#0VwgS
To taki zarys tego, co się dzieje. Jednak prawdziwym problemem jest obecnie moja mama – nie pracuje i pracy znaleźć nie może. Jej ewentualna pensja byłaby dla nas rzecz jasna wybawieniem. Mama skończyła studia administracyjno-prawne jeszcze zanim mnie urodziła. Pracowała chwilę jako sekretarka w szkole, a potem zaszła w ciążę i tyle z pracy. Przez pierwsze lata nie chciała do niej wracać, bo ktoś musiał mnie wychować. Poszłam do podstawówki, usamodzielniłam się, ale przecież ktoś musi mi obiad gotować... No i teraz jest taki piękny czas, że do każdej sekretarsko podobnej pracy potrzeba znajomości komputera. Excel, bazy danych czy inne pierdoły. A mama? Mama NIC nie potrafi. Nie otworzy sama poczty, otwieranie tych samych portali co dzień umie tylko dlatego, że tata zmusił ją do wykucia schematu. Ale jakby miała otworzyć zamiast olx, powiedzmy trivago, to nie. O Excelu nie ma co śnić, kiedy ona nie umie wysłać maila. CV tata musiał jej pisać, a ona dyktowała. Mówimy jej, żeby poszła na kursy, obejrzała jakieś poradniki na YT, bo jej nigdzie nie przyjmą. A ona oczekuje, że to my ją nauczymy tego wszystkiego (gdzie ja umiem jakieś najprostsze tabelki, a tata pracujący fizycznie nie zna się na takich programach).
I tak mama, jak tylko pojawi się oferta, idzie złożyć podanie, tam mówi, że ona (he, he) nie umie nie swojego komputera włączyć, a potem w domu ryczy, bo znowu jej nie przyjęli. Poszła raz do Biedronki na kasjerkę, ale to jak wiadomo, to praca fizyczna głównie i nie wytrzymała tygodnia. Tłumaczymy jej codziennie, że musi coś ze sobą zrobić, a nie liczyć, że nagle się pojawi praca w biurze bez potrzeby użycia komputera. Najlepsze, że jedyne co potrafi robić, to krzyczeć, że my ją uważamy za głupią, potem jest płacz i szlochanie. Nie wiemy nawet jakie kursy powinna ogarnąć, bo się o to nie chce pracodawców pytać. Skąd mam wiedzieć, gdzie ją zapisać, jak nie wiem, na jakich programach ma pracować? No ale ona się nie zapyta, bo nie. Ręce opadają.
Ale wiesz, że prawdziwym problemem nie jest to, że Twoja mama nie potrafi obsługiwać excela czy worda, tylko to, że NIE CHCE pracować? Ona celowo nie wykazuje żadnych inicjatyw w celu podniesienia swoich kompetencji, bo wtedy straciłaby (w jej ocenie) najlepszą wymówkę do siedzenia dalej na bezrobociu. Biedaczka musiałaby wtedy przyjąć się do jakiejś roboty i możesz być pewna, że robiłaby wszystko, żeby szybko z niej wylecieć. Po co miałaby pracować skoro wystarczy przytulić zasiłki i już wystarczy na fajki i piwko?
A Ty jak masz możliwość to się jak najszybciej wyprowadź. I pamiętaj, żeby obowiązkowo po ich śmierci iść do notariusza (tak najszybciej) i odrzucić po nich spadek.
Reakcja w jej głowie jest bardziej skomplikowana niż "biedaczce nie chce się pracować". Mało kto jest w stanie zaimplementować grube zmiany po takim czasie. Tyczy się to też przekonań. Ona z fizjologicznego punktu widzenia dosłownie walczy o życie. Walcz(krzycz i płacz) i uciekaj.
Musi metaforycznie umrzeć i odbudować się na nowo, a to nawet dla ogarniętych osób nie jest łatwe.
Co jej oczywiście nie tłumaczy. Miała sporo czasu, wciąż wybiera swój komfort nad komfort rodziny i bezpieczeństwo dziecka.
