno i nagle jakiś starszy facet podjeżdża i pyta gdzie jest najbliższy hotel, ona tłumaczy mu drogę a on czy pojedzie z nim i się trochę zabawią.. Teraz już nie chodzi tamtą drogą :)
Też się tego boję starsznie, ale za kazdym okazuje się że ktoś chce spytać o drogę po prostu 😆
Sporo jeżdżę i patrząc przez pryzmat moich okolic - tj. dróg bez pobocza - istnieje spore prawdopodobieństwo, że kierowca nie widzi Was dokładnie i zwalnia na wszelki wypadek.
Chyba bym zawału dostała słysząc takie pytanie :D
W życiu nie łapałabym stopa sama, bez niczego do obrony, a już w dodatku po zmroku
Weź pod uwagę, że masz wybór - albo bierzesz stopa i możesz trafić na niebezpiecznego człowieka, albo idziesz z buta i dokładnie ta sama sytuacja.
Lepiej wezwać taksówkę i zapłacić w domu...
oj tam, ja do szkoły karawanem jeździłam i to nie jeden raz :D wujek grabarz mnie podwoził :D
Szacun w szkole pewnie był, co?
@milicz jestes z Milicza na Dolnym Śląsku? ;)
@Cichociemna - patrzyli się trochę jak na głupka, hahahaha :D
@ZimnoMi - nie, pierwszy raz słyszę taką miejscowość. Login mam od tego, że miało być "milcz" ale ktoś mnie zagadał i popieprzyłam literki :D Opolskie Brzeg pozdrawia :))
@milicz No widzisz,dzięki anonimowym przez przypadek poznajemy geografie Polski ;D
Kiedyś jak miałam jechać do miasta, gdzie studiowałam. A dodam, że zawsze miałam duży problem z połączeniami i musiałam kombinować:D. Pewnego razu tata po drodze do pracy podwiózł mnie kawałek z zamiarem, że ktoś weźmie mnie na stopa za przysłowiową flaszkę. Ja w szoku jak to tata szybko załatwił transport oraz że tak ufnie bez problemów oddał mnie innemu kolesiowi (który jechał sam i do tego ciężarówką). Tak, dojechałam bez problemów lecz z myślą, że jednak tata się o mnie nie martwi tak jak myślałam. Potem rodzice dzwonili czy jestem na miejscu i wtedy dowiedziałam się że mój tata spisał numery rejestracji tak na wszelki wypadek - i szczerze aż mi ulżyło.
Dobra ok jakby Ci sie cos jednak stalo to co mu po tych numerach? 'Koles' by poszedl do wiezienia i by wystarczylo?
Ja to nigdy bym nie wsiadła na stopa ani nigdy nie biorę nikogo do siebie do samochodu.. Może to egoistyczne ale za dużo słyszałam i widziałam żeby na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy ktoś nie jest psychopata albo zboczeńcem... :)
Podziwiam Cię. Ja pewnie bym zwiała :P
Moja wyobraźnia już pisała czarne scenariusze.
Kurcze ja w takiej sytuacji już wolałbym wziąć taksówkę. Chyba, że nie miałaś pieniędzy przy sobie