#mHv6G

Moją opowieść muszę zacząć od tego, że jako dziecko nie miałam zbyt wiele wolności. Moja mama ubierała mnie w piękne sukieneczki, w piaskownicy musiałam kucać, żeby nie pobudzić rajstopek i średnio co 10 minut miałam myte rączki ciepłą wodą z termosu, który zawsze zabierała na plac zabaw moja mama, na wypadek gdybym czasem się wybrudziła.

Natomiast gdy miałam coś około 5 lat, mój wujek, młodszy brat taty, poznał dziewczynę i się zakochał. Nowa ciocia była fantastyczna. Pochodziła ze wsi i tam też mieszkała aż do ślubu z wujkiem. Bardzo szybko skradła moje dziecięce serduszko swoimi zwariowanymi pomysłami, otwartością i ogólnie pozytywnym nastawieniem do świata, a wizja odwiedzin u cioci na wsi stała się marzeniem nie do ogarnięcia. Moja mama, jak można się spodziewać, w ogóle nie chciała o tym słyszeć, natomiast po jakimś czasie i jakimś niesamowitym sposobem babcia urobiła mamę i... pojechałam.

A tam jak dla mnie były same cudowności, podwórko, na którym mogłam uganiać się za kurami i dużo dzieci, z którymi mogłam się bawić do woli. Pomimo biało-żółtego dresiku, nikt nie stał nade mną żeby upomnieć, że na piasku się nie siada. Ciocia była totalnym autorytetem, bawiła się z nami, a ja byłam dumna, że mam tak fajną ciocię.

Problem zrobił się, gdy zachciało mi się siusiu. Strasznie zdziwiłam się kiedy okazało się, że na wsi toaleta znajduje się na dworze. Ale cóż to dla mnie, tego dnia pełnego przygód, gdzie wszystko było nowe, nie było w stanie popsuć mi to dobrej zabawy. Idę więc z ciocią za rączkę, dochodzimy, otwiera przede mną drzwi, a raczej kilka desek pionowo zbitych ze sobą, po czym przed oczami staje mi toaleta w niczym nie przypominająca tych, w których bywałam do tej pory. Ciocia oczywiście zaproponowała mi pomoc, ale ja odważna jak nigdy, kategorycznie odmówiłam, chcąc zaimponować cioci uznałam - tak, poradzę sobie sama.

Jak pomyślałam tak też zrobiłam, tyle że kucając na olbrzymiej desce poślizgnęła mi się noga, i wpadłam po pachy w zawartość wiejskiego wychodka...

Jak można się domyślić, cioci nie zaimponowałam, do dzisiaj się ze mnie naśmiewa, a mama prawie dostała zawału. No cóż, już nigdy więcej nie puścili mnie na wieś.
Opetana Odpowiedz

Według mnie taka przesadna troska o dziecko jak tutaj jest gorsza i bardziej krzywdząca dla dziecka. I potem ludzie się dziwią, że inni tak chorują...

Lyu1611

Zgadzam się. Jak byłam mała moja mama nigdy nie krzyczała jak wracałam z podwórka brudna niekiedy poobijana lub w podartch spodniach więc zawsze bardzo dziwilo mnie kiedy inne dzieci wpadaly w panikę ze mama bedzie krzyczeć bo mają plamę(ktora odpierze sie po pierwszym praniu) na bluzeczce.

Hera741

Gdy ja wracałam ubrudzona z podwórka i mówilam o tym mamie słyszałam tylko "to idź się dobródź" :D

grejt

taka przesadna troska o dziecko może doprowadzić też do tego, że dziecko nie będzie umiało sobie poradzi w życiu dorosłym.

Sensi97

Ogólnie to nie powinno się z przesadą myć, bo zmywamy z siebie płytkę bakteryjną co za tym idzie zaczynamy chorować. Dłonie to wiadomo, ale wystarczyło żeby myła jej po zabawie a nie przerwywać zabawę co 10 minut.

KawasakiNinja

Ja kiedyś z sąsiadem i bratem urządziliśmy sobie bitwę błotną, po tej potyczce było nam widać tylko oczy :D tata musiał nas przed domem myć wodą z węża ogrodowego, zebyśmy mogli wejść do domu do wanny. Po takim dzieciństwie jestem (nie licząc kilku zrośniętych złamań) całkowicie zdrowy, a alergii nigdy nie miałem :) za to moje kuzynki wychowywane w sterylnych warunkach po teraz maja wszelkie mozliwe alergie i walcza z roznymi chorobami...

kiichigo

Też tak sądzę. :) Ja to zawsze babrałam się w piachu, siadałam na zimnym, nie byłam przesadnie okrywana, w domu zawsze miałam jakiegoś zwierzaka, którego tuliłam, całowałam itp itd i muszę przyznać, że nie narzekam na ciągłe choroby. Raz/dwa razy w roku złapie mnie kilkudniowy katar, może ból gardła i to tyle. Za to pamiętam koleżankę z dzieciństwa, na którą mama chuchała i dmuchała. Dziewczyna była alergiczką i ciągle łapała choroby. Jak ją coś złapało, to miała 2 tyg wycięte z życia.

muszedodackomentarz

A moja mama zwracała mi uwagę na brudne ciuchy itp. Nigdy jej nie słuchałam i dalej się paprałam. Niczego nie żałuję.

