#0gEsj

Chciałabym opisać Wam co dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, oddział młodzieżowy, przedział od 13 do 19 lat.

Trafiłam tam po niegroźnej próbie samobójczej, i choć spędziłam tam tylko miesiąc, mogę stwierdzić, że wyszłam stamtąd w gorszym stanie.

Codziennie starszy kilka lat typek siedzący w drzwiach mojej sali i wgapiający się we mnie jak śpię.
19-letni chłopak z downem, który o mało co nie zabił swojej opiekunki waląc jej głową o kaloryfer - próbujący obmacywać każdą dziewczynę.
Rzeczy, które przywozili mi rodzice znikały z mojej szafki, piguły przecież nic nie widzą, muszą się wyspać.
Kilku chłopaków ciągających się po podłodze z fiutami na wierzchu, jeden robił sobie dobrze w drzwiach mojej sali.
Dziury w ścianach, przez które pacjenci podawali sobie liściki.
Seks uprawiany na zaszklonym tarasie.
Każdy bojąc się niemiłej pobudki o 7 wstawał przed 5.
Nikt nie sprawdzał, czy połknęli przepisane pigułki.
Zakaz śmiania się w salach.
Brak ubrań, bo na nie trzeba było zasłużyć.
Codzienne kontrole sal, za choćby mały kurz dostawało się 0 punktów, co było jednoznaczne z niewychodzeniem z sali.
Brak dostępu do otwartego okna, pomimo krat.
Na śniadanie był najczęściej czerstwy chleb lub mleko, w którym czasem można było znaleźć nitkę makaronu albo kilka płatków.
Nikt nie widział wbijanych w ciało pinesek z tablicy korkowej, ale za zahaczenie ręcznikiem strupa z jednej z ran i tym samym oberwanie go szło się do łóżka i zapinali w pasy + środek w dupę na uspokojenie.
Zajęcia wf-u odbywały się na sali może 3x5 m, był to bardziej korytarz.
Rozmowa z lekarzem brzmiała:
- Płaczesz?
- Nie.
- To leki działają, wracaj do sali.

Nie można było porozmawiać przez telefon, ktoś zawsze podszedł i naciskał przypadkowe przyciski, a po zwróceniu mu uwagi to ja obrywałam od pielęgniar.
Szyby były wybijane notorycznie poprzez rzucane szafki.
Świecenie latarkami po twarzach w nocy.

Sądzę, że więźniowie w zakładach karnych mają lżej.
Mówienie o tym, co dzieje się za bramą całego psychiatryka jest zabronione, ciekawe dlaczego...
Teraz mam 19 lat.
Nie chcę przechodzić nigdy więcej przez takie piekło.
Kocborowo, Starogard Gdański. Pozdrawiam wszystkich pacjentów.
jajajaaa Odpowiedz

I jak niby masz wyzdrowieć w takich warunkach? Co mają zrobić osoby, które nie dają rady psychicznie, ale wiedzą, jakie są warunki w szpitalach? To jest naprawdę chore, jeśli nie masz kilkudziesięciu tysięcy na prywatną klinikę (a większość osób nie ma), to możesz się tylko zabić...

JesusChytrus

Hm, głupie to, ale może chcą w ten sposób pokazać, ze za kratami jest lepiej i nie mają powodów do narzekania.

Misiaaaa

Przypomniała mi się historią jednej dziewczyny z yt, która była po 3 próbach samobójczych u psychologa, a babka powiedziała jej, że ludzie w czasie II Wojny Światowej mieli gorzej.

Cero

Oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży to horror. Sama przez tygodniowe doświadczenie parę razy (wypis na życzenie, nie dawałam rady dłużej a mama się litowała) omijałam psychiatrę szerokim łukiem przez lata i popadałam w coraz gorszą depresję. W końcu udało się mnie namówić do leczenia, ale do dzisiaj nie dam się zamknąć na oddziale chociaż na tych dla dorosłych ponoć traktują pacjentów po ludzku (opinia pacjentów).

Proxy Odpowiedz

I to jest właśnie straszne.. idziesz do psychiatryka bo masz problemy. Spędzasz tam kilka tygodni a nawet miesięcy i Twoja psychika jest tam rujnowana na każdym kroku.. tak jakby ktoś chciał Ci za wszelką cenę wwmówić, że jesteś poważnie chory. Oczywiście nie w kazdym psychiatryku tak jest, wszystko zależy od głównego lekarza i pielęgniarek tam pracujących

Qwerty0987654321 Odpowiedz

Aż musiałam założyć konto. W 2014..w sierpniu, na Macznej, mój kuzyn, pod okiem lekarzy i pielęgniarek. .popełnił samobójstwo, podcinajac sobie genitalia

CheekiBreeki Odpowiedz

Jezu niektórzy mają pecha. U nas szafki były na klucz, klucze u pielęgniarek i można było poprosić kiedy był czas wolny. Byli ochroniarze i kamery a za odpały jak seks na tarasie trafiało się za karę do izolatki albo wylatywało. Generalnie były dziewczyny które się pocięły albo wymiotowały ale one po prostu miały wtedy sesję z lelarzem, swoją drogą dobrym specjalistą. Pielęgniarki fakt - były niezbyt miłe. Chyba trafiłam dobrze jaj tego słucham.

Blant Odpowiedz

Nie ma czegoś takiego jak niegroźna próba samobójcza. Jeśli ktoś targnie się na życie to ma ze sobą problem.

KatarzynaAgnieszka

@Blant Może chodziło o to, że nie do końca przemyślana.

