#zmiZ7

Mam 28 lat, w tym roku wychodzę za mąż. Od samego początku związku obydwoje deklarowaliśmy, że chcemy mieć dzieci. Oczywiście na studiach nie było o tym jeszcze mowy, a po studiach mąż miał problemy z zatrudnieniem i też opcja dziecka odpadała.

Teraz obydwoje mamy stabilne prace, z tym że u mnie na widoku pojawiła się duża możliwość założenia własnej działalności i sporych dochodów na horyzoncie. Musiałabym się tylko poświęcić temu przez dłuższy czas, rok do dwóch lat. Niestety, branża wyklucza pracę w ciąży ze względu na uszkodzenie płodu. Dochody byłyby 100% większe niż obecnie. Dodam jeszcze, że obecnie pracuję właściwie do późnych godzin wieczornych, najczęściej od 13 do 21 i nie chciałabym wychowywać w takich warunkach dziecka. Zmiana pracy nie pomoże, bo wszędzie w branży są takie godziny pracy.

I tu pojawia się problem, a mianowicie naciski na dziecko. Właśnie teraz. Moi rodzice, teściowie, rodzeństwo, narzeczony, a nawet koleżanki. Wszyscy jakby się uparli na dziecko, bo to już czas, młodsza nie będę itp. Choruję na policystyczne jajniki i sam lekarz twierdzi, że nie mam zbyt długo zwlekać. Ostatnio u mnie w rodzinie ciotka urodziła wcześniaka, który zmarł, to już w ogóle jest argument (ciotka 10 lat starsza ode mnie).

A ja mam wrażenie, że moje ciało przestało należeć do mnie, że wszyscy roszczą sobie do niego prawo i mówią mi, co mam z nim robić. Jeszcze narzeczonego starałam się zrozumieć, w końcu ewentualne dziecko też będzie jego, ale powinien dać mi przestrzeń, jeśli jej potrzebuję. Nie chcę stracić okazji dobrego zarobku, ustawienia nas jako przyszłych rodziców i zapewnienia sobie i dziecku warunków do dobrego życia. No bo bez przesady... Jeśli będę pracować takim trybem, jakim pracuję, to ja dziecka widywać nie będę, ewentualnie w weekendy. Narzeczony kilka razy do roku wyjeżdża w delegację na tydzień do miesiąca czasu. Rodziców i teściów mam 100 km dalej. Co ja z tym dzieckiem zrobię? Muszę mieć elastyczny czas pracy... Albo z niej zrezygnować, co nie wchodzi w grę, bo narzeczony nawet teraz zarabia mniej ode mnie. Na moje propozycje, żeby to on rzucił pracę zarobkową i zajął się dzieckiem wielce się oburzył, że jak to, przecież praca... No właśnie, a moja praca już się nie liczy? Mam wszystko rzucić i zostać matką? Na moje argumenty wszyscy odpowiadają, że jakoś to się ułoży i nie można wszystkiego zaplanować. A otwierając działalność, pracowałabym jako podwykonawca trzy dni w tygodniu. Brzmi lepiej...

Po prostu wszystkim jakby szajba odbiła. Ja też chcę dziecka, naprawdę. Ale jeszcze nie teraz. Nie teraz, kiedy zaczyna się układać. Chciałbym się najpierw trochę dorobić, zwiedzić kawałek świata, pokorzystać z dóbr materialnych, zanim będę musiała się poświęcić dla dziecka. Nie wiem dlaczego nikt tego nie rozumie i jestem wrogiem numer jeden.
Koniczynka368 Odpowiedz

Nie słuchaj innych tylko postępuj w zgodzie ze sobą. Teraz mowią że "wszystko się ułoży", ale jak pojawi się dziecko to wszystko będzie na twoich barkach.
Podejścia narzeczonego, który nie dość że zarabia mniej, to jeszcze ma pracę wiążącą się z delegacjami, ale oburza się na pomysł zostania z dzieckiem - szkoda nawet kometować.

Blbl

Naciski na dziecko to strasznie słabe - wiadomo. I nie ma co się czarować, ciężar wychowania dziecka spoczywa głównie na kobiecie, nawet jeśli facet ma najlepsze chęci. Ale jest inna strona medalu. Jeśli planujesz własną działalność, to niestety ale najlepszym momentem na ciążę jest czas, gdy masz umowę o pracę, najlepiej na czas nieokreślony. Taka prawda. Nie wiesz, jak będzie przebiegać ciążą. Możesz być zmuszona do leżenia, możesz nie być w stanie pracować. Umowa o pracę zabezpiecza Ciebie i Twoją rodzinę finansowo na okres ciąży i 1 rok życia dziecka. Znam dziewczynę, która zaszła w ciąże będąc na włsnej działalnosci, lezała miesiącami na patologii ciąży i musiała pracować zdalnie, żeby w ogóle być w stanie sie utrzymać. Nie polecam.

