#wUVt8
W skrócie - wówczas przebywałam na urlopie macierzyńskim. W domu zawsze było czysto, obiad czekał na stole. W pewnym momencie szwagierka zaczęła nas jawnie wykorzystywać.
Nigdy nie dała nam na rachunki (woda, prąd) ani na zakupy, wracała z pracy o 13 i była wykończona (przedszkolanka). Kiedy poprosiłam o pomoc w pracach domowych, zaczęła wracać z pracy i zamykać się w pokoju. Z łazienki korzystała o 22.
Zaproponowałam, aby raz w tygodniu ona sprzątała łazienkę i myła prysznic, więc.. zaczęła korzystać z wanny.
Powiedziała, że nie będzie zamiatać nawet raz w tygodniu, bo ona tylko przechodzi do pokoju. Prania też sobie nie robiła, tylko rzucała nam do kosza.
W pewnym momencie sytuacja była tak napięta, że myła tylko swój kubek, a to co było w zlewie zostawiała. Przestała z nami rozmawiać, a kiedy mąż spytał o nowe lokum - zaczęła się zamykać na klucz w swoim pokoju.
Wyprowadziła się po pół roku, w wielkim fochu. Do dziś z nami nie rozmawia, bo my czegoś od niej chcieliśmy, a ona przecież "była zmęczona i nie można od niej pomocy wymagać".
Z rodziną tylko na zdjęciu. Wstyd mi opowiadać takie historie. Niestety prawdziwe.
Chyba domyślam się przyczyny jej rozwodu...
Też nie dziwię się, że nie wytrzymała nerwowo z zaborczym i apodyktycznym mężem który pewnie kazał jej posprzątać od czasu do czasu.
A może nawet czasem próbował zachęcić do rozmowy czy nawet wyjścia gdzieś, cham jeden...
Alez z niego musial byc burak....
Historia jest mega piekielni, ale może tak ta dziewczyna opłakiwała rozwód? Może po prostu nie miała już ani grama siły więcej żeby ogarnąć coś poza oddychaniem i chodzeniem do pracy. Nie popieram absolutnie takiego zachowania, tylko głośno myślę.
Pół roku? I nic nie drgnęło, w głowie nie zapaliła się lampka, że skoro u kogoś mieszka to po prostu czasem wypadałoby się dołożyć albo coś pomóc? Przez pół roku nic? To świadczy o człowieku, ludzie którzy szanują innych ogarniają takie sprawy i tak po prostu są wdzięczni za pomoc, pomimo swojej żałoby czy problemów. Tamtej pani widocznie miało się należeć. Co zrobić, są tacy ludzie, których należy unikać i tyle.
Niestety to naprawdę nie jest rzadkość. Dlatego najlepiej unikać takich sytuacji. A jeśli już nie ma się innego wyjścia, to postawić sprawę jasno i głośno omówić zasady współżycia.
Rodzina rodziną, ale nikt nie jest od utrzymywania dorosłych pracujących osób.
Dlaczego Ty masz się tego wstydzić? Dlaczego szwagierka się nie wstydzi? To ona powinna!
Kobieta powinna być Wam wdzięczna za dach nad głową. Zrozumiałe, że jeżeli u kogoś mieszkasz, to pomagasz i dokładasz się do rachunków. W końcu pozbyliście się pasożyta i macie święty spokój.
Ciekawe jak sobie radzi "na swoim".
Wniosek z tego taki, że nie wpuszcza się pod swój dach pasożytów, nie ważne jakie mają nazwisko.
a maz przez te pol roku nie przywolal jej do porzadku? przeciez mogl wywalic ja wczesniej albo zazadac udzialu w rachunkach i obowiazkach domowych
Gość gościem ale ludzie czasem sami dają sobie wejść na głowę. Nie chcę jej się prac? To oddzielac jej pranie i prac tylko swoje? Nie chce robić zakupów? To gotować tylko dla siebie. I tak będzie pewnie wyjadą z lodówki ale chociaż nie będzie miała ciepłego obiadku pod nosem. Przy takich akcjach pewnie jej czas pobutu skrócil by się o połowę. Wiem, że to źle brzmi, ale jeśli ona Was nie szanuje i wykorzystuje no to sorry...
Nie tylko z rodziną, uwierz. Zamieszkałam raz z przyjaciółką i jej psami. Kocham zwierzaki, ale ona nie sprzątała ani po sobie ani po nich, nie wspominając o częściach wspólnych. A i z czynszem bywało różnie.
Suma summarum, jestem 3 tys. w d*pę, przyjaciółki nie mam i tylko psiaków mi szkoda, bo wzorową opiekunką też nie jest
A skąd te 3 tysie w dupę? Co się stało?
Z jej "nie mam na czynsz, oddam po wypłacie", "ta praca jest straszna, niszczy mnie psychicznie, zostawię ją i poszukam innej"