#0A2gX

Kilka lat temu mój tata był już chory, ale samodzielny. Ostry rzut choroby spowodował, że z dnia na dzień stał się osobą leżącą, wymagającą opieki całodobowej. Bez nadziei na poprawę.
Jak jeszcze był w szpitalu, siedziałam z nim od rana do nocy, powoli zdając sobie sprawę, że opieka nad nim będzie teraz moim obowiązkiem.Ogarnęła mnie obezwładniająca bezradność, to chyba najgorsze uczucie. Kopa do działania dały mi słowa jakiejś obcej kobiety - "czas przestać być małą dziewczynką i odwdzięczyć się tacie za wszystko".

Po paru tygodniach tata został wypisany ze szpitala, wzięłam go do siebie do domu i robiłam wszystko - myłam, przewijałam, karmiłam, masowałam. Tak zafiksowałam się na opiece nad tatą, że zaniedbałam dom, męża. Moje małżeństwo ucierpiało bardzo, oddaliliśmy się od siebie. Mąż dużo pracował, ja spędzałam czas z tatą. Byłam fizycznie i psychicznie zmęczona. Po roku stan zdrowia taty pogorszył się na tyle, że wylądował w hospicjum. Siedziałam z nim od rana do wieczora, męża praktycznie nie widywałam. Czułam, że nie jest dobrze, ale nie miałam siły, żeby o tym myśleć czy reagować.
Ja zajmowałam się tatą, moim mężem zajmowała się jakaś pocieszycielka. Wtedy było mi to obojętne. Oficjalnie nic o tym nie wiedziałam.

Kiedy tata zmarł, zajęłam się formalnościami, pogrzebem. Po jakimś czasie emocje, stres, napięcie zaczęły ze mnie schodzić i posypało mi się zdrowie.
Wylądowałam w szpitalu, stan ciężki.
Mój mąż się przejął. Znów był kochany, opiekuńczy, tylko mój. Sytuacja powoli się unormowała, było dobrze. Może głupio zrobiłam, że nie wspomniałam o jego "nielojalności", ale wtedy wydawało mi się to najlepszym wyjściem.
Od tamtych wydarzeń minęło kilka lat.

Zachorowała moja teściowa. Mąż się nią zajmuje, ja pracuję. Parę dni temu koleżanki zaproponowały mi wspólny, babski wyjazd. Zgodziłam się, powiedziałam o tym mężowi, a on zaczął zgłaszać pretensje, że zostawiam go samego z chorą teściową. Powiedziałam: "Pomogę ci tyle razy, ile ty mi przy tacie pomogłeś. Ale przynajmniej nie będę sobie pocieszycieli szukać, ja cię nie zdradzę". Mąż zbladł i zapytał, a raczej stwierdził: "Wiedziałaś?". Następnego dnia rano wyjechałam.

Jest środa, ostatni dzień wyjazdu, jutro wracam do domu. Chyba w końcu porozmawiamy poważnie...
choranazycie Odpowiedz

Mocne wyznanie...
Powodzenia!

Azorrr

eeee, nie takie mocne ....

TruskawkowyPudding

Wśród kupy i sebixów to wyznanie jest naprawdę mocne

78FS

@TruskawkowyPudding racja!

DzieckoRosemarry Odpowiedz

Mocne. Czekam na ciąg dalszy.

GangusZeSwiezaka

Ja również.

QeenOfAll

. niezgubka

Misiaaaa

^ Bo opcji "dodaj do ulubionych" nie ma.

Dekstrometorfan

Również czekam na dalszy ciąg

softkitty Odpowiedz

Slaby mezczyzna z męża. W życiu tak bywa, ze czasami nie ma czasu na kolacje, randki, wyjazdy. Sa gorsze okresy. Raczej wypada malozke/ka wesprzec, a nie zaraz lecieć szukać pocieszenia, " bo mi sie nudzi".

