#n1nVK
Wyjechaliśmy na wakacje, zamieszkaliśmy razem. Nasze uczucie nie malało, a właściwie rosło z każdym miesiącem. Uznałem, że druga rocznica naszego poznania będzie idealnym momentem na oświadczyny. Dwa lata to dla niektórych może być za szybko, ale ja byłem pewien, że to ta jedyna. I byłem przekonany, że ona myśli tak samo. Chciałem to zrobić tradycyjnie. Niekoniecznie prosić o rękę W jej ojca, ale zrobić to przy jej rodzicach, przynieść jej mamie kwiaty, jej tacie butelkę dobrej szkockiej, a mojej ukochanej W najlepszy pierścionek na jaki było mnie stać. Nie był to co prawda wielki brylant za wielkie pieniądze. Był to skromny, co prawda złoty, pierścionek z cyrkonią za 400 zł. Te z brylantami czy innymi kamieniami były ponad moje możliwości.
Gdy nadszedł dzień oświadczyn, byłem bardzo podekscytowany. Przybyliśmy punktualnie do domu rodziców W. Ona o niczym nie wiedziała. Myślała, że jedziemy do jej rodziców ze zwykłą wizytą. Wziąłem szkocką, po drodze kupiłem kwiaty, a pierścionek cały czas miałem w wewnętrznej kieszeni garnituru. Gdy tylko zamieniłem z rodzicami W kilka słów, odczułem, że coś jest inaczej niż zwykle. Po krótkiej rozmowie okazało się, że starsza siostra W zaręczyła się z bardzo dobrze sytuowanym adwokatem. Rodzice W nie kryli z tego powodu zadowolenia, kilkakrotnie wspominając podczas rozmowy o tym, że pieniądze są w życiu bardzo ważne.
Sami również mieli ich pod dostatkiem, więc chyba nie wyobrażali sobie innego życia. Ja niezrażony tym wszystkim wygłosiłem bardzo kwiecistą przemowę o miłości mojej i W, po czym uklęknąłem przed moją wybranką i spytałem, czy za mnie wyjdzie. W uśmiechnęła się i już chciała powiedzieć "tak", gdy jej ojciec wyrwał mi pierścionek z rąk i krzyknął, że żadnego ślubu nie będzie. Matka W natomiast, gdy zobaczyła pierścionek, jaki chciałem dać W, roześmiała się i powiedziała, że jej córka na pewno zasługuje na coś więcej niż jakiś rupieć z bazaru.
W nie wiedziała co ma zrobić. Nic nie powiedziała, westchnęła i wybiegła do pokoju, w którym mieszkała zanim się wyprowadziła. Rodzice W oddali mi pierścionek, szkocką i kwiaty, po czym wyrzucili mnie z domu. W wyprowadziła się z mieszkania, w którym mieszkaliśmy, kilka dni później, z polecenia ojca. A ja siedzę, piję szkocką, którą kupiłem dla ojca W i zastanawiam się, co mam dalej robić ze swoim życiem.
Szkoda, że nie miała w sobie tyle siły lub nie była na tyle samodzielna, aby przeciwstawić się rodzinie. Córeczka tatusia niestety. Przykro się coś takiego czyta, życzę Ci znalezienia w przyszłości dojrzalszej partnerki.
jakby pieniądze miały jakikolwiek wartośc, dzisiaj jesteś milionerem, a jutro zerem. W zyciu sa ważniejsze wartości jak uczciwość, pracowitość, chęć niesienia pomocy- to jest wyznacznikiem człowieka. Za pieniądze można duzo kupic, ale co z tego jak sie jest mentalnym zerem i chamem
a ty co juz swieta krowa, szanuj piniondz bo nikogo nie obchodzi twoj komentarz
honohabilis123, skoro pieniądze nie mają jakiejkolwiek wartości to proszę bardzo, żyj bez używania pieniędzy. Ile wytrzymasz bez pieniędzy? No właśnie, ani jednego dnia.
Jaka suka o.o
Wcale go nie kochała, skoro tak łatwo było jej przekreślić 2 lata związku...
Głupia dziewczyna. Moi rodzice nienawidzą mojego chłopaka choć jesteśmy ze sobą 3 lata. Postawili mi warunek albo oni albo chłopak. Wybralam chłopaka. Od pół roku to właśnie mój chłopak opłaca mi studia, kupuje ciuchy, a nawet daje pieniądze na wyjście do kina z koleżankami.
