#0A5mZ
Studiowałam z nim razem na roku, szybko wkręcił się do wówczas trzyosobowej paczki. Na początku przymrużaliśmy na większość rzeczy oko. Określaliśmy go jako „chętnie korzystającego z uprzejmości”. Mieszkał w akademiku, więc głównie przesiadywaliśmy w weekendy wieczorem w mieszkaniu Kamila i Rafała lub u mnie, gdy nie było współlokatorek. Normą były zrzutki. Wszyscy finansowo mieliśmy się podobnie, czyli po studencku. Tak że zazwyczaj wysyłaliśmy jedną osobę po dość stałą listę zakupów – kilka piwerek, jakieś przekąski, napoje. Zazwyczaj wychodziła podobna kwota, czyli 10-15 złotych.
Pewnego dnia przyszła kolej na wyprawienie Tomka. Nie było go długo, ale wreszcie wrócił. Zwrotu wyszło mu 20. Niestety paragonu nie zabrał. Olaliśmy sprawę, bo kupił lepsze piwo, Guinnessa. Niestety dwie puszki. Swoją szybko zawinął, jedno zostało, takie współdzielone. Reszta jakieś Harnasie. Dobra. Przełkniemy. Innym razem zamówił pizze. Nas czworo, tak że standardem są trzy duże pizze. Tomuś zainkasował naszą stałą stawkę pizzową (jakieś 20 zł od osoby) i poszedł odebrać naszą zdobycz. Mieszkanie małe, więc jak dostawca rzucił koło 60 dyszek należności, to nawet sąsiad pewnie usłyszał. Okazało się, że nasz król biznesu zamówił pizzę w promocji 3 za 2, o której nie raczył nas poinformować. W ten sposób zjadł na nasz koszt. Czemu nie podzielimy na cztery mniejszej kwoty? Bo zapłacilibyśmy tyle samo i przecież on znalazł tę promocję, a nie my. Trochę coś zgrzytało.
Nasze wspólne studenckie bajlanda zakończyły się bardzo nieprzyjemnie. Tomek z czasem zaczął coraz częściej nocować się u chłopaków. Kamil i Rafał to naprawdę dobre chłopy były, więc jak Tomek mówił, że współlokator nie daje mu spać, a on jutro ma na rano, to drzwi mu nie zamknęli przed nosem. Nasz lisek chytrusek korzystał oczywiście z gościnności pełną parą. Długie prysznice, śniadanka, zimne piwko, gra na konsoli.
Przyszedł czas egzaminów i koniec miesiąca. Dwie zmory. Trzeba się uczyć i brak kasy. Lodówka pusta, pozostały tylko słoiki przywiezione przez mamę Kamila. Miały starczyć na tydzień. Tomeczek zapukał, koledzy w książkach, no i dopiero rano zorientowali się, że z 8 słoików zrobiło się 4. Powiedzieli, że ma odkupić. Nawet marketowe. Nie, nie odkupi. Czemu? Bo dostali za darmo. Czemu on ma płacić? Wywalili go za drzwi, jak stał. Na szczęście ruskie mojej mamy zostały :,)
A Kamil i Rafał nie mogli z nim "pogadać" po męsku?
To wy byłyście frajerami. Nie był żadnym waszym kolegą, tylko żerował na was, przy waszym cichym przyzwoleniu.
Jeśli poza tym był ok, to na jedną, dwie akcje przymknęli oko, tym bardziej że to nie były duże kwoty. Asertywności się uczysz z czasem. Też miałam taką koleżankę kiedyś...
Typowe januszostwo, właśnie dlatego nie robię prawie żadnych promocji i zniżek dla stałych klientów na moim of
Litości 😒
A co chciałbyś? Jak ładnie poprosisz to może się zgodzę
Chodzi o tego typu wpisy na zasadzie taniego ragebaitu
Może i rage, ale na pewno nie bait. Nigdy nie napisałam na tej stronie żadnego kłamstwa