#mLhPd
Po obiedzie panowie zaczęli zamawiać różnego rodzaju trunki. No i stopniowo solenizant robił się śmielszy. Tu zarzucił jakimś komplementem, tu próbował klepnąć w tyłek. Wkurwiało mnie to okropnie, ale dalej starałam się być miła, bo tak wypada. Po kolejnej flaszce leciały już propozycje dołączenia się, żarciki typu „może pójdziemy na zaplecze, he, he”. Oczywiście jego koledzy mieli przy tym pełno śmiechu.
Po kilku godzinach mordęgi, policzków bolących od sztucznego uśmiechania się, nastał moment zapłaty rachunku. Moment zemsty.
Janusz kładzie pieniądze na „talerzyku” i pstryka na mnie palcem. Przychodzę. Uśmiecha się, puszcza oczko i mówi, że reszta dla mnie, jako napiwek za miłą obsługę. Z dość dużego rachunku otrzymałam jakieś 7 zł z groszem... Uśmiechnęłam się i powiedziałam: „Dzięki, tato, ale wolałabym, żebyś płacił alimenty, bo za 7 złotych, to przez miesiąc nie wyżyję”. Szczęka mu opadła do ziemi, przy stole kompletna cisza, a ja odeszłam. Mina jego i kolegów zrekompensowała mi ten przejeb*ny wieczór.
Strasznie przykre, że 'musiałaś' to znosić. Takich klientów powinno się od razu wyrzucać. Niestety jeszcze niektórzy uważają, że 'nasz klient, nasz pan' - to okropnie złe podejście.
Zacna zemsta :D
Jak ja nienawidzę takich Januszy, którzy myślą, że jak wypiją pół litra to nagle im wszystko wolno. I ten brak szacunku do obsługi! Aż nóż się w kieszeni otwiera. Co do zemsty - genialna, chciałabym zobaczyć miny jego kolegów 😁
Dobre xD
Pomijam zachowanie tego debila, ale to zagranie było bardzo nieprofesjonalne z Twojej strony. Napiwki nie są czymś obowiązkowym... nie musiał Ci ich w ogóle dawać. Wkurza mnie trochę taka roszczeniowa postawa kelnerek i kelnerów. Wiem jak wygląda praca kelnerki i wiem też, że nie pracuje się za darmo licząc na napiwki. Kelnerzy dostają normalne wynagrodzenie.
Więc z jakiej racji, idąc do restauracji i wydając często kupę pieniędzy za nieadekwatne do tej kwoty jedzenie, mam jeszcze dodatkowo płacić za obsługę?
Jeśli jestem w knajpie i kelner/ka są naprawdę uprzejmi to zawsze staram się domknąć rachunek do pełnej kwoty, ale denerwuje mnie oczekiwanie tego...
ona nie ma pretensji o niski napiwek, tylko o to, że facet zachowywał się jak skończony cham i ciągle ją zaczepiał (cytat "może pójdziemy na zaplecze, he, he"). Czytanie ze zrozumieniem nie boli
Ewidentnie pisze o napiwku wynoszącym 7 zł z groszami. I to w nawiązaniu do napiwku odezwała się tak do tego faceta. Za obleśność tego faceta i sztuczne uśmiechanie itd. liczyła, że dostanie więcej. Więc radzę Tobie czytać ze zrozumieniem. A jeśli tak bardzo jej przeszkadzało zachowanie klienta, to trzeba było to zgłosić kierownikowi i tyle. Ludzie to mają przesrane wartości. Bo oczywiście lepiej dać się poniżać byle świni i nie zrobić z tym nic bo może da hojny napiwek, skoro ten paragon był na niemałą kwotę.
"Po kilku godzinach mordęgi, bolących policzków od sztucznego uśmiechania się, nastał moment zapłaty rachunku.
Moment zemsty."
"Zemstę" zaplanowała szybciej, dopiero potem dostała napiwek. Oczywiście, gdyby nie dostała go w ogóle to by tego nie powiedziała, ale tak się złożyło, że akurat facet postanowił zaszaleć i coś jej dać.
Więc jeszcze raz polecam czytanie ze zrozumieniem.
Chodzi o to, że koleś podkreślił z dumą, że reszta dla niej, a to było raptem 7zł, no to chyba jednak zupełnie inne przesłanie
Pssst, urodziny obchodzi jubilat, a imieniny solenizant.
Jak nie wiesz to nie poprawiaj. Solenizant obchodzi urodziny czy imieniny. Jubileusz to okrągła rocznica zakończona na 0 bądź 5...
Niektórzy to jednak nie powinni pracować w usługach...
Właśnie na odwrót - każdy powinien kiedyś popracować w usługach, w bezpośredniej obsłudze klienta - może nauczył by się doceniać czyjąś pracę i nie zachowywać jak ostatni gbur.