#18BDD
Nie do opisania było moje zdziwienie, gdy dzisiaj, zaledwie dzień po awanturze, moja dziewczyna weszła z rana do pokoju, mówiąc: „Dzień dobry, moje kochanie, no już, przepraszam, chodź do mnie”. Byłem W SZOKU.
Okazało się, że niepotrzebnie. Przepraszała psa za to, że jeszcze nie dała mu śniadania.
Dobre i to, chociaż przez chwilę mogłeś poczuć, że jesteś w dojrzałym związku.
Czytałam, że „ciche dni”, to jest odmiana przemocy.
A z własnego podwórka: kiedy pokłócimy się mężem, to czasami mam problem, żeby się przemóc i zacząć z nim normalnie rozmawiać. I wtedy on wychodzi z inicjatywą. Ludzie w związku potrafią się pięknie uzupełniać.
Bo widocznie pies okazuje jej więcej zrozumienia niż ty. Słyszałeś o czymś takim jak okres?
No wiesz? Tłumaczenie złości okresem jest seksistowskie.
Samo istnienie okresu jest seksistowskie. Niestety jako kobiety musimy się z tym męczyć i przez to bywamy rozdrażnione. Podejrzewam, że "racjonalna płeć" nie zachowałaby się lepiej gdyby co miesiąc musiała znosić krwawienie z penisa