Miałam kiedyś taką okropną "przypadłość". Objawiała się ona tym, że kiedy zależało mi na jakiejś osobie, a ona nie poświęcała mi wystarczająco dużo uwagi i czasu, to przyznawałam się jej do mojej śmiertelnej choroby. Wtedy zyskiwałam to, czego chciałam + dużo współczucia...
Nigdy nie miałam żadnej poważnej choroby...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie rozumiem minusów. Dziewczyna źle się zachowała ale to są "anonimowe wyznania" a nie " jakim to ja jestem wspaniałym człowiekiem". Chcieliście prawdziwie anonimowego wyznania o którym nikt nie wie to macie.
To samo chciałam napisać. Pomysł idiotyczny ale prawdziwe anonimowe...
Dokładnie. Ludzie minusują, ale wprawdzie nie wiedzą za co. To jest prawdziwe anonimowe wyznanie, a nie jakieś " siedzę teraz koło mojego męża i pierdyliarda dzieci" :)
pewnie minusuja dlatego, bo kieruja sie emocjami, cos w stylu "co za glupia cipa, jak tak mogla, dam jej minusa"
A czemu wy sie czepiacie ludzi za co daja minusy? Nie podoba im sie cos to daja minus, podoba sie daje plus.
moze dlatego, ze w komentarzach potem sa pretensje "gdzie sie podzialy te prawdziewe anonimowe?", po czym plusuja jakies gowniane wyznania (doslownie i niedoslownie) i przyczyniaja sie do upadku "starych" anonimowych.
No to niech se tak pisza co was obchodzi buldupienie innych osób.
Popieram całkowicie, polać jej!
W końcu od czegoś są minusy. Każdy ma prawo do własnej oceny wyznania.
Jest taka choroba psychiczna, Zespół Munchausena, w której chorzy wywołują objawy, by trafić do szpitala i otrzymać upragnione zainteresowanie i atencję.
Wiem, że u autorki nie było to aż tak poważne, ale po prostu za wszelką cenę próbowała wzbudzić zainteresowanie swoją osoby.
Gorzej! Jest choroba, w której zazwyczaj matki krzywdzą swoje dzieci lub wmawiają im, że są chore, by owe dzieci poszły do szpitala. W sumie nie pamiętam, po co. Chyba chore psychicznie same wierzyły, że dzieciom coś jest i "pomagały" poważnie zachorować, aż do wylądowania w szpitalu.
@FoxyLady To o czym piszesz to Zastępczy Zespół Munchausena.
Ach, nie ma jak uzależnienie od House`a. :D
Czytałam książkę, w której jest mowa o tej chorobie i bardzo ją polecam "Mama kazała mi chorować"😉
O popatrz, tytuł znajomy. Wakacje teraz, to sobie przeczytam :-)
Dokładnie jak moj były już chłopak :) Gdy byliśmy przyjaciółmi to kłamał, ze ma raka.. Przechodzi chemioterapię itd.
Ile ja dni i nocy przepłakałam z obawy o jego zdrowie i życie.. Zaczęliśmy być razem i nagle doznał cudownego ozdrowienia :)
miałam takiego "kolege " , ktory sie we mnie zakochal... Takie rzeczy wymyslal , ze głowa mała..a to chore serce a to coś z wątrobą... masakra
Mam nadzieję, że już tego nie robisz ;) No cóż, każdy czasem robi coś niedorzecznego i głupiego.
Ja zrobiłam tak raz. Napisałam do dziewczyny, którą kochałam, ze mam raka a Ona "i bardzo dobrze umieraJ" odechcialo mi się litości
Podobnie zrobił były mojej kuzynki gdy się już rozstali, tyle, że on posunął się o kilka kroków dalej, bo po pierwsze wspominał swojego dziadka, który zmarł kilka miesięcy wcześniej bodajże na raka żołądka i mówił, że on pewnie ma to samo, ma podobne objawy itp. A w dodatku pisał do mnie żaląc się jak to mu ciężko, boi się tej choroby, w dodatku Zuza nie chce do niego wrócić i pod koniec tego wszystkiego dodawał "tylko nic jej nie mów". Poprzez to liczył, że ja jej wszystko napiszę i w dodatku będę przekonywać, aby "zlitowała się nad nim" i wróciła do niego, a tu niestety się przejechał, nic jej nie powiedział, prócz tego, aby trzymała się z dala od tego wariata. 😊
Nic jej nie powiedziałam*
Karma wraca wiec uważaj, a szczerze zdrowia życzę także psychicznego😉
dranstwo z twojej strony :)
Jesteś walnięta