#zqzD2
Przy dziesiątym podejściu wylosowałem egzaminatora, który był tak niesamowicie otyły, że miał problem wejść do auta. Wyginał się jakieś 2-3 minuty, zanim udało mu się zająć miejsce. W końcu po zadanym placu wyruszyliśmy na miasto. Upalny dzień, jedziemy już sobie kilkanaście minut, i dojeżdżamy do zamykających się szlabanów przejazdu kolejowego. Posłusznie zatrzymuję się przed rogatkami i czekam. Jeden pociąg, drugi, trzeci. Stoimy już dobre 3 minuty, nerwowo spoglądam na egzaminatora, a ten śpi. Mijają kolejne minuty, a gość dalej: oczy zamknięte i mlaszcze coś przez sen. Patrzę na zegarek. Koleś śpi od 7 minut. W tym momencie postanawiam: „Jeżeli ten grubas będzie chciał cię oblać, zaszantażujesz go i doniesiesz, że zasnął na egzaminie. Zero skrupułów”. W końcu szlaban się otwiera, sprzęgło gaz i ruszamy. Grubas budzi się w końcu i nie potrafię stwierdzić, czy on w ogóle kojarzy, że spał. Ale już postanowione, prawo jazdy albo szantaż.
Wracamy na ośrodek, egzaminator wypisuje kwit i wali przemowę: „Jest kilka sporych niedociągnięć w pana jeździe i mam nadzieję, że nie będę tego żałować, ale cóż, gratulacje, egzamin kończy się dla pana wynikiem pozytywnym”.
I chociaż i tak bym nie doniósł na tego poczciwego grubasa, to zdziwiło mnie to, z jaką łatwością przyszłoby mi go szantażować.
Żaden szantaż, bo są kamery od 2006 roku. Trochę inaczej to wyglądało w latach 90, wtedy jak komuś nie szło na egzaminie, to sprawę załatwiała koperta z tysiakiem w środku wręczona komu trzeba. Ale to już dawne czasy.
No tak, facet zawsze sobie poradzi. Ja jeździłam dużo lepiej od ciebie, a mimo to nie zdałam siedem razy. Powodem była moja płeć i wygląd, jeden egzaminator powiedział mi to wprost
Raz, ten jeden raz się z wyzwoloną zgodzę. U nas był taki egzaminator, co wszyscy wiedzieliśmy, że jak się na niego trafi, to każdą dziewczynę obleje. Też u niego nie zdałam na takiej absurdalnej rzeczy. Szkoda, że nie zgłosiłam tego (już były kamery). Ale z drugiej strony co by mi to dało? Egzamin i tak by trzeba było powtórzyć. Jest też taka prawidłowość, że ludzie jak widzą błąd u młodego chłopaka to myślą „on wie na pewno, raz mu się zdarzyło”. A u młodej dziewczyny „na wszelki wypadek obleje, na wszelki wypadek dopytam, ona na pewno nie wie, ma tylko powierzchowną wiedzę, wykuła”. No i drążą. Niestety, młoda dziewczyna kojarzy się ludziom podświadomie z dzieckiem. To bardzo niesprawiedliwe :/
A to facet był ślepy że pomylił cię z kobietą? Może piałeś jakoś wysoko jakbyś jaj zapomniał, ale to jeszcze nie czyni z ciebie kobiety, incelku.