#pijHO
Szukam pracy, poprzednia firma zrobiła dużą redukcje etatów. Znalazłem coś w moim zawodzie. Rozmowa kwalifikacyjna przebiegła super – praca od razu, zarobki na poziomie 4500 na rękę, miałem ogarnąć badania i zacząć pracę w poniedziałek, czyli miałem prawie tydzień. Na drugi dzień ogarnąłem badania, podpisałem wszystkie dokumenty. Powiedziano mi, że umowę dostanę w poniedziałek, bo człowiek od umów jest do poniedziałku na urlopie. I tu był mój błąd – pojechałem do pracy bez umowy. Umowę dostałem na koniec dnia. Nagle na umowie było 3000 brutto, czyli prawie 500 zł poniżej minimalnej krajowej. Serio. Za pracę na pełen etat chcieli mi wcisnąć umowę poniżej minimalnej krajowej. Jak się spytałem, jak mam przeżyć za to, gdy np. zachoruję, dostałem odpowiedź „Radzę nie chorować”...
Umowę podarłem i wyszedłem z tej firmy. Na odchodne usłyszałem, że nigdzie nie dostanę takich pieniędzy. Mieli rację, nikt nie zaoferuje chyba kwoty niżej minimalnej krajowej na oficjalnej umowie.
A błąd. trzeba było zgłosić tą sprawę do inspekcji pracy, a umowę wykorzystać jako dowód.
To teraz w piątek w południe zadzwoń jako inspektor Fujara i powiedz że zgłosił się ich pracownik z taką umową. Na poniedziałek zapowiedz kontrolę - niech się przez weekend trochę podenerwuja.
po co bylo drzec, mogles te umowe wziac i zaniesc do PIP
Zgodnie z obowiązującym prawem pracownik nie powinien podejmować pracy, nim nie otrzyma umowy, a pracodawca ma obowiązek wręczyć umowę pracownikowi, najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy.
Polecam poczytać trochę prawo pracy, tam niezłe kwiatki można dla siebie znaleźć.