Swoją drogą osobiście wolałabym tani pierścionek. A. Za zaoszczędzone pieniądze można kupić sobie np. wycieczkę. B. To i tak jest tylko symbol. C. Mając na palcu coś za 2000zł, byłabym chyba chora ze strachu, że najzwyczajniej zgubię.
A 400zł to i tak dużo jak za kawałek metalu. Sądząc po historii - więcej niż zasługiwała!
Nawet jeśli pierścionek jest tani, ale ładny to czemu nie. Nie trzeba być nie wiadomo jak rozrzutnym.
Też bym wolała tańszy pierścionek i niezbyt wystawny ślub, żeby zaoszczędzone pieniądze wydać np. na wspólne mieszkanie. Poza tym nie lubię wydawać pieniędzy i jestem chora, gdy ktoś płaci za mnie sumę większą niż 50 zł, więc czułabym się wyjątkowo niezręcznie wiedząc, że facet wydał równowartość swojej wypłaty na zwykły pierścionek
dokladnie! ja sama wolalabym piersionek wykonany z takiego metalu ktory sie nie zniszczy, zerdzewieje czy nie wiem :) ale zeby byl tani :)
Mój wymarzony pierścionek kosztuje niecałe 200zł. I jest to jeden z dwóch pierścionków które mi się w życiu podobały. Drugi kosztował 15zł. Nie byłabym w stanie nosić czegoś droższego na palcu, bo raz że mam tendencję do gubienia rzeczy, a dwa że nic, poza tym jednym jedynym mi się nie podoba. Chłopak o tym wie i jest całkiem zadowolony, bo ma ułatwione zadanie :)
Aha, to fajnie że ona jakoś zareagowała, i do tego jeszcze posłuchała tatusia. Brawo dla niej i rodziców -,-
wiesz co szanuj piniondz bo twoj komentarz jest slaby jak kristal sexmasterki
Możliwe, że była w szoku widząc takie zachowanie ojca. Sama jestem "córeczką tatusia" i jego zdanie jest dla mnie bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Grunt, to nauczyć się rozmawiać z rodzicami i nie bać się powiedzieć głośno swojego zdania. Ojciec zawsze chce dla córki najlepiej, ale czasem musi nieco dostać od córci po głowie, żeby zobaczył, że zamiast jej pomagać - dusił ją na rodzicielskiej smyczy. Sama przez to przeszłam, było ciężko, ale doszłam już do tego etapu, kiedy te rozmowy są na zupełnie innym poziomie. Kiedy ojciec liczy się z moim zdaniem, ale umie mi też szczerze powiedzieć, dlaczego chciałby, żebym zrobiła coś tak, jak on chce. Również zdaje sobie już sprawę, że "chciałby" nie oznacza "masz to zrobić". Na takie relacje niektórzy muszą naprawdę ciężko popracować, ale warto.
Cieszyłabym się nawet z pierścionka za 100 zł gdybym dostała go od osoby, którą kocham nad życie. W tamtym momencie zdanie rodziców miałabym głęboko. Ludzie, którzy patrzą na grubość portfela u innych w rzeczywistości sami są bardzo ubodzy...
Aż przykro to czytać.
Snoby. Nie wiedzą, że miłości nie można kupić za pieniądze.
Z polecenia ojca? Brzmi, jakby miała 15 lat - przynajmniej mentalnie. Co ja piszę, niektóre piętnastolatki są dojrzalsze i mają już swoje zdanie.
Co do oświadczyn przy rodzicach jestem jednak sceptyczna. Ja takich nie chciałam, jednak zaznaczałam to od samiutkiego początku, więc to inna historia.
Rodzice jak buraki, teoretycznie zawsze chca dla dziecka jak najlepiej. Ale dorosla dziewczyna powinna miec wiecej rozumu niz wykazala... Jak sie kocha to chleb ze smalcem I sola smakuje jak najwybitniejsze danie, jesli tylko jedzone we wspolnym towarzystwie :)
Rodzice, jak rodzice, ale ona zachowała się najgorzej :|
Widocznie nie była Ciebie warta ... jak nie potrafi się wstawić za Tobą , za miłością swojego życia no to sorry ... mój tata tez z moim mężem nie miał dobrych relacji . Po moim uporze jakoś mu przeszło do tego sropnia , że potrafią wyjść razem na piwo ... szkoda tylko , że tak piękny dzień dla Ciebie okazał się katastrofą ... ale nie martw się znajdziesz wspaniala kobietę !:)