Mam dwie siostry, młodsza zawsze była oczkiem w głowie rodziców, bo ładna, blondynka. Wyrosła na zawistną, wredną pustą osobę, facetów wybiera tylko ze względu na portfel, zaczyna co roku kolejne studia, byleby móc mieszkać w akademiku (za który płacą jej rodzice), za całą resztę płaci jej facet, którego poniewiera. Jej życie to odpalenie na 2-3 godz. dziennie zdalnych zajęć, żeby nie mieć zaległości, a potem chodzenie po mieście z facetem-bankomatem – kawusia, restauracja, zakupki, kino i jakoś to życie zleci z przerwami na netflixa. Druga siostra – jeszcze gorszy arogancki narcyz. Wielokrotnie ubliżała całej mojej rodzinie, a ponieważ jest zaniedbana z wyglądu, przyciąga tylko facetów, którzy na niej żerują, wykorzystują ją. Ona ich utrzymuje, płaci rachunki, za zakupy, jednemu kupiła praktycznie całą garderobę, nawet nie miał butów zimowych, brała pożyczki (!), jeżeli chciała jechać z którymś na wakacje, a on był bez grosza – brała pożyczkę na siebie, a faceci potem jej nie oddawali tej kasy. Stosowała przemoc słowną, fizyczną. Ale w oczach rodziców ja jestem najgorsza – bo byłam nieśmiałym dzieckiem, lubiłam tylko czytać książki. Mimo że pracuję w zawodzie, jestem po studiach, zaręczona – nie dogodzę im. Dlaczego? Miałam być usunięta, ale kasy brakło na zabieg. Słowa mojej matki.
Tamte dwie mogłyby napluć im w twarz – ostatnio w święta mama przy moim facecie powiedziała, że nie mam żadnych zalet i że mógł znaleźć sobie kogoś takiego jak moje siostry. Przykre.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli mama , mimo wyraźnej choroby psychicznej jakoś daje sobie radę to nie ma powodu żebyś ją odwiedzala i tego słuchała.
I szybko wydziedzicz, bo jak się zaczną problemy, to Ty autorko będziesz ją utrzymywała. Nie masz żadnego moralnego obowiązku po tym, co usłyszałaś.
Brzmi jak jakaś tania, żenująca polska wersja kopciuszka.
Dwie okropne siostry i ty jedna najlepsza, a mimo to najbardziej uciemiężona
Mam nadzieję, że odezwał się, i coś powiedział wtedy, albo chociaż jak już byliście sami
no ta druga siostra to mi do narcyza nie pasuje za bardzo, oni dbaja tylko o siebie i raczej wykorzystuja innych
poza tym sadzac po tym, co opisujesz widze tu glebokie zaburzenia jesli chodzi o rodzicow, szczegolnie matke, ja rozumiem psychopatie i inne losowe rzeczy, ale wychowac 2 takich dzieci to nie przypadek, dodatkowo wobec ciebie stosuje przemoc psychiczna
pomysl, po co ci takie osoby w zyciu?
jakby mi matka powiedziala cos takiego, to w zyciu bym sie do niej wiecej nie odezwala
a chlopak jakos zareagowal na ublizanie ci? jesli nei, to nad nim tez bym sie zastanowila
Nastawienie rodziców do Ciebie ukształtowało się zanim się urodziłaś. Nic, co zrobiłaś świadomie, na to nie wpłynęło. Radziłabym spotkanie z psychologiem, żeby pomógł Ci to zrozumieć. Nie warto się starać, z ich strony akceptacji nie będzie i nie jest to Twoją winą.
Żyj swoim życiem, ogranicz kontakt z rodzicami do niezbędnego minimum i staraj się nie przejmować ich ocenami. A oceniać będą na pewno, bo przywykli do Twojego zachowania, że się starasz. Skoro nagle tych starań zabraknie negatywnych opinii - o które nikt nie pytał - będzie więcej. Ale to w końcu minie, a Ty przeztaniesz słuchać o tym, jaka to jesteś zła i niedobra.
No to bierzemy nożyczki i odcinamy się od raka
Trzyma Cie przy nich chore przywiązanie. Pora to wyleczyć i uciąć.
Jestem ciekawy jak zareagował Twój partner, to ma znaczenie.
Moim zdaniem, jeśli planujesz dzieci, żeby być dobrą mama, potrzebna jest terapia. Nie masz żadnych dobrych wzorców, bedziesz działać na slepo i możesz pobłądzić.
Po cholerę trzymasz z nimi jeszcze kontakt?
Więc skup się na układaniu życia z narzeczonym. Rodzice niech się cieszą kochanymi córeczkami
Aż nie chce się wierzyć że to prawda, jest tak przerysowane.