Anonimowane Odpowiedz

Nie słuchaj się rodziny, kolezanek i postronnych. Nie ma nic gorszego dla młodych rodziców niż kłopoty finansowe. Jeśli masz szansę ustawić się na dobrej pozycji zawodowo - wykorzystaj to.
A jak mężowi się nie podoba to sam może pójść na urlop rodzicielski - skoro zarabia mniej, na etacie i w delegacjach to jest najrozsądniejszym wyborem. A jeśli nie zamierza się kierować rozsądkiem, to mentalnie jeszcze nie dorósł do bycia ojcem.

DeathFairy Odpowiedz

Znam małżeństwo, teraz już z dorosłymi dziećmi, gdzie to mąż zrezygnował z pracy I zajmował się domem i dziećmi. Na utrzymanie rodziny zarabiała żona

upadlygzyms

Jestem zdania, że jest to wyjątkowy model. Potrzeba zgrania dwóch naprawdę silnych osobowości. Do tego mocno specyficznych. Być może za jakiś czas będzie to normalne, tak jak w międzyczasie stała się normalna wspólna opieka nad dzieckiem.

MaryL2

Można też dla świętego spokoju skłamać. Że mąż ma pracę zdalną, albo zwolnienie lekarskie

ajjajaj Odpowiedz

Wiesz dlaczego wszyscy tak namawiają? Bo zazdroszczą że masz lepiej niż oni... Jeśli uważasz że jeszcze za wcześnie na dziecko to twoja sprawa. Lepiej później zostać matką niż żałować że nie spełniłaś swoich planów

Postac

A co ma lepszego?
Jak jesteśmy młodzi, to gonimy za pieniędzmi. W wieku 30-40-50 lat pieniądze są, ale okazuje się, że nie ma z kim się nimi podzielić. Trochę smutne, nie? Ale nie wszyscy to rozumieją na czas, więc rodzina daje dobre rady. Nieproszone, ale jednak z troski, a nie zazdrości.

Koniczynka368

Postac, ale wiesz że nie ma jednego słusznego sposobu na życie? I ludzie mają różne priorytety, a nie wszystkie rodziny dają rady z troski (i wciąż: nieproszona rada pozostaje nieproszoną radą)?
Zadziwia mnie jak ciężko niektórym zrozumieć że ludzie są różni i nie wszyscy chcą żyć tak jak ci od "dobrych rad"...

ohlala

@Postac

Teraz to, za przeproszeniem, pierdolnęłaś. Nie ma z kim się podzielić? Brak dzieci nie oznacza, że nie ma się bliskich.

Postac

ohlala - mimo wszystko większość ludzi ma dzieci, rodziny - bezdzietni czas spędzają inaczej. W dodatku przychodzi refleksja "komu ja to wszystko zostawię". Być może nie każdy, ale wszystkie badania ludzi na progu śmierci potwierdzają, że ludzie najbardziej żałują albo zbyt małej ilości czasu z bliskimi, albo braku / zbyt małej ilości dzieci. Praktycznie nikt nie żałuje,że za mało pracował. A Autorka jest w sytuacji, gdy ma medyczne potwierdzenie, że nie powinna zwlekać z dziećmi. A zamrażanie komórek jajowych i inwitro? Będzie teraz harować, żeby później było ją stać na poczęcie?

ohlala

@Postac

Tę refleksję wyciągnęłaś z... nie wiem, skąd. Ludzie, którzy mają prawdziwe pieniądze, doskonale wiedzą, na co mogą je przeznaczyć po śmierci. Nie trzeba mieć dzieci, żeby mieć rodzinę. A stwierdzenie, że większość osób ma dzieci jest coraz bardziej błędne. Nie mówiąc już o tym, że dzieci niczego nie gwarantują.
Nie wiem też, czemu przyczepiłaś się tego pracowania, bo autorka jasno napisała, że na swoim będzie pracować 3 dni w tygodniu. Zresztą, Twoje namawianie nie ma żadnego sensu, bo prawda jest taka, że gdyby autorka rzeczywiście chciała mieć dziecko już i teraz, to po prostu by się za to zabrała. Nie robi tego, bo pewnie podświadomie wie, że jej facet nie nadaje się na ojca - ani nie zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać rodzinę, ani nie chce się opiekować dzieckiem.

