#nVBpQ
Patrząc na wymagania społeczne i zapominając o problemach absolwentów na rynku pracy... Niedługo przydałoby się znaleźć "normalną" pracę, na "normalną" umowę. Tylko, że... Ah, boję się jej szukać. Problemem nie jest to, że nie byłoby dla mnie oferty. O tym aż tak nie myślę. Po prostu przeraża mnie stała pensja i wynikające z tego możliwości kredytowe. Związane jest to z tym, że mama wielokrotnie twierdziła, iż po znalezieniu przeze mnie pracy pójdziemy do banku i weźmiemy kredyt hipoteczny. To znaczy ja wezmę, a rodzice będą mi "pomagać", bo "sama se nie poradzisz". Oczywiście za cenę mieszkania pod jednym dachem i ich rezygnacji z wynajmowania czegoś.
W czym problem? Nie chcę dalej dzielić domu z ojcem alkoholikiem. Tak, może i jestem niewdzięczna za te wszystkie lata utrzymywania mnie... Ale nie dam rady tak dłużej żyć. Jego problemy już za bardzo odcisnęły się na mojej psychice (jestem DDA, dziecko niewidzialne), do tego rosnące zadłużenia mogące mieć wpływ i na mnie.
Mam przeczucie, że jak powiem "nie", to zostanę skreślona jako córka. A nie chcę wciąż płacić za nieporadność życiową moich rodziców. Szukam jedynie wolności, spokoju, a wiem że tylko bez nich potrafiłabym do tego dojść...
Nigdy nie rób umów z alkoholikiem. Jeśli nie potrafi już teraz ogarnąć własnego życia, to nie da rady spłacać rat. Zostaniesz sama z odsetkami, a ojciec będzie chlał bez konsekwencji.
Niewdzięczna za lata utrzymywania Cię? Dziewczyno, co Ty w ogóle gadasz? To są Twoi rodzice, mają obowiązek utrzymywać Cię jako swoje dziecko i mają obowiązek zapewnić Ci godne życie. A nie potrafili tego zrobić. Tak jak sama mówisz - nieporadni życiowo, ojciec alkoholik. I Ty masz jeszcze jakiekolwiek skrupuły. Zacznij żyć własnym życiem, zacznij się nim cieszyć. Najlepiej z dala od ojca alkoholika.
Rodzice uznaja ze jest niewdzieczna. A skrupuly ma no bo w koncu rodzice to rodzice, i niektorzy maja taka glupia blokade i mimo wielu krzywd ktore rodzice wyrządzają, nie potrafia sie tak o od nich odciac.
Pozdrawiam, dziewczyna sterroryzowana przez matke, od niedawna na reszcie nie mieszkajaca juz z nią.
Nie przyznawaj się do tego, jaką masz umowę. Kłam, jeśli musisz i jak najszybciej uwolnij się od nich - wynajmij sobie chociażby pokój i nie zgadzaj się na żaden kredyt!
Mów ze nie dali. I szukaj nowego mieszkania.
Kredyt na Ciebie = alkohol dla ojca...
to twoja mama mieszkająca na stancji w wieku ponad 40 lat, która sama razem z mężem nigdy nie pomyślała o kupnie mieszkania nagle chce kosztem swojego dziecka rozwiązać swoje problemy jakie czekają ją na starość w wynajmowanym mieszkaniu? A dlaczego to ona nie zadbała o podstawowe potrzeby rodziny: własny kąt. Chce się kosztem dziecka ustawić na starość? Uciekaj stamtąd gdzie pieprz rośnie, a najlepiej odkładaj pieniądze, kup sobie mieszkanie po cichu a im powiedz że się na stancję wyprowadzasz
Kiedyś musisz sie w pełni usamodzielnić i wynająć coś sama. Nie daj się wrobić w to wszystko, mimo że to Twoi rodzice...
Kurcze, nie decyduj się na zapewne gigantyczny kredyt , który "pomoże " spłacić Ci alkoholik..mozesz pomagać na inne sposoby jeśli znajdziesz dobra pracę, ktora zapewni Ci stałe źródło dochodu.. zresztą mimo wszystko , rodzice nie powinni żądać od Ciebie czegos takiego.. i jeśli odmowisz to glupota by bylo jesli sie od Ciebie odwróca..nie jest tak, żeby dostać taki kredyt, trzeba mieć również swoj wklad?
Bez obaw. Perwsza praca Napewno od razu nie a ci zdolnosci kredytowej na kupno mieszkania. Ale mozesz cos sobie wynajac rodzicom powiesz ze to po to zeby miec blizej do pracy
Ja uważam, że dobrze zrobisz jeżeli wyjdziesz z domu. Maasz rację. Nie możesz płacić za nieporadność Twoich rodziców.