#wUW6e
Moja 'matka', mimo mojego stanu, cały czas wmawiała mi, że jem za dużo, że niezdrowo, że obrzydliwie. W momencie gdy poznała prawdę o tym, co sobie robię, jedyne co chciała wiedzieć to to, czy uważam, że ona też jest gruba. Na każdym kroku mi dokuczała, mówiła, że wszystkim byłoby lepiej, gdybym się zabiła, że jestem nienormalna i nic w życiu mi się nie uda, że niedojrzała, że nie mam prawdziwych przyjaciół, że mój chłopak ma mnie gdzieś.
Dzisiaj, dobre kilka lat później, udało mi się zmienić moje podejście do siebie i do jedzenia. Wróciłam do zdrowej wagi. Akceptuję siebie, nie robię sobie krzywdy. Niestety przez problemy hormonalne wywołane przez anoreksję możliwe jest, że nigdy nie będe mieć własnych dzieci. Ale za to moja noga, ku zdziwieniu lekarzy, odzyskała w stu procentach sprawność. Cudem zdałam maturę z dobrymi wynikami. Mój chłopak był przy mnie przez cały ten czas i z olbrzymim zrozumieniem znosił moje najgorsze stany, a w lecie stuknie nam szósta rocznica. Przyjaźniliśmy się już od najmłodszych lat.
Niedługo zamieszkam ze swoim chłopakiem. Dla jego rodziców jestem jak córka. To niesamowici ludzie, którzy bardzo pomogli mi w leczeniu choroby. A wcale nie musieli. Cała jego rodzina bardzo się o mnie troszczy. Mam dwie przyjaciółki, które nie odwróciły się ode mnie, za co bardzo je kocham. Rozwijam swoje pasje - uprawiam sport, fotografuję przyrodę i dostałam się na wymarzone studia. Mam też marzenie, by zwiedzić świat. Szczerze doceniam to, co mam. Nie wierzę, że przeszłam takie piekło i nie poddałam się.
Moja mama? Do dziś traktuje mnie jak ostatniego śmiecia, ale niedługo wyprowadzam się i mam zamiar zerwać z nią wszelki kontakt. Niczym nie zasłużyłam na takie traktowanie.
Czasami, jak każdy, mam gorsze dni, ale po raz pierwszy jestem w stanie powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Chciałam tylko powiedzieć, że zaburzenia odżywiania to nie urojenia, kompleksy, fanaberie. To śmiertelnie niebezpieczne problemy. Ale można z nich wyjść. Zawsze jest nadzieja. Znajdziecie ludzi, którzy potraktują Was poważnie. Należy doceniać, to co się ma. Zdrowie to jedna z najwyższych wartości!
Aż szkoda nazywać matkę matką...
Każda kobieta może być matką, ale na tytuł mamy trzeba sobie zasłużyć :D
Stworzycielka/kobieta, która urodziła, ale na pewno nie matka...
jednak "matka" która tak traktuje swoje dziecko i nie zależy jej na jego życiu to zwykła wywłoka nie matka, nawet nie kobieta tylko potwór
@Hikikomori ,Mój ojciec zostawił nas jak byłam mała, widziałam go kilka razy. Będąc w drugiej klasie podstawówki przypomniał sobie o córce i przyniósł mi kolczyki i torbę słodyczy. Jak zapytał czy go poznałam powiedziałam, że nie. Później zaczęłam go odwiedzać. Naszerrelacje zaczęły się poprawiać. Pewnego dnia powiedzieli mi, że tata nie żyje, wpadł pod tira po pijaku.Mimo wszystko zawsze mówiłam do niego tato.
@Hikikomori mam to samo. Ostatnio mój ojciec mnie zapytał dlaczego mówię do niego Ojciec a nie Tata, to mu odpowiedziałem, że na miano taty trzeba Sobie zasłużyć. Mam już 22 lata, więc łatwo nie będzie odzyskać mojego zaufania, bo nie jestem tak latwowierny jak kiedyś.
Nie mogę uwierzyć, że można tak skrzywdzić dziecko. Całe szczęście, że masz przy sobie bliskich,którzy zawsze ci pomogą.
a mówi się, że mamy bezgranicznie kochają swoje dzieci.... nie wiem skąd bierze się taka nienawiść.
Dobrze, że masz takiego chłopaka, to skarb! :) Współczuję "mamy" i popieram zamiar zerwania kontaktu. Ona jest po prostu toksyczna, tacy ludzie są straszni :(
Nawet nie wiem jak skomentować zachowanie matki. Cieszę się że wyszłaś na prostą.
Jak tak można?! Własna matka?! Każdy człowiek zasługuje na miłość, nie ważne; gruby-chudy, niski-wysoki.
Poprostu źle trafiłaś. Współczuję Ci bardzo, ale gratuluję wygranej choroby i tak wspaniałych przyjaciół, chłopaka i nowych rodziców :)
Co tacy ludzie mają w glowie? Co ona zamierzała tym osiągnąć...? Masakra.
Super, że masz w sobie tą siłę dzięki której udało Ci się wyjść na prostą. Tak trzymaj, spełniają swoje marzenia i nie patrz na tych którzy sprawiają, że źle się czujesz sama ze sobą. Trzymam kciuki :)
Mam przyjaciółkę, która zaczęła się poważnie odchudzać. Ma niską wagę i wie, że to źle, ale dalej nie chce jeść za dużo. To raczej nie jest jeszcze anoreksja, może jakieś prapoczątki, ale bardzo chciałabym jej pomóc. Jak? Ktoś pomoże, był w takiej sytuacji? Najgorsze, że ona wie że to źle, ale dalej to robi :(
Powiedz jej ze moze tak sie doprowadzic do smierci. Pilnuj ja zeby jadla. Powiedz jej rodzicom.
Twoja matka to wielka pijawka , ale chlopak i przyjaciolki to prawdziwe skarby. Dbaj o nich tak jak oni o ciebie :)
Ps zycze powodzenia w dalszym ukladaniu sobie zycia
niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci