#zcXHo
W jednym z ostatnich dni roku szkolnego na angielskim wypisywaliśmy nowe słownictwo z jakiejś czytanki. Jako miłośnikowi języków obcych wiele z nich było mi znanych. Gdy skończyliśmy, nauczycielka poleciła mi, abym przeczytał wszystkie słowa, żeby wszyscy znali wymowę. Gdy skończyłem, ta powiedziała coś w stylu:
- Masz bardzo amerykański akcent.
Ucieszyły mnie te słowa, bo faktycznie taki akcent zawsze starałem się uzyskać. Czar prysł, gdy dodała:
- My się uczymy brytyjskiego, więc tak nie mów.
olej babę i się nie przejmuj i mów z akcentem jak i słownictwem "American English". Co najwyżej będzie mogła dać 4, a nie 5 - ale to nie ma znaczenia w dorosłym życiu tylko to, czy jesteś w stanie mówić płynnie, znasz słownictwo itd - a nie co miałeś na koniec semestru/roku z jakiegoś przedmiotu.
Przejdź na londyński cockney albo szkocki (oba to Wlk. Brytania), wtedy nauczycielka zatęskni za amerykańskim. :)
Typowa nauczycielka podcinająca skrzydła. Miałam takie w gimnazjum, zwłaszcza z biologii i całkiem mnie to zniechęciło do nauki
I mamy tego owoce :)
Niby jakie? Wiedzę można zdobywać też poza szkołą
Niemożliwe, kobieta kobiecie? Jest tu taka jedna, która w kółko powtarza, że takie rzeczy się nie zdarzają. Idź z nią pogadaj i wróć, jak dojdziecie do jakiejś jednej spójnej wersji.
To była kobieta ze starszego pokolenia, całkowicie oczadzona patriarchatem, fanatyczka Radia Maryja. Ona jest już nie do odratowania, ale młode dziewczyny na szczęście podążają za feministycznymi ideałami
Powiedz że jesteś emełyken feeen i ju low płezydent Człomp.