Swoją droga już chyba nie pamiętasz, jak miauczałaś w anonimowych, jak ciężki był dla Ciebie brak pracy, ale ja Ci przypomnę. :)

Postac

Ciężki psychicznie - fakt, był. W ogóle okres po urodzeniu drugiego dziecka był dla mnie naprawdę trudny. Hormony, ciągle w domu z dziećmi, brak pomocy osób trzecich (mimo, że obie babcie obiecywały), brak możliwości oderwania się. Było, minęło. Nie żałuję, mam cudowną rodzinę i wróciłam do życia w społeczeństwie. Zdecydowałam się na to świadomie, ale miałam za mało informacji, że będzie aż tak ciężko i że będę z tym sama.
Skąd wzięłam refleksję? Czytam sobie różne statystyki, artykuły. Najczęściej o sensie życia wypowiadają się osoby pracujące ze starszymi - w hospicjach, jako pielęgniarki dla starszych, w domach seniora. Mało kto zarobi "prawdziwe pieniądze", zazwyczaj mieścimy się w jakiejś średniej.

A czy ja ją namawiam? Uważam, że to jej decyzja: niech ma świadomość, jakie może mieć konsekwencje. A zarzucanie rodzinie zazdrości i złych intencji bez żadnych dodatkowych danych jest słabe.

Parawanznadmorza Odpowiedz

Pracowałam w wieku lat 26 ze starymi aktorkami przy sztuce teatralnej. Zaszłam w ciążę. I większość obsady mówiła mi jak bardzo mi zazdroszczą dziecka. Wiele z nich się nie zdecydowało. W starości towarzyszyly im psy. Nieliczne szczęściary miały jedno dziecko i mogły cieszyć się z wnukow.
Jedna z bardzo cenionych aktorek, bogata, rozpoznawana, powiedziała mi że wszystko co ma to gówno. I że nic nie weźmie do grobu.
Często o tym myślę kiedy ją wspominam (od kilku lat nie żyje). Ja właśnie trzymam na rękach kolejnego malucha. Moje starsze dzieci są już młodymi nastolatkami. Niektóre koleżanki rodzą właśnie pierwsze dziecko (w okolicach 40). Moje najnowsze macierzyństwo jest spokojne. Mogę cieszyć się tym maluchem, celebrować każdy dzień bez stresu. Doskonale wiem jak być matką.
Może nie mamy super samochodu ani dużego mieszkania, a w wakacje jeździmy pod namioty, ale dzieciaki dają mi tak dużo że nie żałuje.
Za kilka lat starsze odejdą wkraczając w dorosłość, zostanie ze mną ten mały bąbel, którego teraz kołyszę. Za trzy lata pójdzie do przedszkola, a ja będę żałować że te lata minęły i już nie mogę grzebać patykiem w kałuży.
Kiedys żalowalam sensie za mało wybawilam, za mało świata zwiedziłam ale nie mam jeszcze 40tki a zaraz będę mogła to wszystko zrobić.
I nie, nie mam oszałamiającej kariery w korpo ale niedawno obroniłam doktorat :)
Pewne rzeczy (np. duże mieszkanie) są potrzebne tylko gdy wszystkie dzieci mieszkają w domu - jest to raptem kilka lat. Potem zostaje się samemu lub z partnerem - w ilu pokojach się wtedy mieszka? Ile jest rodzin które latami budowały dom, a kiedy skończyły dzieci szybko poszły na swoje i wygodniej byłoby mieszkać w mniejszym metrażu?
Nie uważam że wszyscy muszą mieć dzieci - może Ty nie musisz, ale wówczas nie zwodz narzeczonego, zajmij się rozkręcaniem firmy a on niech sobie znajdzie dziewczynę która ma podobne do niego wartości.

Parawanznadmorza

Co do innych spraw - nie znam wielu związków gdzie dziećmi zajmują się w równym stopniu oboje rodzice. Zazwyczaj ciężar opieki w pierwszym okresie spoczywa w większości na kobietach - mój mąż nie umie czytać niemowlaków. Bardzo aktywnie zajmuje się starszymi dziećmi, ogarnia treningi sportowe i wyprawy sobotnie. Ale początek to 90% do 10%. Po dwóch miesiącach 80% do 20%. Z każdym miesiącem przejmuje kolejne 10%.
Spokojnie zostawiałam z nim małe niemowlaki ale na kilka godzin bo mama to nie tylko mleko ale też bezpieczeństwo, znane bicie serca etc. Matce też jest w pewnym sensie łatwiej czytać potrzeby niemowlaka - mój mąż leci schematem: jedzenie, pielucha, spanie.
Większość rodzin w Polsce ma wgrany tradycyjny model wychowania dziecka - mama z młodymi a tata do pracy - i wcale nie łatwo go zmienić (zwłaszcza w mniejszych miasteczkach).
Ja kiedyś nie myślałam że się odnajdę a roli matki, a jednak mi ona podpasowala.