Relaxrelaks

Wybacz mi, ale musiałam to napisać.
Jesteś naiwna, każdy ma swoje potrzeby

Nikaa8

Relaks, wybacz, ale...
Nie jesteśmy zwierzętami, żeby żyć i zaspokajać tylko fizyczne potrzeby... :> Od tego mamy wolną wolę, abstrakcyjne myślenie i inteligencję, ale nie jestem pewna, czy każdy ma to trzecie, żeby móc zachowywać się "ludzko".

lazanja

Wypadać wypada, ale nie wiemy jak czuł sie mąż. Nigdzie nie jest napisane, ze poza tym ze ciągle nie widywał żony przez chorobe teścia jego życie było milusie cieplusie i usłane różami. Może oboje potrzebowali wsparcia, tylko żadne się nie ruszyło do siebie? To jest najbardziej smutna rzecz- że mąż zamiast porozmawiać z żoną, "porozmawiał" z kimś innym. Droga autorko, mam nadzieję, ze porozmawiasz ze swoim mężem na poważnie i moze uda wam się wypracować powrót do bycia jedną drużyną, jak pewnie było za dawnych lat :)

SolonyOrzeszek

@Relaxrelaks czy zdradę można nazwać potrzebą? Chyba nie..

Azorrr

kazdy ma jakies slabosci, maz tez. taka kolej rzeczy, to ze zdradzil to nic zlego, kazdemu sie zdarza. gorzej gdyby ja zostawil .

sinstaar

A ja nie lubię jak ludzie znajdują wymówki na zdradę. Zostałam zdradzona, i nie potrafiłam tego wybaczyć. Pozatym, mógł sobie nadzwyczajnie włączyć pornola jak miał potrzeby, a jeżeli potrzebował czułości, mógł najpierw obdarzyć ją swoją własna żonę, oraz wsparciem. Czułość nie oznacza odrazu seksu, a głupie powiedzenie " jestem tu z Tobą, dla Ciebie, kocham Cię, możesz na mnie liczyć, rozumiem Cię" i zwykłe przytulenie. Wolał poruchac sam na boku, i jeszcze ma pretensje do żony, ze ona nie chce przezywać tego samego przy jego teściowej...

ToTylkoJa90

sinstaar Ciekawe jak miał porozmawiać z żoną, skoro poświęcała cały czas swojemu tacie? Nie bronię tego faceta, ale poniekąd go rozumiem. Podejrzewam, że pocieszenie nie polegało jedynie na seksie, lecz przede wszystkim na spędzaniu z kimś czasu. Żona się odizolowała, nie wspomina w wyznaniu o tym, że próbowała w jakikolwiek sposób zaangażować swego męża w swoje obowiązki, że próbowała kogokolwiek w nie zaangażować. Oczywiste jest to, że należy dbać o swoich rodziców, ale nie należy zapominać o swoim życiu i bliskich osobach.

softkitty

Nie jestem naiwna. Ta sytuacja nie trwala 10 lat tylko rok. Nawet gdyby mial tyle wytrzymac w abstynencji seksualnej to byloby niemożliwe? Małżeństwo to nie jest zabawa, tylko deklaracja, że bedziesz z kimś na dobre i złe. ( Pomijam sytuacje patologiczne). Skoro twoje słowo nic nie znaczy, to po co skladasz przysięgi? Po co komuś mąż czy żona, kiedy przy pierwszych trudnościach łamie dane słowo, " bo ma potrzeby"? Ok jesli piorytetem jest seks, to po co wpychac w to przysiegi wierności i wsparcia? Mozna znalezc kogos o podobnych pogladach i miec wolny zwiazek oparty na seksie lub mieć przelotnych partnerow. Nie jestem wierzaca, nie chodzi mi tu o " świętość" małżeństwa. Nie toleruje zwyczajnie kłamstw, fałszywych przysiag itp. Nawet jak w trakcie ci z mężem czy żona nie po drodze, to sa separacje i rozwody a nie perfidne walenie w rogi. Co do opieki nad rodzicami, to jak nie stać cie na dom opieki czy pielegniarke to niestety czasami tak wychodzi ze jest praca a pozniej pare godzin opieki. Jakby autorka zaniedbala ojca to by zostala pocisnieta od najgorszych zwyroli itp. Mąż w sumie powinien sie cieszyc ze żona jest troskliwa i odpowiedzialna, bo sa wieksze szanse, ze i nim by sie zajela gdyby mial wypadek albo zachorowal. Ale nie, lepiej jak zwierze w ruji sie zachowywac.

