#uZQXG
Razu pewnego postanowiliśmy jeszcze w podstawówce kupić z kolegą papierosy i spróbować, jak to jest w dorosłym życiu. Zrobiliśmy zrzutkę (jakieś śmieszne 4 zł, ale wtedy można było za to kupić 4 małe paczki czipsów, więc to był niemały hajs) i zgodnie z przemyślanym wcześniej planem zupełnie normalnym krokiem udałem się do sklepu w innej części miejscowości, by poprosić o paczkę Marlboro.
– Ale wiesz, że dzieciom nie wolno palić, a mi nie wolno sprzedawać papierosów dzieciom?
– No ja wiem, psze panią, ale to dla taty przecież, ja nie palę, no co pani? He, he.
– Nie sprzedam ci.
– Ale tata będzie na mnie zły, jak mu nie kupię.
– Twój tata będzie zły, jak mu przyniesiesz te papierosy.
– Dlaczego?
– Bo on pali Caro.
pokerface.jpg
Tak więc mieszkanie w małych miejscowościach miało też swoje wady. Mało się nie zabiłem, wybiegając ze sklepu xD Bałem się wrócić do domu, ale okazało się, że pani ze sklepu mnie nie „sprzedała” i rodzice nic nie wiedzieli. Dopiero ostatnio mama mi powiedziała, że tak naprawdę sklepowa im powiedziała, tylko nigdy o tym nie wspomnieli, bo strasznie się śmiali z mojej głupiej wpadki z marką papierosów. xDDD
Fakt. Pamietam, jedna mala paczka lay's- 1zl.xd
Ja poszłam kiedyś po piwo dla babci, a ekspedientka zapakowała puszkę w papier na wędliny, żeby nikt nie zobaczył co niosę w siatce. :D
Osiedlowy monitoring obserwuje
Jedną z refleksji jaką dało mi bycie ojcem jest to że rodzice bardzo często wiedzą więcej niż się dzieciom wydaje.
W latach 90tych? Jak to tak, po 2000 nie raz mnie wysyłał tata do sklepu po piwo,czy po fajki. W sklepie tylko mówili, żebym dobrze schował w kurtce, albo dawali czarną siatkę. :)
potwierdzam, u mnie tak było przynajmniej do 2007
Ja kiedys bylam z kolezanka w sklepie po papierosy dla jej mamy. Miala ze soba zgode napisana przez mame. Sprzedal nam. 😂
Mimo ze mieszkalam w malej wsi gdzie kazdy kazdego znal to i tak nigdy mnie nie sprzedali mi piwa dla rodzicow. Z kolei papierosow nie mieli problemu sprzedawac...
Tez wychowywałam się w późnych latach 90tych, a wczesnych 2000 i z perspektywy czasu wiem, że to były najlepsze lata mojego życia. Tak samo jestem z małej miejscowości, też miałam taki sklepik i też kupowałam piwo czy papierosy dla doroslych i nigdy nic się nie stało. Karteczki, karty z bajek w chipsach, wszystko za parę groszy. Beztroskie wakacje od rana do wieczora, a na kolację wielkie kanapki z warzywami z ogródka. Cieszę się, że tak wyglądało moje dzieciństwo.
Fajnie i niefajnie. Też wychowywałam się w domu, gdzie rodzice palili. Teraz, jak sama jestem rodzicem, nie wyobrażam sobie fundować takiego dzieciństwa dzieciom. Smród w całym domu, itd.