Wybierz dobrze.

Postac Odpowiedz

Nigdy nie będzie dobrego czasu na dziecko. Zawsze będzie coś. Z jednej strony rozumiem chęć samorealizacji, poprawienia sytuacji materialnej. Z drugiej strony im później zdecydujesz się na dziecko, tym większe ryzyko komplikacji. A jeśli się jeszcze okaże, że któreś z Was ma problemy z płodnością, to możecie z tym dzieckiem nie zdążyć.

Ja się zdecydowałam na dziecko rok po skończeniu studiów, mimo umowy na czas określony. Skończyło się to 4-latami w domu, bez zatrudnienia. Ale mam dwójkę zdrowych dzieci, przed 30-tką wróciłam do pracy. Pracować zdążę, jeszcze minimum 30 lat. Na rodzenie dzieci mam mniej czasu.

Postac

A jeszcze pytanie. Czemu narzeczony ma "rzucać" pracę? Może wziąć roczny urlop, a później dziecko do żłobka.

Postac

Twój facecik Cię bije, ale jest bankomatem, więc go nie zostawisz. Sama chodzisz do psychologa, ale uważasz, że jak ktoś inny to robi, to źle. Jednocześnie pracujesz, zajmujesz się dzieckiem i jesteś utrzymanką. Podróżujesz spędzając czas tylko z mężem, nie zostawiając dziecka bez rodziców. Drzesz japę pod każdym wyznaniem, w którym możesz nakrzyczeć na innych albo pochwalić się swoim idealnym życiem. A pół dnia w żłobku na pewno jest konieczne, skoro ojciec by pracował rano, a matka popołudniami.

Postac

Najpierw pisałaś o przemocy w rodzinie. Później, że masz cudownego męża, który Cię utrzymuje i przelewa Ci kasę na konto. Później nagle dzidziuś. Jak napisałam, że mnie mąż utrzymuje, to nagle Ty miałaś dobrze płatną pracę. Później coś Ci się pomyliło i jednocześnie w komentarzach byłaś na macierzyńskim i wychodziłaś do pracy. Teraz też jesteś na dobrze płatnym macierzyńskim, mimo, że dziecko już powinno mieć koło roku. A nie lubię Cię, bo zero argumentów z Twojej strony, jedynie krzyki i przekręcanie słów. Nawet teraz nie odpisałaś na jedyne zdanie, które napisałam o sytuacji Autorki, a jedynie mnie obrażasz. Uważasz się za najlepszą i najmądrzejszą, a innych gnoisz. Zero jakiejkolwiek rozmowy. Tylko nie wiem, po co Ci znów odpisuję, skoro doskonale wiem, jaką odpowiedź dostanę... Same krzyki, nic mądrego.

bazienka

Hva nie klam, sama pisalas, ze podczas seksu facet pierze cie po twarzy
tego tez sie bedziesz wypierac, NorskeKatten?
jestes najwieksza hejterka na tej stronie, do tego klamczucha xd

Dragomir

Nie chce mi się przekopywać miliona wyznań i komentarzy pod nimi by to znaleźć, ale chyba stracę jednak trochę czasu i to zrobię. Żeby utrzeć nosa najbardziej przemądrzałej użytkowniczce anonimowych.

Nie dalej jak ostatnio pisałem, że nasze prawo jeżeli chodzi o wiek zgody jest rozsądnym kompromisem, i pełnoletni chłopak, który współżył z dziewczyną poniżej tego wieku, ale bez jej protestów ani innych znamion braku świadomej zgody - powinien być sądzony za seks z osobą poniżej dozwolonego wieku, ale nie o gwałt. Tak napisałby hebefil?

