#nA6XK
Przełażąc przez ogrodzenie, zahaczyłem się i nabiłem na wystający pręt. Pewnie możecie się domyślić, jakie miejsce miałem przebite... Otóż pręt wszedł dość głęboko w moją pachwinę. Krew lała się dość mocno, więc trzeba było szyć. Ojciec jak zobaczył mnie i moje zakrwawione spodenki, to od razu zabrał mnie do szpitala.
Wiadomo, wchodzę do gabinetu zabiegowego i od razu gacie w dół. Pielęgniarka zaczęła przygotowywać mnie do szycia i musiała zgolić kilka włosków w okolicy rany. Gdy tylko chwyciła mojego przyjaciela, to ten od razu postawił się na baczność. O ile nie wstydziłem się jakoś szczególnie pokazać sam sprzęt, to ta silna erekcja była dla mnie strasznie żenująca. Maszt miałem postawiony prawie przez cały czas zabiegu. Nie mogłem nawet spojrzeć na lekarza i pielęgniarkę, tak byłem zawstydzony.
Oczywiście teraz zdaję sobie sprawę, że to nic nadzwyczajnego, ale wtedy byłem naprawdę zażenowany.
Pracownicy służby zdrowia są przyzwyczajeni do takich widoków, także nie martw się, nie zapamiętali Cię.
Jednak to jest coś nadzwyczajnego. Każdemu w sytuacji rany w okolicy genitaliow raczej by się skurczył ze strachu.
U nastolatka? Ha.
@ExKrement
To tak nie działa...
Pielęgniarka widząc krew na majtkach zareagowała prawidłowo i sprawdzała czy penis i jądra nie zostały uszkodzone. Widocznie za bardzo wczuła się w rolę i stąd efekt.
U 15 latka to sie nawet wczuwac nie musiala. Wystarczylo jedno dotkniecie. W tym wieku organizm dopiero sie uczy sterowac iloscia testosteronu.
Organizm usiłował zatrzymać maksimum krwi w ciałach jamistych żeby utrata była mniejsza.
Kurde, dziwne, mi by w życiu nie stanął w takiej sytuacji
Trzeba przestać o tym myśleć, było minęło. Oni już nie takie rzeczy widzieli. Ja np. jak dostałam skierowanie na kolonoskopię też się stresowałam, ale potem pomyślałam że przecież oni już to wszystko widzieli, to tylko kolejny pacjent.