#rILJN
Przyjaźnimy się blisko z pewnym małżeństwem. Na ostatniej imprezie ona, będąc pod wpływem, wyznała mi miłość. Płacząc, poinformowała, że kobiety woli „od zawsze”, a że jej rodzina tego nie akceptuje, wyszła za swojego przyjaciela z dzieciństwa. Jest szczęśliwa, widząc inną „kryjącą się”... Delikatnie wytłumaczyłam jej, że... cóż, pomyłka.
Od tamtej pory uważa mnie za tchórza, co to się boi ostracyzmu społecznego (przyganiał kocioł...) i nie zamieniła ze mną ani słowa. Nasi mężowie, skołowani, co chwila pytają, o co chodzi. Ech...