A pedofila wyssałaś z faji dewianta, któremu podoba się jak jego kobieta uprawia seks z kimś innym na jego oczach, bo mój żart którego nie załapałaś zinterpretowałaś tak, że ja się napalam na kilkuletnie dziecko...to było obrzydliwe pomówienie i gdybym nie miał na ciebie wylane i nie bylibyśmy na stronie do anonimowego pyskowania, a w rzeczywistości to odpowiadałabyś przed sądem za pomówienia i niszczenie reputacji, i to na twojej głowie byłoby udowodnienie, że mam skłonności do podniecania seksualnego na widok kilkulatków. Fajnie że dobrze ci się wiedzie, bo takie posądzenie mnie trochę by cię mogło kosztować, gdyż rzutowałoby na moją pracę. Jesteś obrzydliwa hva.

bazienka

Hva, wrocilam ze szkolenia, jestem padnieta, ale chwilke poszukalam i mam wyznanie, gdzie w komentach przyznajesz sie do lubienia bdsm, a ktos nazywa cie kotem norweskim i jakos bulwers nie zaszedl #0MaaO

Drago, wiesz art 200 penalizuje seks z osoba przez wiekiem zgody niezaleznie od tego czy jest konsensualny, czy tez nie i od kogo wychodzi inicjatywa (bo zgoda takiej osoby nie ma mocy prawnej)
jest jeszcze art. 199 par 3 kk, tzw. uwiedzenie maloletniego

Iguannna Odpowiedz

Zapytaj męża dlaczego chce być tylko dawca spermy. Ty czegoś takiego nie potrzebujesz. Ojciec to coś więcej. Ty masz poswiecic zdrowie fizyczne, psychiczne, karierę i zamknąć się w domu a on? Powiedz ze chcesz dziecka ale nie chcesz mieć go sama, idźcie na kompromis. Ty ryzykujesz zdrowiem, on kariera. To i tak mniejsze poświęcenie dla niego. Nie daj się oszukać jak większość kobiet namawianych na dziecko!
Przede wszystkim zabezpiecz się. Dla kobiety urodzenie dziecka to olbrzymie ryzyko którego oczywiście w większości społeczeństwo nie rozumie. Ryzyko utraty zdrowia a nawet życia, przerwanie drogi zawodowej, utrata stabilizacji psychicznej, poleganie na łasce i niełasce partnera. Zadaj sobie pytanie co będzie jeżeli on odejdzie? Takich przypadków są miliony. Facet chce dziecka, ono się rodzi a on odchodzi. Jesteś zabezpieczona finansowo i gotowa psychicznie na taka sytuacje?
A co do reszty rodziny to sama kiedyś swojej powiedziałam ze dopytywanie o takie intymne sprawy jest wręcz obrzydliwe i zboczone. Co kogo interesuje kiedy twój partner zaleje cię sperma. Jak im brakuje dzieci to nich siebie na wzajem zalewają. Jakie będą kolejne pytania? Czy próbowałaś analu? Kiedy ludzie pojmą ze pytanie o takie sprawy jest niestosowne, obrzydliwe i żałosne. Musisz im stanowczo dać do zrozumienia ze nie życzysz sobie pytań o tak intymne sprawy i ze w tym wieku powinni już wiedzieć ze jest to conajmniej niestosowne.

LadyL Odpowiedz

Wiem, że łatwo powiedzieć ale... Nie poddawaj się. Jak masz daleko rodziców i teściów, mąż ma problem żeby zostać z dzieckiem, to naprawdę cała opieka spadnie na Ciebie, zostaniesz z tym sama i wykończy Cię to psychicznie, będziesz żałować. Ogarnij karierę, finanse, zabezpiecz się, instynkt dobrze Ci mówi, będziesz cudowna matka, skoro już teraz wiesz co jest ważne, a reszta jest po prostu ślepa. Rozmawiaj z mężem, wałkuj temat, żeby to on został z dzieckiem, a jak tego nie zrobi, miałabym wątpliwości czy jest na tyle dojrzały. Z tego mogą być problemy w przyszłości. Może chce dziecko bo chce? A cała opieka spadnie na Ciebie? Nie przebierze pampersa, nakarmi, wykąpie... Zastanów się dobrze na co się piszesz.

CentralnyMan Odpowiedz

To ty urodzisz dziecko i ty się nim będziesz zajmowała więc ty decydujesz kiedy

Iguannna

I dokładnie to powinna im powiedzieć. Zamierzacie mnie zostawić sama z dzieckiem zatem to ja zdecyduje kiedy ono się pojawi

Solange Odpowiedz

Może pomyśl o zamrożeniu swoich komórek jajowych, a w przyszłości in vitro (za pomocą swoich komórek jajowych)? Wiem, że jest taka opcja, choć nie znam szczegółów, ale poczytaj o tym, popytaj lekarzy, bo może ona jest rozwiązaniem twojego problemu.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie