#ybj9N

Wychowywałam się na wsi, gdzie hodowla zwierząt to rzecz powszednia.
Wśród zwierząt hodowlanych w gospodarstwie moich rodziców moimi ulubieńcami były króliki :) Potrafiłam przesiadywać z nimi całymi dniami. Na wakacje do mojej wsi przyjeżdżała moja przyjaciółka z miasta, która często mnie odwiedzała.
Któregoś razu wspomniała, że zawsze chciała mieć królika, w końcu wybłagała rodziców i dostała... króliczka miniaturkę (dorosły osobnik kilka razy mniejszy od królika hodowanego na wsi). Pewnego dnia... przyszedł nam do głowy głupi pomysł: Rozmnożymy nasze króliki! Wsadziłyśmy więc jej króliczkę miniaturkę do klatki mojego pokaźnego samca. Oczywiście robotę wykonał :)
Niestety skutek był tragiczny.... miniaturka zdechła, ponieważ została zapłodniona i króliki znajdujące się w niej były za duże i po prostu ją rozsadziły...

Trauma została do dziś.
Lyssa Odpowiedz

Dzieciakom do łbów różne pomysły przychodzą. Gorzej tu z odpowiedzialnością rodziców twojej przyjaciółki, którzy z królicą nie raczyli ruszyc dupy do weterynarza.

I tu jeszcze taka kwestia - króliki miniaturki, wbrew temu co wiele osób myśli, wcale takie małe nie są - bo w zależności od rasy, czy odmiany ważą 1,5- 3,5kg. Wszelkie baranki, czy angorki - należące właśnie do odmian miniaturowych, ważą niewiele mniej od przecietnego hodowlanego. A tak dla porównania - dorosła świnka morska (nie spasiona) waży około kilograma - a często powyżej.

Megg16

Nie wiem jak jest z królikami, ale miałam kiedyś innego gryzonia, zakupionego w sklepie zoologicznym. Za 2 tygodnie miałam już 7 gryzoni. Tamten gryzoń, sprzedany mi jako samiec, był w ciąży. Dla kogoś kto nie ma jako takiego porównania, bo nie widział w życiu kilku innych przedstawicieli tego gatunku, nie było nic widać - nawet żeby ten gryzoń był jakiś gruby czy coś. No nie, myślałam, że tak ma być (a właściwie to z tego co pamiętam chyba nawet za bardzo nie schudł po urodzeniu, no ale to było wiele lat temu, pamięć może mnie zawodzić). W związku z tym wydaje mi się realne, że nikt nie zorientował się że królik jest w ciąży, jeśli koleżanka nie napomknęła w domu rodzicom o tym pomyśle. Mój gryzoń (pewnie z mojej winy, bo nie wiedząc co i jak wsadzałam łapska do klatki, do maluchów) zjadł swoje młode :( po tym nie byłam już w stanie darzyć go żadną sympatią, bałam się go, więc moi rodzice oddali go jakiejś znajomej znajomego. Do gryzoni wstręt mam do dziś.

Niezjanoma Odpowiedz

Jest tu jakiś biolog, który może stwierdzić autentyczność wyznania?

rosallie1241

Potwierdzam. Często tez się tak dzieje przy rozmnażaniu psów np yorków - zazwyczaj do suczki jest dopuszczany pies mniejszy od niej zeby uniknąć właśnie takich sytuacji.

rosallie1241

U większych psów nie ma aż tak dużego zagrożenia bo po prostu macica jest większa i nawet jesli szczeniąt jest duzo to ma miejsce zeby się rozciągnąć - wszystko zalezy od liczby maluchów, jesli się nie mieszczą to zazwyczaj się duszą i rodzą martwe albo dochodzi do poronienia jeszcze we wczesnym etapie ciąży

anakonda257 Odpowiedz

Dlatego lepiej żeby to samiec był mniejszy a samica duża.

Anonex

Albo samiec miał mniejszego ;D

Postac

Wielkość potomstwa uzależniasz od wielkości penisa, Anonex?

SpuchnieteJaja Odpowiedz

Bylo pukane xd

Dodaj anonimowe wyznanie