Gdy byłam w ciąży, strasznie denerwowały mnie małe dzieci. Takie w przedziale wiekowym 2-8 lat. Ale to nie było takie zwykłe denerwowanie. Ja miałam ochotę zabić te dzieci. Wszystkie! Gołymi rękami! Po prostu udusić. Nie mogłam na nie patrzeć, słuchać ich, przebywać z nimi. Czułam do nich nienawiść, budził się we mnie instynkt, ale nie macierzyński, o nie! Instynkt mordercy. Mąż bał się jak to będzie, jak nasze dziecko przyjdzie na świat ;-) Ale przeszło mi.
Nigdy wcześniej ani nigdy później nie czułam nic podobnego.
Co te hormony robią z nami, kobietami :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Ta emotikonka jest z lekka przerażająca przy takim wyznaniu XD
Twój nick trochę też. :D
No cóż, zapewne chciałaś przygotować przestrzeń życiową dla swojego potomstwa...
Wiadomo jak ciężko o miejsce w przedszkolu w tych czasach 😉
A za 20 lat będą wyznania, że nie mogę znaleźć tego jedynego/tej jedynej, bo wszyscy wymordowani :P
@GlaucusAtlanticus
nie
Takie matczyne Lebensraum
Ja mam instynkt dzieciobójczy mimo braku ciąży. Raczej mi nie przejdzie ale jakoś średnio mnie to martwi
Ja tak mam wobec ludzi palących papierosy na przystankach tramwajowych lub autobusowych, ale wątpię by to kiedykolwiek przeszło...
Ja tak mam cały czas z dziećmi od 0 - 5,6.
Fakt przez pierwsze trzy miesiące ciąży robiłam mężowi awantury o wszystko nawet ze ma głupie imię wiem wiem hormony ;)
W ciąży nie jestem i nie będę, a dzieci nie lubię. Bez działania hormonów są irytujące, choćby dlatego, że halasuja, wymagaja dużo uwagi itp.
Mam tak samo, mam nadzieję, że też mi przejdzie :D
Ja mam tak bez ciąży. Na szczęście nie mam z dziećmi do czynienia :)
najlepiej wszystko zwalić na hormony XD
Czasem widać hormony są jedynym wyjaśnieniem, skąd inaczej nienawiść do dzieci, która pojawiła się i zniknęła?