#xZJKE
Większość z was pewnie wie jak to jest w liceum ze sprawami sercowymi: związki są szybkie i wybuchowe jak laska dynamitu. Co chwile ktoś się rozstaje i ponownie schodzi, tak w kółko. Ze mną było inaczej.
Znałem Ją od podstawówki. Miła, zawsze uśmiechnięta i co najważniejsze niezwykle delikatna w swej naturze i urodzie. Wydawałoby się, że są to szczeniackie podrygi, ale aż do połowy liceum, robiłem wszystko by Ona była jak najszczęśliwsza. Nawet, gdy pustka zaglądała mi i moim rodzicom do kieszeni, wyskubywałem parę złoty przeszukując stare spodnie, by móc jej kupić na urodziny ulubiony tort. Komplementowałem, chodziłem z nią po sklepach, pomagałem nosić zakupy, rodzice kazali jej kupić. Nie liczyło się nic oprócz jej towarzystwa i orzechowych oczu.
W liceum ostatecznie się stało: powiedziałem wprost co czuje. Znacie to uczucie ulgi, gdy po długim nurkowaniu bierzecie pierwszy wdech nad wodą? Tak właśnie się czułem, gdy Ona uśmiechając się odparła, że czuje to samo. Potem było niesamowicie. Ojciec zawsze mi powtarzał, że mężczyzna musi się w emocjach powstrzymywać, lecz nawet jego twarde słowa nie spowalniały walącego serca, jak gdybym miał zaraz runąć w przepaść, gdy Ona szła w moją stronę przywitać się jak to robiła codziennie.
W pamięć najbardziej zapadł miodowy zapach jej włosów, gdy ją przytulałem.
Ona nie została dłużna mojej wylewności w miłości do niej. Gdy tylko mogła, pomagała mi w języku Polskim, którego jako ścisłowiec szczerze nienawidziłem, sama wprowadzała poprawki krawieckie do mojego garnituru na studniówkę, rozumiała i nawet częściowo podzielała moją fascynację militariami. Gdy przed egzaminem maturalnym poprawiała mi krawat i włosy, chciałem się dosłownie zapaść w jej oczach na zawsze.
Nie wiem co we mnie wstąpiło w pomaturalne wakacje. Zacząłem na nią warczeć, potem wybiórczo ignorować, aż w końcu całkowicie odciąłem kontakt. Nie wiem czemu się tak zachowałem. Śmiałem się, gdy moja mama kazała mi wyjść przed dom, gdzie stała Ona , która chciała porozmawiać o tym co mi się stało. Myślałem że jestem twardy, gdy wyglądając przez okno widziałem jak Ona siada na schodach i zaczyna płakać.
Teraz po czterech latach czuje się jak ostatnie ścierwo. Oto ja, wydawałoby się, przeciętny facet, złamał totalnie i bez powodu serce jednej z najpiękniejszych istot na Ziemi. Nie mogę normalnie spać, z myślą jaki naprawdę okazałem się w środku.
Wyrywam sobie włosy z głowy, chcąc cofnąć czas i naprawić wszystko jak to tylko możliwe. Gdybym tylko mógł, walnąłbym siebie z przeszłości serdecznie w pysk.
Boże, jeżeli istniejesz: pokaraj mnie za to draństwo wieczną samotnością.
A mówią, że to kobiet nie da się zrozumieć.
List. Napisz do niej list- szczery jak ten do Anonimowych.
Nawet, jeśli to niczego nie zmieni w waszych relacjach... Ona też poczuje się lepiej.
To zależy od charakteru i sytuacji życiowej dziewczyny, ale jeśli jest szczęśliwa z kimś innym, to nie sądzę, by wiele innych na jej miejscu chciało, żeby były, który tak ją potraktował, pojawił się ponownie i mieszał w jej życiu.
I jeśli go napiszesz autorze, daj znać co dalej
Tylko autorze, błagam, jeśli zdecydujesz się na taki krok, a wiesz, że jest w związku, nie wspominaj niczego w romantyczny sposób. Nie ma po co mieszać jej w głowie i psuć jej na nowo życia, bo cóż, nigdy nie wiesz, czy znowu coś Ci się nie odwali.
A przeprosiny będą bardzo ważne. Jestem pewna, ze ona obwinia(ła) się o przyczynę Twojego zachowania, to pomoże jej poukładać myśli.
A na zmiany nigdy nie jest za późno
Nie zgadzam się z tym listem. Sama kiedyś to zrobiłam i żałuję. Spoko - na jakiś czas się polepszyło, ale to po dość ostrej kłótni, która zniszczyła kontakt, koleś pokazał go wszystkim znajomym... Dlatego z własnego doświadczenia - nie polecam.
Evanesca tu wszystkk zależy od dojrzałości, jeśli zadawałas sie z niedojrzalym chłopakiem to mogłaś sie tego spodziewać. Pewnie miał z 17 lat co nie?
Niestety trochę więcej ;) A skąd wiadomo, że dziewczyna będzie wystarczająco dojrzała? Z moich obliczeń wynika, że Autor ma mniej więcej 23 lata - dziewczyna zapewne też coś koło tego. Oczywiście, że to zależy od jej charakteru i dojrzałości, ale Autor ją zranił i nie można wykluczyć, że mogłaby ewentualnie wykorzystać list przeciwko niemu. Bądźmy szczerzy - wiek nie jest wyznacznikiem dojrzałości. Jeżeli już Autor zdecyduje się to zrobić, to dziewczyna i tak będzie chciała się spotkać, żeby o tym porozmawiać. Czy nie lepiej od razu poprosić o spotkanie? Mogę się założyć, że nie odmówi, bo będzie ciekawa, co takiego Autor ma jej do powiedzenia.