DzieloSzatana

Jak to się mówi? Nadgorliwość gorsza od faszyzmu?

MotherOfDragons

Też całe dnie spędzałam na dworze, wracałam wieczorem brudna, poobijana. Mam jedną alergie, choruje co parę tygodni. Łapie prawie każde przeziębienie. Chyba jestem wyjątkiem.

Trelele

Przez takie "dbanie" mojej mamy przez pierwsze 3 lata mojego życia bardzo chorowałam, dopiero lekarz uświadomił moją rodzicielkę co do błędu.

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Taminamina Odpowiedz

Zawsze się bałam, że tam wpadnę... :o

MrrrMrrr

Mi tam wpadł ale telefon :/

Taminamina

Współczuję wszystkim
@ObyNiePeklaGumka nigdyy xD z tym się nie zmierzę xD

ZakreconaJakZarowka

ja tez się zawsze bałam :D

agrafkaa89

Do tej pory się boje... Wchodzę tam jeżeli nie ma krzaczka. Mam 27lat

MrsFantasty

Toja

AngelikaMadeliene Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem takiego podejścia. Jestem ze wsi, mama nigdy nie zabraniają mi się bawić. Mówiła "dziecko brudne to dziecko szczesliwe" i jakoś wyrosłam na normalną, zdrowa (i wcale nie brudna) dziewczynę :D

Niunia21 Odpowiedz

U mnie mama za nami nie latala z woda i z czystymi ciuchami. Dla mnie takie cos jakby sie stracilo dziecinstwo. Najwazniejsze ze bylismi szczesliwi a ze brudni? Kto sie tym przejmowal.

oreczka13 Odpowiedz

Moja mama zawsze mówiła, że dzieci dzieli się na szczęśliwe albo czyste....

prysznic Odpowiedz

Twoja mama przesadzała. Zdecydowanie.

Akoi890

I stwierdza to ktoś, kto ma nick prysznic ;).

RainyBreath Odpowiedz

Masz dziwną matkę. Przesadna czystość jest bardziej niezdrowa według mnie niż bycie brudnym. Gdy byłam mała często musiałam przechodzić przez najbiedniejszą dzielnicę w mieście. Po prostu slumsy. Biegały tam dzieci bez butów, całe brudne. Czasem sama się z nimi bawiłam i nie przypominam sobie by kiedykolwiek któreś z tych dzieci miało gorączkę/katar/jakąkolwiek inną chorobę. Natomiast jedna znajoma mojej mamy, która postępowała ze swoją córką tak jak twoja matka z tobą, miała wieczne problemy z chorobami u swojego dziecka. Grypy, ciągłe przeziębienia, byle wyjście na dwór i już dziecko chore bo nie było uodpornione.

deoksyryboza Odpowiedz

przeczytałam " Babcia URODZIŁA mamę i... pojechałam. " hahaha :D

zjawiskowa

A ja, że "urąbała" ;d

OliverQuinn Odpowiedz

Przypomniał mi się scena z filmu "Slumdog Millionare" i tam, i tu pękałam ze śmiechu (nadal leżę 😂)

OliverQuinn

*przypomniała

Akoi890

@HadesSadysta Chyba chodzi o tą, jak jego kolega/brat/kuzyn zamyka go w wychodku, a ma przyjechać jakiś ich idol (?), więc ten wyskakuje przez dziurę, która jest tam w wiadomym celu i potem cały brudny idzie go spotkać.

Dawno oglądałam, szczegółów nie pamiętam, ale było tam coś takiego :).

Szaramysz

HadesSadysta tego Oscara to mu chyba dali z litości, żeby się w internetach z niego nie śmiali 😂😂😉

Iamthedoctor

@HadesSadysta czyli jednak istnieją ludzie którzy nie lubią Leonardo di Karpio ;oo naprawdę jestem w szoku ;P

Mel Odpowiedz

Kiedyś jak byłam mała miałam wujka za którym wszędzie chodzilam, był moim ulubionym wujkiem wiec chodzilam krok w krok, tak w niego wpatrzona że nawet nie zauważyłam kiedy mnie wprowadził w krowi placek :)

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie