Wczoraj minęło pół roku, odkąd nie tknąłem alkoholu. Bez terapii, bez spotkania AA. Tylko obietnica żonie, że nie będę pić. Da się, jak człowiekowi zależy!
Gratuluję i życzę ci wytrwałości.
Weź natomiast pod uwagę, że niektórzy potrzebują większego nakładu pracy, żeby uwolnić się od alkoholu, nawet jeśli bardzo im "zależy". Praca z psychologiem/ terapeutą, nauka radzenia sobie z emocjami i problemami itd. Bo co z tego, że ktoś "nie pije", skoro nadal nie potrafi panować nad emocjami? Może być jeszcze gorzej niż w czasie, gdy pił, bo jeśli u niego alkohol tłumił emocje, a teraz tego "regulatora" brakuje, to może to niewesoło wyglądać. To samo z problemami (różnego typu) - dla niektórych zderzenie z trudnościami życia "na trzeźwo" może być bardzo bolesne. Tacy ludzie potrzebują profesjonalnego wsparcia, żeby nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości bez procentów.
Samo to, że "człowiekowi zależy" może być dobrym startem, ale w niektórych przypadkach może to nie wystarczyć na systemowe rozwiązanie problemu.
Pamiętaj, że raczej nigdy nie odzyskasz kontroli nad alkoholem. Że każdy najmniejszy toast może sprawić, że mógłbyś wrócić do picia.
To nie tylko kwestia silnej woli, praca mózgu alkoholika zaczyna pracować inaczej. W pewnym momencie mogą przyjść myśli typu "tak długo wytrzymałem, że w nagrodę się napiję". I wtedy wszystko się sypie.
Życzę powodzenia, ale rzadko sama wola wystarcza. Metody na utrzymanie trzeźwości są różne i to kwestia indywidualna.
Alkoholikowi w ciągu picia też zależy, na 1 miejscu alkohol. I to nie dlatego, że jest bezdusznym c#ujem, ale tak napędza zatruty umysł.
Ta, brawo za bycie normalnym... naprawdę jest soe czym chwalić, że nie przepija się relacji z żoną. Bardzo JEJ współczuję, że musiała Ci postawić ultimatum
HansVanDanz
Mógł pić dalej i nie próbować niczego zmieniać. Przestać pić alkoholikowi, to nie jest takie hop-siup. Jeszcze trudniej w tym pozostać na stałe.
Z czasem może zauważy ile to ma plusów i mu się spodoba.
Gratuluję i życzę ci wytrwałości.
Weź natomiast pod uwagę, że niektórzy potrzebują większego nakładu pracy, żeby uwolnić się od alkoholu, nawet jeśli bardzo im "zależy". Praca z psychologiem/ terapeutą, nauka radzenia sobie z emocjami i problemami itd. Bo co z tego, że ktoś "nie pije", skoro nadal nie potrafi panować nad emocjami? Może być jeszcze gorzej niż w czasie, gdy pił, bo jeśli u niego alkohol tłumił emocje, a teraz tego "regulatora" brakuje, to może to niewesoło wyglądać. To samo z problemami (różnego typu) - dla niektórych zderzenie z trudnościami życia "na trzeźwo" może być bardzo bolesne. Tacy ludzie potrzebują profesjonalnego wsparcia, żeby nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości bez procentów.
Samo to, że "człowiekowi zależy" może być dobrym startem, ale w niektórych przypadkach może to nie wystarczyć na systemowe rozwiązanie problemu.
Gratulacje!
Jest Pan naprawdę wspaniały^^
Pamiętaj, że raczej nigdy nie odzyskasz kontroli nad alkoholem. Że każdy najmniejszy toast może sprawić, że mógłbyś wrócić do picia.
To nie tylko kwestia silnej woli, praca mózgu alkoholika zaczyna pracować inaczej. W pewnym momencie mogą przyjść myśli typu "tak długo wytrzymałem, że w nagrodę się napiję". I wtedy wszystko się sypie.
Życzę powodzenia, ale rzadko sama wola wystarcza. Metody na utrzymanie trzeźwości są różne i to kwestia indywidualna.
Alkoholikowi w ciągu picia też zależy, na 1 miejscu alkohol. I to nie dlatego, że jest bezdusznym c#ujem, ale tak napędza zatruty umysł.
Gratki :) oby tak dalej 👌
Twoje zdrowie!
Ta, brawo za bycie normalnym... naprawdę jest soe czym chwalić, że nie przepija się relacji z żoną. Bardzo JEJ współczuję, że musiała Ci postawić ultimatum
Mógł pić dalej i nie próbować niczego zmieniać. Przestać pić alkoholikowi, to nie jest takie hop-siup. Jeszcze trudniej w tym pozostać na stałe.
Z czasem może zauważy ile to ma plusów i mu się spodoba.