#1DMMl
Wiem, że granice normy to już dawno przekroczyło. Ale chyba już nie potrafię inaczej. Najgorszy jest moment, w którym wraca świadomość, że przecież nikogo ze mną nie ma, że mówię sama do sobie i odpowiedzi, które słyszę to też ja. Czuję się wtedy jakbym była sama na świecie. Nagle mam w głowie pustkę, boli mnie całe ciało, mam ochotę wrzeszczeć i płakać, nie potrafię złapać oddechu i jedyne co wtedy do mnie dociera to pragnienie, żeby ktoś najzwyczajniej w świecie mnie przytulił. Marzę o rodzinie. O dzieciach, którym mogłabym pokazać świat i mężu, o którego mogłabym dbać. Pogodziłam się już z myślą, że nigdy tego mieć nie będę. Dlatego stworzyłam swój własny świat. W głowie.
Nie piszę tego, żeby wzbudzić czyjeś współczucie. Po prostu opowiadam cały swój dzień zmyślonym osobom, więc o tym chcę opowiedzieć prawdziwym. Wybrałam anonimowe, żeby pozostać anonimowa. Dziękuję za uwagę.
Kup sobie jakieś zwierzątko i do niego mów. Niby nadal będziesz mówić sama do siebie bo zwierzę ani nie zrozumie ani nie odpowie ale będzie jakkolwiek bardziej normalne. A tak serio to towarzystwo zwierząt uwalnia od takiego doła. Śpisz dla przykładu z psem albo kotem, dla niego robisz jedzenie, z nim wychodzisz na spacery. Możesz też zacząć własnoręcznie robić jakieś gadżety dla takiego zwierza. Uszyć albo wydziergać jakąś zabawkę chociażby. Zakupy też będą ciekawsze bo poza standardowymi produktami do jedzenia czy higieny "zawiesisz oko" na czymś funkcjonalnym i ładnym dla pupila. Co więcej na takim spacerze ze zwierzem zawsze możesz kogoś poznać. Także powodzenia :)
A na spacerze bez zwierzęcia to nie da się nikogo poznać?
Dokładnie. Dodatkowo szczeniaki potrzebują socjalizacji z innymi psami. Warto przejsc sie na wymiar i dla psów gdzie zazwyczaj jest otwarte grono innych psiarzy. Bardzo łatwo jest wtedy nawiazac jakies pierwsze kontakty 😍
Edit : Na wybiegi dla psów *
Ludzie ze zwierzętami są częściej zaczepiani przez przechodniów. Można w ten sposób kogoś poznać :)
Polecam ten sposób na samotność :) Zwierzaki pomagają też radzić sobie ze stresem.
Polecam, mój pies jest dokładnie za każdym razem tak nieprawdopodobnie zainteresowany tym co mówię i słucha tego z takim napięciem i chęcią zrozumienia o co mi chodzi jakby od tego zależało jego życie, czasem mam wrażenie, że skończy za mnie zdanie :-) Naprawdę trudno nie poczuć się docieplonym jak się to widzi. Do tego uwielbia jak śpiewam, kładzie się wtedy rozanielony i zachowuje się jakby to był specjalnie przeznaczony dla jego uszu zestaw komplementów. Z resztą nie tylko on, moje koty również wtedy przychodzą i zasiadają obok psa "na widowni". To jest takie śmieszne, że aż czasem rzeczywiście czuję się trochę samotna bo tak bardzo chciałabym komuś to pokazać.
Mój pies uwielbia, gdy do niego mówię. Rozmawiam z nim jak z dzieckiem, mówię mu jaki jest kochany i jak go uwielbiam, a kiedy przestaję, to patrzy na mnie jakby czekał na ciąg dalszy. Naprawdę, spraw sobie psa, autorko, jeżeli masz taką możliwość. Albo kota. Życie będzie trochę weselsze
Ja z moimi psami też gadam, a oni po swojemu odpowiadają. Nauczyłam się nawet rozróżniać kiedy dostaję od nich opieprz, albo jak chcą coś powiedzieć co zobaczyli na dworze. Z kotami trochę gorzej tym bardziej, że jeden jest głuchy, ale i tak do niego gadam
@Whiteknight Fakt , zwlaszcza gdy taki np pies odgryzie nogawkę
Kocham swojego solitera!
U nas w pracy to prawie każdy nawija sam do siebie przy biurku. Jakoś pozwala to się bardziej skupić, albo jak się coś liczy czy analizuje warunki umowy to jest efektywniejsze. A jeżeli robisz to z samotności, a masz czas to możesz zostać wolontariuszka czy to w schronisku, fundacji dla zwierzaków, fundacji dla dzieci, domach dziecka itp. Samotność przejdzie, a pojawi się wielka radocha, że się komuś pomaga.
