#0BXwP
Kolega ten ma starszego brata, ale wtedy nie było mi dane go spotkać (był zawodowym żołnierzem), i siostrę starszą od nas o 3 lata. Tak się złożyło, że z kolegą spotykaliśmy się na mieście albo u mnie, ale przed świętami chciałam mu zrobić prezent niespodziankę i zawitałam w jego domu. Nie było go, ale była jego siostra. Zaprosiła mnie na kawę, żebym mogła poczekać na powrót kolegi, bo gdzieś z bratem pojechali. W przypływie odwagi odpowiedziałam jej o grupie, która go dręczy w szkole, a ona poprosiła mnie o spotkanie przed szkołą po świętach. Nie bardzo rozumiałam o co jej chodziło, ale spotkałam się z nią po nowym roku w szkole. Prosiła, żebym jej pokazała kto go dręczy i tyle.
Teraz gdy o tym myślę, nadal sprawia mi to przyjemność.
Środa, koniec zajęć, wychodzę z kolegą za szkolna bramę i dopada nas ta banda. Zaczynają kolegę szarpać i nagle słyszę takie głuche uderzenie i widzę, jak jeden z nich leci na ziemię. Spoglądam do góry i widzę faceta koło 30, wielki jak stodoła (nie gruby), blizna na twarzy i wzrok mordercy. Tamci panika, jak to się mówi "zbroja obsrana", a facet łapie kolejnego i ciska nim jak szmacianą lalką. Jak Boga kocham, nie widziałam nawet w filmach, żeby ktoś kimś tak wytarł podłogę... Reszta uciekała jakby ich sam diabeł gonił.
Przyjechała policja, pogotowie, rodzice poszkodowanych i zrobiła się niezła impreza, że bandzior, że więzienie, że kara śmierci ma być natychmiast wykonana itd. Po policji przyjechała żandarmeria i jakiś facet, ale miał taki jakby galowy mundur, do dziś nie wiem kto to był. Tamtych jakoś poskładali, a kolega był trochę zły na mnie i swoją siostrę, za przesadne środki podjęte w celu jego ochrony, czy jakoś tak.
Dziś kolega jest mym mężem, a jego brat nadal nie chce nam powiedzieć jakim cudem nic mu za to nie zrobili, kompletnie nic, nawet policja nie wzywała go na komisariat.
Ale co to za anonimowe bez wyznania :) W czasie jak jego brat rąbnął o ziemię tym jednym gnojkiem, to się tak z euforii nakręciłam, że miałam majtki mokre jakbym w nie nasikała, a była zima i mróz jak cholera. Nie żałuję!
Może znał kogo trzeba. Może obrona konieczna.
Wydaje mi się znal kogo trzeba :)
Woooooooow...
Hehe, lubisz brutali jak masz mokre majty przy takich akcjach :)
W sumie może nie brutali, ale herosów. Taki Superman i dziewczynie było mokro. Pewnie ma to podłoże w genetyce i biologii. Samica jest gotowa do kopulacji z silnym osobnikiem, który będzie potrafił obronić młode.
A koniec końców ta konkretna samica kończy z osobnikiem, który nie jest w stanie obronić samego siebie, bobylon89
Tak różni że nawet pani różna się posikala. Nie chce mi się tego komentować, wierzcie sobie w jednorożce.
Miło się czyta tę historię ;)
Kolejny przykład na bezkarność służb mundurowych. Tam szczególne zagęszczenie psycholi, swoje żony i dzieci też napierdzielają regularnie, łamią przepisy drogowe i wszystkie inne. I nic nie można zrobić, bo pachnie legitką a policjant nagle jakby głuchy i ślepy. Nie popieram łebków którzy nękali kolegę, nawet im się należało tylko chodzi mi o bezkarność "żołnierza", ktory powinien miec nieskalaną opinię a jednak jak widać znajomości to uchroniły przed konsekwencjami.
Jakimi konsekwencjami? Zareagował na widok bandy atakującej jego brata. To nie on zaczął. W sąd się bawisz i prokuratora?
OK, rozumiem że bronił. Ale powinien za to odpowiedzieć jak normalny człowiek, a nie zasłaniać się legitką i kolesi z MONu wzywać. O tym mówię. Jak by napierdalał żonę albo jechał 200 przez miasto to też byłby nietykalny, bądź pewien.
Ale skad wiesz, ze nie odpowiedzial? Moze nie bylo paragrafu bo uznano za obrone drugiej osoby. Kumasz to, ze nie za wszystko idzie sie do pierdla czy do sadu?
szkoda ze cie nie wydymal ba
W życiu dorosłym też męża bronisz czy nieco już zmężniał?
Jak ha kocham stereotypy. Co, kobieta faceta nie może bronić? To hańba jakaś?
Jeśli to baba, a nie facet... 🙄 Ciężko mi jednak wyobrazić sobie związek z pierdołą, za którą trzeba wszystko załatwiać.
A mi nie ciężko. Mój tata jest superinteligentny, ale jest totalną życiową pierdołą. Moja mama w zasadzie wszystko za niego załatwia. I nie widziałam jeszcze bardziej udanego małżeństwa.
NOTHING000 jak dla mnie chłopak nie jest żadną pierdoła, on był jeden ich było kilku. Nie prosił jej o to, zeby komuś o tym mówiła to ona wyszła z takim pomysłem. A to, że tak postąpiła w danej sytuacji nie oznacza, że do tej pory robi wszystko za niego. Po za tym, że Ty sobie czegoś nie wyobrażasz nie oznacza, że każdy musi żyć tak jak Ty i mieć takie same poglądy.
Raz w życiu załatwiła wpierdziel paru gnojkom, którzy chłopaka prześladowali, a Ty od razu, że musi wszystko załatwiać...
Zniknęła Etanolan, teraz mamy Nothing 😂 jedna lepsza od drugiej...
Pewnie pilnuje 24/7, żeby chłopak nie ubogacił innych na Boże Narodzenie ;)
A jednak część facetów czuje naturalny pociąg do takich pierdół kobiecych za ktore trzeba wszystko załatwiać (miedzy innymi tak zwane księżniczki). To moze dzialac w dwie strony :3
Faceci czują do takich kobiet pociąg, to naturalne. Ale kobiety nie, i to też jest naturalne. Nie działa to w dwie strony wbrew powyższemu komentarzowi.
@selevan1 no tak bo kazdy sie wpisuje w okreslony schemat xD