Ale ktoś dojrzały nie przejmie sie tym, że inni przeczytali albo poznali treść listu. Proste, trzeba sie liczyc z konsekwencjami, a przede wszystkim nie wstydzić swoich uczuć i emocji, a ty widocznie przeżywałaś to bo glupoty popisalas i sie wstydzilas. ☺
List, SMSy, czy nawet głupie wiadomości na Facebooku to prywatne rozmowy. Nie chodzi o wstyd o to, co było tam napisane, bo napisałam to, co czułam. Chodzi o pokazanie innym czegoś, co przeznaczone było dla tej konkretnej osoby. Najprostszy przykład - jeśli pokłócisz się z przyjacielem/przyjaciółką albo i nawet ze swoją dziewczyną/swoim chłopakiem to raczej nie chcesz, żeby wszystkie brudy czy też jakieś Twoje sekrety poznali inni. To jest sprawa tylko Twoja i tego kogoś. Nikogo więcej.
Moim zdaniem list to zły pomysł. Spotkanie byłoby zdecydowanie lepsze, bo można wszystko załatwić i o wszystkim powiedzieć prosto w oczy.
I tak właśnie powstają zimne s**i bez serca. Bo łatwiej jest być wyrachowaną sfochowana panna niż dobra dziewczyną. Mi właśnie taki jeden złamał serce. Przez niego zupełnie straciłam wiarę w siebie. Długo ją odbudowywałam. Ale już nigdy nie stałam się taka sama , trzymam dystans i nie umiem być tak otwarta jak kiedyś.
Mam nadzieję, że kiedyś znajdzie się ktoś taki, przy kim będziesz szczęśliwa i w stu procentach sobą :)
Wydaje mi się, że wtedy było ci po prostu "za dobrze". Zdając maturę czułeś się nie wiadomo kim, kierując się myślą "teraz to moje życie się dopiero zaczyna" i chciałeś użyć tego życia. A ona z podejściem troskliwej matki polki nie bardzo pasowała w twoje wyobrażenie tego, co cię zajebistego jeszcze w życiu ma spotkać. No i spotkało cię. Studia (czy tam praca) nie są aż tak kolorowe, szczerych przyjaciół czy partnera łatwo się nie znajduje, możliwe, że po drodze jeszcze doświadczyłeś nieudanycn związków. I teraz ci się przypomniało, jak dobrze ci było...
Mi się wydaje, że prędzej czy później i tak byście się rozeszli, bo nie byłeś wtedy gotowy na coś poważnego. A dziewczyny oczywiście, że szkoda... pewnie rok czy 2 miała wyjęte z życia, do tego dochodzi brak zaufania do facetów, który zostanie na dłuuugo
I tak jak ktoś gdzieś w komentarzach napisał, wtedy jej nie kochałeś. A teraz, być może, coś ci się w życiu wali (nie wiem, wypalenie zawodowe, brak pomysłu na życie, zawód miłosny) i przypomniało ci się o niej, o samych dobrych chwilach z nią i ją a "pokochałeś ją z żalu". A nawet nie ją, tylko twoje wyobrażenie o niej i o tych wspomnianych wyżej samych dobrych chwilach
kurde...ale przecież coś tam sobie myślałeś, przecież tak z niczego człowiek nagle chyba nie może zmienić swojego postępowania, uczuć do kogoś? Nie chce mi się w to wierzyć, że nie stało za tym coś jeszcze, bo to brzmi, jakbyś się z kimś głupim na głowy pozamieniał.
Paradoksalnie łatwiejsze do zrozumienia byłoby, gdybyś się zadurzył w jakiejś lasce, albo gdyby kumple Cię nabuntowali (byłoby to tak samo głupie, ale mniej niezrozumiałe... A Tak? wychodzi, że siedziałeś sam na chacie, podczas gdy dziewczyna, którą kochałeś jeszcze do niedawna chciała ratować wasz związek.
Mam nadzieję, że ona z tego wyszła, że już zapomniała, i że nie sprawiło to doświadczenie, że teraz jest oziębłą suką.
Ale jesteś głupi. Tyle powiem.
Zawsze mnie zastanawiało jak ludzie mogą rzucić kogoś kto ich kocha, zwłaszcza jeśli oni też go kochają. Sam nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale szczerze gardzę takimi ludźmi
Eee zaraz. "Nie byłem"? Czy ty przypadkim w innym komentarzu pod innym wyznaniem nie wypowiedziałeś/aś się w formie źeńskiej? :D
W sumie... Chciałabym żeby kiedyś ktokolwiek opisał takimi słowami moje oczy albo włosy ;(
Tak czy siak, nie rozumiem ludzi Twojego pokroju i mam wrażenie, że dobrze wiesz, co wpłynęło na Twoje zachowanie. Znajomi, inna dziewczyna czy coś. Teraz musisz się pogodzić ze swoją decyzją, a szkoda.....
A może ktoś je właśnie tak opisuje, tylko się do tego nie przyznaje? B) Pozdrawiam serdecznie Aloesiku
Mam nadzieję, że nie przyjdzie ci do głowy odszukiwać ją (choćby na głupim fejsie) i wyznawać po latach swoje grzechy szukając odkupienia i przebaczenia. Bo to znów byłby jedynie twój egoizm nakierowany na to, byś to ty poczuł się lepiej. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czegoś nam nie napisałeś. Nie napisałeś nam dlaczego zacząłeś się tak zachowywać względem niej. Myśląc o tym po latach i robiąc retrospekcję na pewno wiesz, co spowodowało że ci odyebao...
Ja pier.ole! Dziewczyna płacze pod blokiem, a Ty to przez okno widzisz i masz w dupie! Chcę wierzyć, że się zmieniłeś, ale wtedy powinieneś dostać w pysk.