@SceptCyn
Powiem tak... gdybym nie doświadczyła takich przypadków w najbliższym otoczeniu, to pewnie bym się zgodziła. Niestety miałam okazję to przerabiać. Ba, śmiem też podważyć twierdzenie, że mało kto jest w stanie zaimplementować takie zmiany po długim czasie, bo znam przypadki, które sobie z tym świetnie poradziły. Kluczowa różnica między tymi kategoriami polegała właśnie na... chęci pracy ;)
Oczywiście, że się da.
Przy czym zmiana zawodu/pracy nie zawsze jest tożsama z pożegnaniem poprzedniego życia. Z reguły przez jakiś czas się więcej pracuje, może trochę co innego robi, ale trzon pozostaje ten sam. Ten trudniej zmienic.
Mówisz też zapewne o ogarniętych ludziach. Wypowiadasz się skladnie więc pewnie wśród takich się obracasz.
Tutaj mowa czterdziesto-piedziesiecioletniej alkoholiczce (10piw/2 osoby dziennie), która musi całkowicie postawić na głowie kilkadziesiąt lat swojego zycia
Temat jest obszerny i bardzo się różni od sytuacji do sytuacji. Wielka przemiana i to bez potrzeby wewnętrznej jest w zaawansowanym średnim wieku statystycznie rzadkie
W sumie jakąkolwiek zmiana bez potrzeby wewnętrznej jest skazana na porażkę. Chyba, że się kogoś złamie sila. Ale za to z reguły jest prokurator
Krzyki i płacze Twojej mamy to najprawdopodobniej forma manipulacji, nie wiem jak wygląda dokładnie wasza dynamika. Zlac ciepłym moczem, nazwać rzecz po imieniu(koniec manipulacji) i wracać do dyskusji.
Wyszukajcie "kursy aktywizacji zawodowej", w urzędach pracy (i nie tylko) są darmowe. Niech sobie mama coś wybierze.
Przy czym trzeba pamiętać, że po tyłku latach bez pracy wrócić do nauki to bardzo duży wysiłek
Kurs na który powinna się zapisać to jakikolwiek kurs podstaw obsługi komputera. Obsługa excela czy Worda na takim poziomie jaki jest potrzebny sekretarce, powinna na takim kursie być, bo jest też w programie nauczania informatyki w podstawówce.
W sumie jakąkolwiek zmiana bez potrzeby wewnętrznej jest skazana na porażkę. Chyba, że się kogoś złamie siłą
Ile masz lat? Bo piszesz jakbyś była dorosła, ale nie wiem czy rzeczywiścje jesteś czy rodzicujesz rodzicom. Najważniejsze co musisz zrozumieć, to oni są dorośli. To że kupują papierosy zamiast spłacić długi, to ich świadoma decyzja. To że idą do banku po kolejną pożyczkę, to ich świadoma decyzja. Chcę Ci wytłumaczyć, że przejmujesz się rzeczami na które oni mają wyrąbane. Dlatego, musisz zrozumieć że każda z tych czynności to ich ŚWIADOMA decyzja. Dlaczego to powtarzam? Bo jeśli nie jesteś pełnoletnia, to obstawiam że jak tylko będziesz mogła to pójdziesz do pracy. I tu jest kluczowe by twoje wypłaty zostały twoje! Broń niebiosa nie zobowiązuj się do spłacenia ich zadłużeń!!! Zaczniesz spłacać, oni będą brać dalej, i ty sie zaharujesz, a długi będą rosły. Wiesz dlaczego mama nie idzie do pracy? Nie robi szkoleń? Bo jej dobrze... Jakby musiała, to by wytrwała w biedrze. Ty musisz zrozumieć, że im jest dobrze. To ty masz problemy z tą sytuacją. Wiem, że to nienormalne, ale im szybciej to zrozumiesz tym łatwiej ci będzie ruszyć z miejsca.