#nLCzM

Miałem 15 lat. Mieszkałem w małym mieście, w bloku, na czwartym piętrze. Windy nie było.

Zdarzyło się, że któregoś dnia zjadłem w szkole coś ze szkolnego sklepiku. Było nieświeże... Już na ostatniej lekcji burczało mi w brzuchu, ale katastrofy nic nie zapowiadało. Do domu wracałem zawsze piechotą. W drodze zaczęła się powoli rewolucja. Gdy miałem jakieś 200 m do domu, było naprawdę kiepsko. Gdy dotarłem do bloku i zacząłem wchodzić po schodach, pośladki były zaciśnięte na 110%. Liczyłem każdy stopień, aby mój mózg był zajęty czymś innym niż chęcią zrzucenia balastu. Byłem totalnie skoncentrowany na liczeniu stopni schodów. Nie zwracałem uwagi na nic innego. Gdy naciskałem klamkę drzwi, myślałem o jednym – SRAĆ. Wpadłem do WC, które było dwa kroki od drzwi wejściowych (spodnie już rozpiąłem przed wejściem do bloku), teraz gacie w dół i eksplozja ulgi. Naraz konsternacja. To nie był kibelek u mnie w mieszkaniu, tylko u sąsiadki piętro niżej, taki sam układ mieszkań. Po chwili pukanie do drzwi. Sąsiadka delikatnym głosem pyta: „Kto tam?”.

Po tym incydencie sąsiedzi z niższych pięter, gdy mnie spotykali, zawsze mówili z gromkim śmiechem: „W razie czego ładuj u mnie”. :)
GeniusYoongi Odpowiedz

To jak ty te schody liczyłeś?

Bumtralalala

Myślę, że to mógł być pierwszy raz w życiu, kiedy liczył, ile ma schodów do mieszkania :)

gameoverasshols Odpowiedz

Kiedy mialam jakieś 6 lat przeżyłam podobną sytuację. Było gorące lato. Blondyneczka w sukience lecaca po schodach na 2 piętro w trakcie ostrej biegunki... ślad prowadził od parteru aż na samą górę ( tak, nie wytrzymałam ).

Jababa Odpowiedz

Korzystając z okazji chciałam się przyznać.
Zawsze śmieszyły mnie i dziwiły wyznania o tym, jak kogoś dupa oszukała.Niepojęte to było dla mnie, jak dorosły człowiek może się bezwiednie, przypadkiem zesrać w majtki.
Oświadczam:
Jakiś miesiąc temu dopadła mnie grypa jelitowa. Chciałam puścić bąka i poszło z farszem. Już się nie będę śmiać z takich sytuacji. No, może trochę...

DzieckoRosemarry Odpowiedz

Prawdziwe anonimowe :D

candyss Odpowiedz

Takich sąsiadów to ze świecą szukać :D

montana8419 Odpowiedz

Podobną akcję miała kiedyś babcia ze swoim sąsiadem z pietra wyżej. I od tego czasu zawsze zamyka drzwi wejściowe.

Margaret Odpowiedz

Dobrze, że zdążyłeś...

Krzysztof64 Odpowiedz

Pozdrawiam serdecznie

Zwierzuch Odpowiedz

Ja złapałem grypę żołądkową i musiałem czekać 20 minut na następny autobus później przejechać przez całe miasto.Niestety tuż przed furtką popóściłem .

Murons Odpowiedz

Jak ja to dobrze znam, tylko od drugiej strony. Właścicielem mieszkań w całym bloku jest jedna osoba. Wszystkie mieszkania są wykończone identycznie. Przez brak numerów na drzwiach (są takie słabo widoczne na dzwonku). Cały czas wparowują do mnie studenci mieszkający piętro wyżej. Kilka przypadków z tego roku:

1) Prowadzę wideokonferencję, drzwi zostawiłem otwarte żeby moja żona mogła wejść po cichu do mieszkania. Nagle słyszę otwierające się drzwi, szelest siatek i krzyk: Japierdole miałeś pozmywać naczynia i (z buta) do pokoju wchodzi studentka z góry. Burak spalony, konferencja przerwana, na wszystko jeszcze wchodzi żona. Chyba maksymalne combo. Sytuacja rozwiązana śmiechem przeprosinami itp. Wieczorem zorientowaliśmy się, że dziewczyna włożyła kilka rzeczy do lodówki xD

2) W piątek robiliśmy maraton Star Wars. W okolicach 2 nad ranem słyszę grzebanie kluczy i głuche uderzenie. Zerknąłem przez wizjer- pusto. Oglądamy dalej, w mieszkaniu wyżej słychać rozmowę typu gdzie jest Marlena? Wchodziła do klatki przed nami a była strasznie pijana. Łączę kropki otwieram drzwi i do mieszkania wlewa się wspomniana wcześniej Marlena. Zawołałem jej współlokatorów i wspólnymi siłami wynieśliśmy ją do góry.

3) Któraś ze studentek zaprosiła chłopaka na romantyczny weekend(tak podejrzewam). Też piątek godzina 20, szarpnięcie za drzwi. Słychać szmery w przedpokoju. Wychodzę z sypialni a tu gość już w samych bokserkach i koszuli krzyczy z przerażeniem kim jestem i gdzie jest Marlena. Po 3 minutach krzyków słychać pukanie do drzwi z przeprosinami, że kolega nie widział i pomylił piętra. Chyba wieczór im się nie udał xD

Tak dla jasności normalnie drzwi zamykamy na klucz, czasami tylko żona zostawia otwarte jak jestem w domu a ona idzie na 5min do sklepu lub wynieść śmieci.

Dodaj anonimowe wyznanie