#jZTd8
Po rozstaniu spadł na nią ciężar zarobienia na dwójkę osób. Jako, że doświadczenia w pracy nie miała żadnego, jedyne fuszki, jakich mogła się złapać w Polsce, nie starczały nawet na podstawowe potrzeby jednej osoby. Szybko podjęła decyzję o wyjeździe za granicę. Ja zostałem wysłany do dziadków na drugim końcu kraju. Trafiłem do małej mieściny, w której nie znałem nikogo. Mama miała trochę zarobić i wrócić. W praktyce widywałem ją dwa razy do roku. Czas mijał, ja nie mogłem znaleźć sobie przyjaciół.
Natknąłem się na pewną grę internetową, która z racji braku innych zajęć, pochłonęła mnie bez reszty. W grze miałem wielu znajomych, z racji sporego czasu na nią poświęcanego, bardzo szybko rozwijałem swoje postaci, więc byłem "użyteczny" dla innych grających osób. W ten sposób zdobywałem znajomych i czułem się potrzebny. Dziadkowie nie potrafili się ze mną porozumieć, a ja porozumienia nie szukałem. W końcu poddali się i po prostu pozwolili mi robić co chciałem - chciałem grać. Grałem przez długie lata, cudem skończyłem gimnazjum, ale z maturą się już nie udało.
W międzyczasie - nawet nie wiem, jak to się stało - ktoś powiedział mi, że jest możliwość osiągnięcia dodatkowych profitów w rozgrywce, poprzez jej automatyzację (stworzenie botów - oprogramowania, które samo steruje postacią i ją rozwija). W ten sposób zacząłem uczyć się programowania. W końcu udało mi się stworzyć całkiem fajne rozwiązanie. Administracja gry starała się walczyć z botami, dlatego, aby nie wpaść, musiałem co krok analizować kod botów, które zostały wykryte i zabezpieczać mój własny, by zminimalizować szansę na utratę konta (wykrycie nielegalnego wspomaganie równa się kasacji konta). W wieku 18 lat, też nie pamiętam od czego to się zaczęło, podjąłem praktyki programistyczne w nieco większym mieście.
Od tamtej pory pracuję jako programista, a moja kariera rozwija się z zawrotną prędkością. Obecnie mam 22 lata, zarabiam prawie 10 tysięcy na rękę. Problem w tym, że nadal jedynym sensem mojego życia jest ta sama gra. Blisko połowę wypłaty co miesiąc wydaję na walutę premium. Budzę się i zasypiam jedynie z myślą o tym, co będę robił w grze. Od dawna taki styl życia mi się nie podoba, ale zwyczajnie nikt nie pokazał mi, że coś poza tym jest możliwe, a ja sam nie umiem się oderwać, bo boję się, że stracę wszystkich znajomych i jakiekolwiek poczucie bycia wartościowym (gdzie wartość wyraża mój poziom i jakość ekwipunku...).
Wyczuwam farmazony.
A ja nie.
Są tacy ludzie.
Znałem jednego z takowych.
Weź pod uwagę to, że to jest stare wyznanie, sprzed kilku lat. Teraz realia i stawki w IT są zupełnie inne, ale parę lat temu mogło tak być
@BabolDupnik
Mi nie chodzi o samą historię - wszystko w życiu może się wydarzyć ale niektóre detale brzmią mało prawdopodobnie. Ojciec, który odszedł nie musząc płacić alimentów, matka wyjeżdżająca za granicę zostawiając 10-letnie dziecko u dziadków, dziadkowie ze stałym łączem internetowym minimum 12 lat temu, do tego pozwalający wnukowi spędzać dni przed komputerem...
@anonimowe6692
Zgoda jeżeli chodzi o stawki; mam kumpla, który nie ukończył technikum informatycznego, bo jego praktyki na drugim roku zmieniły się w dobrze płatną robotę. Moje zastrzeżenia dotyczą wspomnianych detali.
a co w tym niezwykłego - w okolicach roku 2000 jak weszliśmy do unii to całe rodziny tak robiły, że jechały np. na saksy, a dzieciaki do dziadków. Żeby mieć jakikolwiek kontakt to organizowało się stałe łącze internetowe.
Dziadkowie mogli mieć poczucie winy, że wnuk nie ma szczęśliwego dzieciństwa z obojgiem rodziców to i pozwalali na więcej, niż normalnie by pozwalali.
Co do niepłacenia alimentów - jak najbardziej, wtedy wchodzi fundusz alimentacyjny i on pokrywa alimenty. W teorii to idzie z naszych podatków i potem alimenciarz ma to oddać z odsetkami - w praktyce to idzie po prostu z naszych podatków i w sumie tyle.
Serio, to typowa opowieść ludzi z miast powiatowych i wsi, a nie coś nieprawdopodobnego.
Uzależnienie od gry to uzależnienie behawioralne. Sama za dużo korzystam z mediów. Zgrałam aplikację Forest, gdzie rośnie drzewko jeżeli nie korzystasz ze smartfona. Problem u mnie jest spory, rozmawiam o tym z mężem.