DarkPsychopathII

Wiele prób samobójczych jest tylko na pokaz. Taka prawda, że jak ktoś się chce naprawdę zabić to robi to raz a dobrze.5 prób samobójczych u jednej osoby świadczy o tym, że szuka uwagi, a nie śmierci

SpaghettiJestem

Autorce chyba chodziło o to, że nie zrobiła sobie szczególnej krzywdy fizycznej

F9T

@DarkPsychopathII A może takie "szukanie" uwagi to właśnie wołanie o pomoc? Czasami ciężko jest poprosić o pomoc, zwłaszcza w chorobie psychicznej.

Vstorm Odpowiedz

Mam kilka pytań.To taki psychiatryk jest przymusowy? A co by się stało, jakby normalna osoba tam trafiła i z niego uciekła? Gdzie takie zachowania zgłosić w razie czego? Jakby, ktoś ze znajomych tam trafił?

Vstorm

Może do dla ciebie i innych zabrzmi głupio. Ale bardzo żal mi się ciebie zrobiło. Musiałaś przejść przez bardzo trudny czas. A tak się zapytam, co o tym wszystkim sądzą twoi bliscy?

amyy

Hikikomori z powodu fobii zamknęli cię w psychiatryku? Mnie nawet lekarz nie skierował jak powiedziałam, że mam myśli samobójcze 10 razy na dzień i próbowałam się powiesić na pasku, ale nie miałam go jak zawiesić i się rozpłakałam

chocolatte

tak btw polecam przeczytać lot nad kukułczym gniazdem, tak apropos "normalnych" osób w psychiatryku.

jazdajazda

Ja akurat obejrzałam "Lot nad kukułczym gniazdem", i to była jedyna myśl po przeczytaniu tego wyznania. Polecam obejrzeć, piękny film.

hemoglobinaxxxx Odpowiedz

Założyłam konto specjalnie dla tej historii.
Roniez niegroźne próba, 2 miesiące w szpitalu. Dwa najgorsze miesiące mojego życia. Dwa miesiące płaczu i chęci wyjścia.
Okropne pielęgniarki drące się za najmniejsze przewinienie, wpadające do łazienki po minucie tam spędzonej, karmiące wszyatkich hydroxyzyną - niezaleznie od powodu. Na oddziale leżał totalny miszmasz - od depresji, przez narkotyki i alkohol, po ciężkie upośledzenia. Jeden uposledzony chłopak rozwalił drzwi w łazience. Zamknęli nas na świetlicy, bo było niebezpiecznie. Inny laził po cudzych salach i niszczył wszystko, wylewał napoje na podłogę, wyrzucał co się dało. Była to oczywiście nasza wina, bo nie pilnowalismy bedac na lekcjach czy w jadalni. Za niepojawienie się na zajęciach punkty ujemne i odwlekana przepustka.
Wyszłam stamtad bardziej chora niż przyszłam. Dowiedziałam się o tylu metodach popełnienia samobojstwa,ze głowa mała.
Każdy się nakrecał, to był koszmar.
Lodz, Czechosłowacka, pozdrawiam

margolin Odpowiedz

O, centralnie pracuje tam rodzina mojego byłego chłopaka. :V

malediwyy

Mojego też XD

Kid

Może miałyście tego samego chłopaka... :v

Uklusiowa Odpowiedz

Ja też byłam w psychiatryku ale tam przyjmowali tylko dorosłych.Oddział dla kobiet. Ogólnie nie było najgorzej, zależy też jaki oddział. Był lepszy- dla tych co już dochodzą do siebie i były gorsze. Najpierw byłam na gorszym i powiem tak, jedzenie takie sobie,pacjentki kradły z szafek więc trzeba było wszystkiego pilnować, telefony można było mieć ale ładowanie tylko w nocy u pielęgniarek ( oczywiście ładowarki one miały żeby ktoś się nie powiesił ) w innych kontaktach prądu nie było także nawet jak ktoś miał schowaną ładowarkę to nic mu to nie dało. Jak była fajna pielęgniarka na zmianie to pozwalała w dzień naładować. Pacjentki cały czas chciały ode mnie dzwonić bo mało kto tam miał telefon a 18 latka bez telefonu to rzadkość. Jak raz się dało to potem cały czas chciały i trzeba było udawać ,że się kasy na koncie nie ma albo ,że rozładowany. Większość pielęgniarek byłą super choć były wyjątki. Lekarze w miarę. W dzień zawsze rano rozgrzewka z terapeutką oczywiście nie licząc weekendu , spacery albo terapia zajęciowa ( psychorysunek ,muzykoterapia itd) Na wyjścia trzeba było dostać zgodę lekarza. Na przepustkę tak samo. Łazienka czynna od rana do wieczora. Ubikacja cały czas czynna. Oczywiście zamków w drzwiach nie było wiec i pod prysznic i do kibla mógł każdy wejść kiedy chciał i pielęgniarki tak często robiły. Obchód lekarski trzy razy w tygodniu. Odwiedziny w wyznaczonych godzinach w osobnym pomieszczeniu bo obcym na oddział wchodzić nie wolno. Faszerują lekami.. Leki na uspokojenie to jak cukierki dają. Zalewanie kawy i herbaty trzy razy w ciągu dnia. Atmosfera zależy głównie od pacjentek ale od personelu również. Lekarka mnie nie informowała o stanie zdrowia tylko tatę co jest żałosne w przypadku osoby pełnoletniej ,która nie jest chora psychicznie. Na tym lepszym oddziale było nawet okej. Ale po samym pobycie tam psycha zrąbana. Gorzej niż przed szpitalem.
Psychiatryk na Śląsku.

Dzulia Odpowiedz

Szanuje ze ujawnienie lokalizacji.

Zobacz więcej komentarzy (31)
Dodaj anonimowe wyznanie