#yymYA

Ostatnio pokłóciłem się z jedną pracownicą u mnie w pracy, i to w trakcie spotkania firmowego. Z pół godziny później wylałem na nią kawę - oczywiście zupełnym przypadkiem i to nie miało nic wspólnego z wcześniejszą kłótnią. Czy ktoś wierzył w tę wersję wydarzeń? Do dzisiaj pewnie tak, bo dzisiaj przypadkiem trzasnąłem ją drzwiami w głowę. Do końca życia się z tego nie wytłumaczę.
karlitoska Odpowiedz

Nie wiem jak mocne było uderzenie w głowę, ale te wylanie kawy jest upokarzające - pewnie nie miała ciuchów na zmianę i musiała zostać w mokrych, poplamionych ciuchach (zniszczonych jeśli kawa się nie sprała). W zależności od zniszczeń wypadało by przynieść bon do galerii handlowej jeśli ciuchy były nie do doprania albo duża czekoladę w ramach przeprosin, wręczona przy wszystkich. Myślę, że to by postawiło cię w lepszym świetle.

Dodaj anonimowe wyznanie