#jvDh4
W czasach szkolnych mieszkałam w internacie. Któregoś wieczoru na kolację była potrawa, po której zawsze mam biegunkę. Nie chcąc na drugi dzień iść do szkoły, spałaszowałam kolację. Z samego rana wiadomo. Byłam blada i drżałam. Telefon do rodziciela, decyzja: zostaję w internacie. O godz 9:00 jak co dzień obchód po pokojach robiła kierowniczka. Szczerze nienawidziłam kobiety za sprawy, których nie mogę ujawnić (współlokatorzy mogliby rozpoznać). Wyjaśniłam kierowniczce sytuację, a także potwierdziłam zgodę rodzica na pozostanie w pokoju. Usłyszałam, że absolutnie, kategorycznie dla niej nie liczy się decyzja rodzica i mam iść natychmiast do lekarza.
W drodze do przychodni obmyślałam zemstę. U lekarza wyjaśniłam co mi jest. Padło pytanie: posiłki jesz ze stołówki internatu? Oczywiście, pani doktor. Wróciłam do pokoju, pokazałam kierowniczce zwolnienie i poszłam do pokoju. Na drugi dzień w szkole zostałam wywołana przez dyrektora z lekcji. Spotkałam się w gabinecie z dwiema kobietami, które przeprowadziły wywiad. Szybko pojęłam kim są. Zaczęłam opowiadać, że często w internacie choruję, dodatkowo w wieczór przed moją wizytą u lekarza kilka osób po kolacji też się źle czuło.
Po jakimś tygodniu wezwała mnie na dywan kierowniczka internatu. Wytrząsała się, że jak mogłam, przeze mnie była drobiazgowa kontrola w internacie z sanepidu. Trwało to kilka minut. Po czym wzięłam głęboki wdech i odpowiedziałam: "Proszę pani, chciałam po prostu zostać w pokoju i dojść do siebie, rodzice wyrazili zgodę i wiedziała pani o tym. Jednak mimo to kazała mi pani osłabionej iść do lekarza, sama jest pani sobie winna. Ja nic nie zrobiłam i to nie moja wina". Przez kilka dni była afera, każdy dopytywał, w tym opiekunki internatu, co się stało i jak się to stało. Ja odpowiadałam, że nie wiem, ja tylko poszłam do lekarza, tak jak kazała pani kierownik.
Wiecie, że nie żałuję tego? Tym bardziej, że wykryto kilka niezgodności i internat dostał karę finansową.
Mi się zdaje czy nie można dać plusa...?
Póki co jeszcze można, ale czego oni tam nie wymyślą
ehh... cieszmy się, że chociaż tego nam jeszcze nie odebrano, ale kto wie ile czasu nam zostało :/
Szczerze mowiac mniej czerpie satysfakcji z dodawania komentarzy :/
Tayla bo co to za frajda z komentarza na plusie skoro nie ma szans być na minusie...
Fajna historia, chociaż bardziej pasowałaby mi na inną stronę niż anonimowe
Ale dlaczego miałabyś czegokolwiek żałować?
Powiedziała że inni tez się zatruli, a tak nie było. Zjadła to jedzenie chociaż wiedziała że ta potrawa jej żołądkowi nie pasuje tylko po to aby nie iść do szkoły.
No dobrze, ale kontrola sanepidu nigdy nie powinna być powodem do obaw dla lokalu.
Aż dziw, że była jakaś reakcja. W dzisiejszych czasach nie liczyłabym na zbyt wiele...
Lekarz zgłosił, pewnie poszło innym trybem.
wrocilam do pokoju i poszlam do pokoju