#kjc7a

W pewnym mieście była pewna parafia. W tej parafii pojawiali się swego czasu księża zaraz po seminarium. Jeden z nich, nazwijmy go Michał, był na swój sposób wyjątkowy. Młody ksiądz, mentalnie dzieciak z wielodzietnej rodzinki. Posiadał rękę do młodzieży. Organizował wyjazdy, ogniska, a nawet czas wolny tak po prostu po mszy. Dzieciaki, w tym ja, go uwielbialiśmy. Prowadził zabawne kazania. Wpajał dzieciakom prostą i potrzebną wiedzę, a nie stereotypowe pieprzenie dla sportu jak w innych kościołach. Grał z nami w berka i skakał w grze w klasy.

W pewnym momencie poszła plotka, że jest pedofilem. Znałam całą "ekipę" księdza Michała. Wszystkich ministrantów, całą scholę i dzieciaki bez ugrupowań, które po prostu się z nim bawiły. Nikt z nich nic nie wiedział, bo to były bajki wyssane z palca. Gość miał mentalność dziesięciolatka. Plotka poszła od dorosłych. Od moherów, które nie rozumiały, że ktoś po prostu może mieć dobry kontakt z dzieciakami i pomimo dwudziestu paru lat potrafić zachowywać się jak gówniarz.
Księdza odesłali.

Boli mnie to do dziś i wnerwia mnie, gdy widzę, jak ktoś szkaluje księży, że wszyscy to pedofile, chociaż sama od dawna nie byłam w kościele. Stereotypy czasem są bolesne nawet dla osób postronnych.
BanonC Odpowiedz

Warto o takich sprawach mówić, jeśli są dowody to wtedy można mówić o pedofilii, a nie puszczać plotki.

didja Odpowiedz

Gość miał mentalność 10-latka, został dopuszczony do pracy z dziećmi - i Ty nie widzisz w tym nic złego?

Dodaj anonimowe wyznanie