Wolontariat to świetny pomysł, pomoże odwrócić uwagę od własnych zmartwień.
Rozumiem Cię, bo samotność to moje drugie imię. By temu zapobiec, jak doradzał/a tu Selim, wziąłem do domu psa. Na początku było trudno, wręcz nie radziłem sobie. A teraz pękają dwa lata odkąd jesteśmy razem i powiem Ci, że to stworzenie uratowało mi życie. To mój powód do wychodzenia z domu i gadania z innymi psiarzami. To powód do radości, zabawy i innych - co odciąga od pracy, poprawia samopoczucie i nadaje sens. Nie poznałem drugiej połówki, za to mam kilku znajomych w różnym wieku, z którymi gadamy o wszystkim i niczym podczas gapienia się, jak nasze psy się ganiają. Poza tym gadanie do ściany zastąpiłem mówieniem do psa i przytulaniem go. Nic lepszego w moim życiu trafić się nie mogło. Serio.
A może Ty i autorka nawiążecie znajomość :)? W końcu łączy Was coś, co oboje dobrze znacie.
Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Dudka, problem z brzydkimi ludźmi polega na tym że oni też nie chcą być z brzydkimi ludźmi. Czy jakoś tak.
Moje wlochate szczescie ma 4 lata. Byl to przez rok pies mojego ex, ktory zostawil i mnie i tego biednego psiaka. Cierpiala razem ze mna. Teraz to moj jedyny towarzysz w ciagu dnia i szczerze mowiac najlepszy jakiego do tej pory mialam. Kocham tą wariatke, a ona kocha mnie. Rowniez zawdzieczam jej zycie, bo to jedyny powod dla ktorego wychodze z lozka. Ale kurde, brakuje mi cholernie rozmowy z drugim czlowiekiem...
LonelyWalker - to porozmawiaj z innymi osobami spotykanymi podczas spacerów. :) O pogodzie, pierdołach czy nawet psach. Nie wierzę, że nie mijasz innych ludzi z psami na smyczy (lub bez). Nie odciągaj swojego psiaka, daj się mu obwąchać z innymi - bo pies jak ty, będzie samotny - a sama coś napomknij do też stojącej wówczas osoby. Spróbuj, działa!
Smutne
Wiesz, facet czy znajomi nie zapełnią pustki, którą czujesz. Nie da się, ona jest w Tobie a nie na zewnątrz Ciebie. I nic z zewnątrz jej nie uleczy. Tylko Ty możesz.
Skoro i tak mówisz do siebie, zacznij mówić do swojego wewnętrznego dziecka. Do tej części w Tobie, która od wielu lat czuje się samotna i niekochana. Bo to ona walczy o Twoją uwagę, ona tak desperacko pragnie innych ludzi w swoim życiu. By ktoś okazał jej miłość, wsparcie. Uznał ją, potwierdził jej istnienie.
Ty bądź tym kimś. Sama to sobie daj. Zapytaj się swojego wewnętrznego dziecka, jak chce być nazywane. A potem mów do niego. Opowiadaj mu, jak minął Ci dzień. Co robiłaś. O czym marzysz. Mów mu, że jest Twoim najlepszym przyjacielem, że go kochasz i zależy Ci na nim. Mów z pełną świadomością, że żyje w Twoim wnętrzu taki aspekt Ciebie, który bardzo, bardzo mocno pragnie Twojej miłości. A Ty mu ją dajesz.
Gdy Twoje wewnętrzne dziecko poczuje się kochane przez Ciebie, nawet nie zauważysz, jak w Twoim życiu zaczną pojawiać się przyjaciele. Bo nie będziesz ich już desperacko potrzebować, by coś Ci dali. Dałaś to sobie sama, jesteś syta i masz się czym dzielić.
Może wspólne wyjście z psami ? :D Co prawda jestem z Krakowa, nie ze Śląska - ale autostradą to przecież moment :)
Troszke ponad godzine jazdy 😁
Skąd jesteś?:)
Śląsk ;)
To nawet blisko :) i jak tutaj się zapoznać?
@Jelonek44 numer telefonu i po sprawie :)
Proponuje gadu-gadu 😁
70054313 - to moj numer 😊
Może jakbyś tyle samo wysiłku wkładała w prawdziwe relacje jak w te wymyślone to nie byłabyś taka samotna.
Gadanie do siebie i ze sobą jest bardzo pomocne. U mnie w domu, czy rodzinnym czy obecnym każdy coś mamrocze do siebie, bądź do psa. Według mnie to pobudza myślenie i wyobraźnię. A w moim przypadku pomaga szlifować języki :)
Jakbym czytała o sobie :( nikomu nie życzę takiego losu.