Mój wuj Stefan zakupił niegdyś od przejezdnego kupca kozła, co by ciotka Pela miała czym jeździć do miasta po baleron. Ciotka zadowolona, podwinęła kieckę wielkości spadochronu, przerzuciła opasłą nogę przez kozła i zasiadła dumnie, niczym sama Hrabina na białym rumaku. Kozioł zgiął się do samiuśkiej ziemi, a wuj w euforii "Pela zobacz, jakiego żem lołrajdera ci kupił!". Ciotka chwyciła lejce, krzyczy "wio!", a kozioł nic. Dźgnęła raz, drugi, a kozioł nic, tak ciotka Pela zaczęła się sama odpychać od ziemi, a zgrzała się niesamowicie, pot z niej spływał jak tłuszcz z kiełbasy, którą się co wieczór zajadała. "Pewnie nie podkuty..." Zamyślił się wuj Stefan i w te pędy poleciał do izby, przyniósł kijek, na końcu kijka zawiesił chustę, wręczył ją zwierzęciu i nakazał mu iść do Pacanowa.
Ja ujeżdżałam świnie mojego dziadka..
Ja jezdzilam na krowie ;)
A ja na rowerze ;)
Ja jeździłam na moim starszym bracie ;D
Ja do dzisiaj jeżdżę na moim starszym bracie
kiedyś usiadłam na psie... :')
Gdyby tak zabrać świnie... :^
A ja byłem tak biedny że miałem własny gokart na pedały
Krzycz Trybson!
Ja nadal ujezdzam ale niedługo koniec tego dobrego
Przeczytałam to bez tych świń. Nie polecam.
dobrze ze nie na koniku polnym
Mój wuj Stefan zakupił niegdyś od przejezdnego kupca kozła, co by ciotka Pela miała czym jeździć do miasta po baleron. Ciotka zadowolona, podwinęła kieckę wielkości spadochronu, przerzuciła opasłą nogę przez kozła i zasiadła dumnie, niczym sama Hrabina na białym rumaku. Kozioł zgiął się do samiuśkiej ziemi, a wuj w euforii "Pela zobacz, jakiego żem lołrajdera ci kupił!". Ciotka chwyciła lejce, krzyczy "wio!", a kozioł nic. Dźgnęła raz, drugi, a kozioł nic, tak ciotka Pela zaczęła się sama odpychać od ziemi, a zgrzała się niesamowicie, pot z niej spływał jak tłuszcz z kiełbasy, którą się co wieczór zajadała. "Pewnie nie podkuty..." Zamyślił się wuj Stefan i w te pędy poleciał do izby, przyniósł kijek, na końcu kijka zawiesił chustę, wręczył ją zwierzęciu i nakazał mu iść do Pacanowa.
O kurde nawet symbole wyznania się zgadzają śmiesznie, konjR (no wiecie koń junior)
Ja kiedyś próbowałam kurczaka ujeżdżać.
A koza nie protestowała?
Ja jeździłam na indyku 😂😂
Ja jeździłam na byku i na psie XDDDDDD
Ja miałem kiedyś +/-80 kg bernardyna wielkiego, ta resztę historii chyba sami skojarzycie
I koza od razu zaakceptowała cię na swoim grzbiecie? Nie chce mi się wierzyć, że cię nie zrzuciła.