sinstaar

No tak, bo pewnie nigdy nie wracała do domu, pewnie się wyprowadziła i spała u ojca czy w hospicjum. Puknij się w czoło, te pięć minut przed snem, czy rano przed śniadaniem, można poświęcić aby powiedzieć komus jak bardzo się go kocha albo o swoich uczuciach. Powinien jej powiedzieć, ze ja podziwia i cieszy się ze zajmuje się swoim tatą, ale on tez chciałby brać w tym jakiś udział, żeby ja wspierać i być bliżej niej. Wydaje mi się, ze autorka nie odmówiła by, a wręcz przeciwnie spędzać by więcej czasu na czymś ważnym. Całkiem możliwe, ze jeszcze bardziej by ich to zbliżyło. Autorka nigdzie nie napisała, ze nie chciała jego pomocy, a ze się odizolowała ze względu na brak czasu dla męża i domu. To dwie inne rzeczy, mąż najwyraźniej nie szanuje na tyle autorki, by poświecić jej swój "cenny" czas, a no właśnie, wolał wtedy kogoś wyruchać.

sinstaar

Ps. Ja jakbym była na miejscu autorki, to seks czy rozmowa o seksie było by ostatnie o czym bym myślała. Jeżeli była naprawdę blisko swojego ojca, a po treści wyznania wnioskuje, ze mama jej odeszła, to chciała spędzić jak najwiecej czasu ze swoim rodzicem. Także, to on się strasznie samolubnie zachował, zdradzając i nie wspierając jej. Autorka także napisała " pomogę Ci tyle razy, ile razy pomogłeś mi przy tacie", znaczy że albo prosiła albo oczekiwała pomocy lub wsparcia, a on jej tego nie dał. Ja osobiście nie wybaczyłabym czegoś takiego "mężowi", wzięłabym rozwód zaraz po pogrzebie, a jego bym nie chciała widzieć na pogrzebie bardzo bliskiej mi osoby. Ja tez podziwiam autorkę, ze jest silna kobieta która to wytrzymała, przetrwała i wybaczyła, ponieważ ja bym nie umiała. To jest straszne, ile osób znalazło wymówkę dla takiego (za przeproszeniem) skończonego chuja, jak jej mąż.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Niveam Odpowiedz

Jestem pełna podziwu dla Ciebie. Zajęłaś się chorym tatą, czyli musiałaś wziąć więcej obowiązków na swoje barki. Wybaczyłaś mężowi i potrafiłaś mu tak stanowczo i spokojnie odpowiedzieć. Pewne rzeczy, jak opieka nad rodzicem, są oczywiste. Jednak nie każdy miałby tyle siły by nie przejmować się zdradą małżonka i przejść do codzienności.
To wyznanie daje mi mocnego kopa do tego by być silniejszą :)

Dragomir

Wzięła na siebie obowiązki opieki nad ojcem kosztem życia rodzinnego, zupełnie odstawiając męża na boczny tor.

Arenczyri

Oj biedny Drago, streszczasz czy płaczesz?

Dragomir

Żebym ciebie nie streścił, bo będziesz mógł uciekać między sztachetami w płocie.

KurkaRurka Odpowiedz

Ja na miejscu męża, sama bym przylazła pomagać, po to żeby pobyć z żoną, porozmawiać, może pomóc. Pokazać ze nie jest sama, że ja jej mąż istnieję. W małżeństwie trzeba się wspierać, a nie grać jak dzieci w ciuciubabkę, zgadujzgadula czy rozmawiać jak nikt nie patrzy.

KurkaRurka

Ostatnie zdanie, tam miało być *rozrabiać

Pielegniarka Odpowiedz

Napisz cześć dalszą jak przebiegła rozmowa...

Qzin Odpowiedz

Dobre anonimowe, bo w zyciu nic nigdy nie jest proste.

Ilka24 Odpowiedz

Daj znać po trzymam kciuki

SolonyOrzeszek Odpowiedz

Silna z Ciebie kobieta. Czekamy na ciąg dalszy :)

WielkiZlyPiotr Odpowiedz

Whoa! Powiało grozą. Życzę powodzenia i przebycia trudnego okresu!

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie